Znowu brudne chwyty w interesie Platformy? Hejterska strona: „Referendum to ściema”
O tym, jak wyglądała kampania przed wyborami samorządowymi w Krakowie w 2024 roku mówiło się bardzo dużo. Dziennikarskie śledztwo w tej sprawie przeprowadzili Wojciech Mucha i Andrzej Gajcy, opisując swoje ustalenia w książce „Kampania. Jak wygrać wybory i nie dać się złapać”. Nielegalne finansowanie materiałów wyborczych, ataki na kontrkandydata pomazańca Donalda Tuska Aleksandra Miszalskiego, farmy trolli w internecie – z tym wszystkim mieliśmy do czynienia dwa lata temu.
Dzisiaj, kiedy już pewne jest, że w Krakowie dojdzie do referendum (podpisy pod wnioskiem zostały sprawdzone i przeliczone) znowu zaczynają się podobne zagrywki. W internecie pojawiła się specjalna strona uderzająca w przeciwników Miszalskiego.
Można się z niej dowiedzieć, że idea referendum to prawicowy spisek, zawiązany przez kontrkandydata Miszalskiego z 2024 roku Łukasza Gibałę. Koszt zorganizowania głosowania przeliczany jest np. na żłobki, które można by było rzekomo zbudować za kwotę jaka zostanie wydana na referendum.
„Czy naprawdę, jako mieszkańcy Krakowa chcemy, żeby o naszym mieście decydowano w Warszawie? Bo czym jest krakowskie referendum, jak nie politycznym picem prawicowych sił, w ramach uskuteczniania podziałów i antagonizmu, inspirowany "na górze". Pod płaszczykiem oddolności i niezależności do władzy w Krakowie chcą dorwać się stare układy i Ci, którzy próbują to zrobić od dekad” – czytamy na dziwnej stronie.
Pod stroną nikt się nie podpisał, nie ma żadnych informacji o jej twórcach, nie ma regulaminu.
- W Krakowie nie będzie miękkiej gry – skomentował antyreferendalną stronę szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski.
Na antenie telewizji wPolsce24 jeden z organizatorów referendum Jan Hoffman poinformował, że komisarz wyborczy zakończył liczenie podpisów. Oznacza to, że na pewno osiągnięto wymaganą liczbę i głosowanie się odbędzie.
źr. wPolsce24











