Publicystyka

Niemcy oszaleli?! Prasa naszych zachodnich sąsiadów wstrząśnięta słowami prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zestawili go... z Putinem

opublikowano:
Donald Trump zapowiedział, kiedy może zakończyć wojnę z Iranem
(fot. PAP/EPA/WILL OLIVER)
Wstrząs w niemieckiej opinii publicznej! Największe dzienniki naszych zachodnich sąsiadów nie szczędzą krytyki pod adresem Donalda Trumpa. Po jego ostatnich groźbach skierowanych wobec Iranu, komentatorzy stawiają sprawę jasno: retoryka amerykańskiego polityka niebezpiecznie upodabnia się do metod stosowanych przez Władimira Putina. Niemcy oszaleli czy prowadzą cyniczną grę?

Jeszcze niedawno świat wstrzymał oddech, gdy Donald Trump w mediach społecznościowych roztaczał wizję „unicestwienia irańskiej cywilizacji”. Choć ostatecznie ogłoszono dwutygodniowe zawieszenie broni, styl uprawiania polityki przez prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołał w Niemczech falę oburzenia i niedowierzania.

„Historyczna potworność”

Niemieckie media analizując postawę Trumpa, używają terminów, które dotychczas rezerwowano dla najbardziej mrocznych dyktatur. Jak donosi portal Deutsche Welle, w prasie za Odra padają sformułowania o „historycznej potworności” i „hańbie”. Dziennikarze punktują, że najpotężniejszy człowiek świata (lub pretendent do tego miana) „bawi się ideą zniszczenia całego narodu”.

Dla wielu komentatorów to, co robi Trump, to „pogrywanie potencjalnym ludobójstwem” w celu ugrania korzyści politycznych. Takie postawienie sprawy - zdaniem niemieckich komentatorów - budzi bezpośrednie skojarzenia z retoryką Kremla.

To oczywista i cyniczna manipulacja wypowiedzią Donalda Trumpa, której echa pobrzmiewają też w polskich mediach lewicowo-liberalnych. Co gorsza, nie tylko tam! Tradycyjny manewr, czyli wyrwanie pojedynczego zdania z szerszego kontekstu, w celu wykreowania narracji o jego rzekomej niepoczytalności.

A jakie są fakty? Otóż powtarzana przez prasę fraza o „śmierci cywilizacji” była jedynie wstępem do znacznie szerszego wywodu, w którym polityk wyraził nadzieję na „rewolucyjnie wspaniałe” zmiany pod wpływem mądrzejszych i mniej radykalnych sił, kończąc swój wpis błogosławieństwem dla narodu irańskiego.

Nienawidzący Trumpa inspiratorzy tej medialnej nagonki doskonale wiedzą, że pominięcie tych koncyliacyjnych fragmentów stanowi klasyczny mechanizm propagandowy, mający na celu zohydzenie wizerunku USA i ośmieszenie prezydenta, podczas gdy w rzeczywistości jego nieszablonowa retoryka połączona z realnymi działaniami – zamiast zapowiadanej zagłady – doprowadziła de facto do ogłoszenia rozejmu.

Trump jak „duchowy brat” Putina?

To nie pierwszy raz, gdy niemieccy publicyści zestawiają obu polityków. Już wcześniej na łamach „Tageszeitung” czy „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pojawiały się głosy, że Trump uczy się nie od swoich generałów, a właśnie od autokratów pokroju Putina.

Zarzuty są w oczywisty sposób absurdalne i bardzo często stanowią propagandową próbę zohydzenia Stanów Zjednoczonych w oczach Europejczyków. Aktualnie niemieccy komentatorzy biją na alarm nie tylko z powodu słów Trumpa, ale również z powodu reakcji (a raczej jej braku) samej Europy.

„Ogłuszająca cisza”, jaka zapanowała w unijnych stolicach po groźbach ataku na irańskie obiekty cywilne i mosty, jest uznawana za błąd, który może mieć fatalne skutki w przyszłości.

Z perspektywy Berlina, „nieprzewidywalność” Trumpa przestała być postrzegana jako strategia biznesowa, a zaczęła być traktowana jako realne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa. Patrząc na to, że do niedawna to Niemcy uzbrajali Putina, projektowali pomysły dotyczące wprowadzania Rosji do struktur NATO i roztaczali wizje uzależniania europejskiej gospodarki od rosyjskich surowców, takie słowa dziś brzmią jak ponury żart.

Dlatego dekonstruujemy dla naszych czytelników tę cyniczną grę słowami Trumpa i przypominamy, że porównywanie Trumpa do zbrodniarza Putina ma na celu wywołanie głębokiego kryzysu zaufania w relacjach transatlantyckich, który może wpłynąć na obecność wojsk USA w Europie oraz dalsze losy wsparcia dla walczącej Ukrainy. A tego nikt z nas nie może sobie życzyć!

