Niemcy oszaleli?! Prasa naszych zachodnich sąsiadów wstrząśnięta słowami prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zestawili go... z Putinem

Jeszcze niedawno świat wstrzymał oddech, gdy Donald Trump w mediach społecznościowych roztaczał wizję „unicestwienia irańskiej cywilizacji”. Choć ostatecznie ogłoszono dwutygodniowe zawieszenie broni, styl uprawiania polityki przez prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołał w Niemczech falę oburzenia i niedowierzania.
„Historyczna potworność”
Niemieckie media analizując postawę Trumpa, używają terminów, które dotychczas rezerwowano dla najbardziej mrocznych dyktatur. Jak donosi portal Deutsche Welle, w prasie za Odra padają sformułowania o „historycznej potworności” i „hańbie”. Dziennikarze punktują, że najpotężniejszy człowiek świata (lub pretendent do tego miana) „bawi się ideą zniszczenia całego narodu”.
Dla wielu komentatorów to, co robi Trump, to „pogrywanie potencjalnym ludobójstwem” w celu ugrania korzyści politycznych. Takie postawienie sprawy - zdaniem niemieckich komentatorów - budzi bezpośrednie skojarzenia z retoryką Kremla.
To oczywista i cyniczna manipulacja wypowiedzią Donalda Trumpa, której echa pobrzmiewają też w polskich mediach lewicowo-liberalnych. Co gorsza, nie tylko tam! Tradycyjny manewr, czyli wyrwanie pojedynczego zdania z szerszego kontekstu, w celu wykreowania narracji o jego rzekomej niepoczytalności.
A jakie są fakty? Otóż powtarzana przez prasę fraza o „śmierci cywilizacji” była jedynie wstępem do znacznie szerszego wywodu, w którym polityk wyraził nadzieję na „rewolucyjnie wspaniałe” zmiany pod wpływem mądrzejszych i mniej radykalnych sił, kończąc swój wpis błogosławieństwem dla narodu irańskiego.
Nienawidzący Trumpa inspiratorzy tej medialnej nagonki doskonale wiedzą, że pominięcie tych koncyliacyjnych fragmentów stanowi klasyczny mechanizm propagandowy, mający na celu zohydzenie wizerunku USA i ośmieszenie prezydenta, podczas gdy w rzeczywistości jego nieszablonowa retoryka połączona z realnymi działaniami – zamiast zapowiadanej zagłady – doprowadziła de facto do ogłoszenia rozejmu.
Trump jak „duchowy brat” Putina?
To nie pierwszy raz, gdy niemieccy publicyści zestawiają obu polityków. Już wcześniej na łamach „Tageszeitung” czy „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pojawiały się głosy, że Trump uczy się nie od swoich generałów, a właśnie od autokratów pokroju Putina.
Zarzuty są w oczywisty sposób absurdalne i bardzo często stanowią propagandową próbę zohydzenia Stanów Zjednoczonych w oczach Europejczyków. Aktualnie niemieccy komentatorzy biją na alarm nie tylko z powodu słów Trumpa, ale również z powodu reakcji (a raczej jej braku) samej Europy.
„Ogłuszająca cisza”, jaka zapanowała w unijnych stolicach po groźbach ataku na irańskie obiekty cywilne i mosty, jest uznawana za błąd, który może mieć fatalne skutki w przyszłości.
Z perspektywy Berlina, „nieprzewidywalność” Trumpa przestała być postrzegana jako strategia biznesowa, a zaczęła być traktowana jako realne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa. Patrząc na to, że do niedawna to Niemcy uzbrajali Putina, projektowali pomysły dotyczące wprowadzania Rosji do struktur NATO i roztaczali wizje uzależniania europejskiej gospodarki od rosyjskich surowców, takie słowa dziś brzmią jak ponury żart.
Dlatego dekonstruujemy dla naszych czytelników tę cyniczną grę słowami Trumpa i przypominamy, że porównywanie Trumpa do zbrodniarza Putina ma na celu wywołanie głębokiego kryzysu zaufania w relacjach transatlantyckich, który może wpłynąć na obecność wojsk USA w Europie oraz dalsze losy wsparcia dla walczącej Ukrainy. A tego nikt z nas nie może sobie życzyć!
źr. wPolsce24 za FAZ/DW











