Publicystyka

Czarzasty apeluje, by go rozebrać i ośmieszyć. Moralny szantaż wobec prezydenta Nawrockiego w sprawie cenzury internetu

opublikowano:
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty postanowił moralnie zaszantażować prezydenta w imię wprowadzenia cenzury internetu
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty postanowił moralnie zaszantażować prezydenta Karola Nawrockiego w imię wprowadzenia cenzury internetu (Fot. X/Włodzimierz Czarzasty)
Na biurko prezydenta Karola Nawrockiego trafiła ustawa wdrażająca unijną dyrektywę DSA, która – wbrew zapewnieniom jej zwolenników – otwiera szeroką furtkę do administracyjnej cenzury w internecie. Zamiast rzeczowej debaty o konsekwencjach nowych przepisów, część polityków sięga po emocjonalny szantaż. Najdalej poszedł marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty.

Na platformie X zaapelował do prezydenta w tonie alarmistycznym i jednoznacznie emocjonalnym:
„Niech Pan chroni dzieci przed rozbierającym je Grokiem” – napisał, sugerując, że brak podpisu pod ustawą oznacza przyzwolenie na krzywdzenie najmłodszych w sieci.

Emocje zamiast faktów

W opublikowanym nagraniu Czarzasty mówi o „rozbieraniu kobiet, mężczyzn i dzieci”, „zabieraniu godności” i „upodleniu”, po czym sam przyznaje, że… chętnie zostałby „rozebrany” przez algorytm, by nagłośnić sprawę. To już nie jest argumentacja – to gra na skrajnych emocjach, w której strach o dzieci ma przykryć realny problem: zakres władzy, jaki państwo i wskazane przez nie podmioty mają otrzymać nad treściami w internecie.

Problem polega na tym, że dyrektywa DSA – w polskim wydaniu – przewiduje możliwość blokowania treści na wniosek tzw. certyfikowanych podmiotów sygnalizujących (zapewne lewicowych organizacji pozarządowych), zanim jakikolwiek sąd oceni, czy doszło do naruszenia prawa. Obywatel, którego treść zostanie usunięta, będzie mógł dochodzić swoich praw dopiero po fakcie, w sądzie. To odwrócenie podstawowej zasady państwa prawa: najpierw kara, potem proces.

Cenzura nie jest potrzebna, by egzekwować prawo

Argument, że „bez tej ustawy państwo jest bezradne wobec zła w sieci”, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Przeciwnie – polskie państwo już dziś skutecznie ściga treści, które uzna za niedopuszczalne. Najlepszym dowodem jest głośna sprawa emerytki zatrzymanej i postawionej przed sądem za wpis skierowany do Jerzego Owsiaka. Aparat państwa zadziałał szybko i bez żadnej dyrektywy DSA. Gdy władza chce – potrafi.

To rodzi zasadnicze pytanie: czy naprawdę chodzi o walkę z przestępczością, czy raczej o uzyskanie nowych narzędzi do kontroli debaty publicznej?

„Certyfikowani sygnaliści” i arbitralna władza

Szczególne obawy budzi rola tzw. certyfikowanych podmiotów sygnalizujących, które mają wskazywać treści do blokady. Nietrudno sobie wyobrazić, że w tej roli pojawią się ideologicznie zaangażowane organizacje, dla których „mową nienawiści” jest wszystko, co narodowe, konserwatywne lub po prostu niezgodne z ich światopoglądem.

Prezydent Karol Nawrocki od dawna podkreślał, że ochrona dzieci i walka z przestępstwami nie mogą być pretekstem do legalizacji cenzury prewencyjnej. I to jest istota sporu – nie Grok, nie algorytmy, nie medialne strachy.

Moralny szantaż zamiast odpowiedzialności

Wystąpienie Włodzimierza Czarzastego nie wnosi nic do merytorycznej dyskusji o DSA. Jest natomiast przykładem politycznego grania na najniższych instynktach – strachu o dzieci i poczuciu winy. Kto nie popiera ustawy, ten rzekomo „nie chce chronić najmłodszych”. To nieuczciwe. I niebezpieczne.

Bo jeśli dziś, pod hasłem „ochrony dzieci”, zgodzimy się na blokowanie treści bez wyroku sądu, jutro tym samym mechanizmem można uciszać każdego, kto myśli inaczej niż aktualna władza lub wspierające ją środowiska aktywistyczne. A wtedy nie będzie już potrzeby moralnych apeli. Wystarczy jedno kliknięcie.

Olgierd Jarosz za X

Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.
Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".