źr. wPolsce24 za FAZ/DW

 

Publicystyka

Co za spot kandydatki na prezydenta Krakowa! Kobieta ma dystans. Dziennikarze pękali ze śmiechu

opublikowano:
Siła Krakowa jest w Owcy
Siła Krakowa jest w Owcy (fot. wPolsce24)
Kampania przed wyborami prezydenckimi w Krakowie wkracza w fazę absolutnego absurdu. Jeśli komuś wydawało się, że lewica wyczerpała już limit zadziwiających pomysłów na zdobywanie elektoratu, to kandydatka partii Razem, Aleksandra Owca, udowodniła, że granice żenady można przesuwać w nieskończoność. Do sieci trafił jej oficjalny spot wyborczy – a w zasadzie disco-popowy teledysk – który wywołał prawdziwą lawinę śmiechu. Sprawę w bezlitosny, a zarazem pełen humoru sposób, skomentowali dziennikarze w porannym paśmie telewizji wPolsce24.
Publicystyka

Kolejny odlot przebrzmiałej aktorskiej gwiazdy, byle uderzyć w prezydenta Nawrockiego

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki jest bezpardonowo, ale niezbyt mądrze atakowany przez fanatycznych zwolenników koalicji 13 grudnia
Prezydent Karol Nawrocki jest bezpardonowo, ale niezbyt mądrze atakowany przez fanatycznych zwolenników koalicji 13 grudnia (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Joanna Szczepkowska najwyraźniej uznała, że sam fakt, iż Karol Nawrocki zdecydował się bronić swojego dobrego imienia przed sądem, jest powodem do kpin. Po rozpoczęciu procesu prezydenta przeciwko wydawcy Onetu aktorka stwierdziła, że rozprawa to „gol do własnej bramki”, ponieważ przypomina opinii publicznej o publikacji dotyczącej jego przeszłości.
Publicystyka

Mądre i odważne słowa Karola Nawrockiego. Wizja Polski solidarnej i silnej, kontra smutna i biedna rzeczywistość rządów Tuska. Wielkość prezydenta unaocznia małość premiera

opublikowano:
Prezydent rzecznikiem wielkości narodu
Prezydent rzecznikiem wielkości narodu. ( fot. wPolsce24)
Wystąpienie prezesa Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim przy okazji spotkania głowy państwa z polskimi i zagranicznymi przedsiębiorcami z regionu Trójmorza pt. „Polska. Siła Trójmorza w G20”, to głos męża stanu, jakiego Polska dziś desperacko potrzebuje. Gdy z ust lidera obozu patriotycznego padają słowa o suwerenności gospodarczej, godności rodziny i sile Trójmorza na salonach G20, w tym samym czasie ekipa Donalda Tuska funduje Polakom bezradność, chaos w służbie zdrowia, drożyznę, wstyd i ucieczkę przed odpowiedzialnością okraszone błazeńskimi występami premiera na twitterku i TikToku.
Publicystyka

Festiwal żenady w cieniu kryzysu. Tusk pajacuje z piosenkami AI, podczas gdy Polacy liczą każdy grosz

opublikowano:
Kaprawy Tusk w samochodzie, błaznuje przed Polakami
Tusk z kolejną porcją błazenady (fot. x.com/Donald Tusk)
Drożyzna dobija domowe budżety, rachunki za energię rujnują przedsiębiorców, na stacje benzynową lepiej w ogóle nie zajeżdżać, a państwo trzeszczy w szwach. Tymczasem szef rządu, Donald Tusk, po raz kolejny udowadnia, że dla niego władza to nie odpowiedzialność, lecz nieustanny kabaret. W najnowszym wpisie na portalu x.com, premier serwuje Polakom infantylną piosenkę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Czy tak ma wyglądać powaga polskiego rządu w obliczu zagrożeń i postępującego ubożenia społeczeństwa?
Publicystyka

"Wiceministra" rządu, którego premier rozmawia z maskotkami, rozmawia z warzywami. Ile ten cyrk jeszcze potrwa?

opublikowano:
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania (Fot. grafika AI)
W założeniu ma być miło i śmiesznie, ale jest coraz bardziej straszno. Trzeba bowiem postawić pytanie o kondycję psychiczną ludzi, którzy pełnią bardzo istotne funkcje państwowe. Poważne tematy debaty publicznej są przez nich przedstawiane w formach wyjętych wprost z teatrzyków przedszkolnych.
Publicystyka

Trump chce płacić za głosy oddane na republikanów? Tusk może chcieć wprowadzić to samo!

opublikowano:
Donald Trump podczas konwencji Republikanów
Donald Trump podczas konwencji Republikanów (fot. PAP/EPA/JEFF MCWHORTER )
"Donald Trump zapowiedział płacenie za głosy oddane na republikanów w nadchodzących wyborach" - taką narrację surfują lewicowe media za Oceanem. Tymczasem prezydent USA w charakterystycznym dla siebie, dosadnym stylu posłużył się publicystyczną hiperbolą. Obawiamy się, że w warszawskich gabinetach uśmiechniętej koalicji ktoś może potraktować to jako gotowy podręcznik. Czy rząd Donalda Tuska, tracąc poparcie rozczarowanych Polaków, zdecyduje się pójść o krok dalej i wprowadzić system bezpośredniego „nagradzania” za właściwe wrzucenie karty do urny?