UJAWNIAMY: Znamy efekty kontroli NIK w Szpitalu Południowym w Warszawie. Chaos w dokumentach, pacjenci wprowadzani w błąd?

„Widmo”, które zarabiało miliony. Czym było WCCK?
Najbardziej zaskakującym punktem wystąpienia pokontrolnego NIK jest sprawa Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa (WCCK). Na terenie szpitala pacjenci mogli bez trudu natknąć się na oficjalne oznaczenia tej jednostki, tablice informacyjne, logotypy na ścianach oraz dedykowane gabinety lekarskie czy rejestrację. WCCK prężnie działało też w sieci, posiadając własną stronę internetową.
Problem polega na tym, że z formalno-prawnego punktu widzenia taka komórka nigdy nie została wpisana do regulaminu organizacyjnego szpitala ani do oficjalnego rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą (RPWDL).
W ocenie NIK posługiwanie się przez [szpital] w przestrzeni publicznej nazwą nieistniejącej komórki organizacyjnej było działaniem nierzetelnym, mogącym wprowadzać w błąd pacjentów - czytamy w raporcie.
Choć dyrekcja szpitala tłumaczy, że nazwa miała charakter wyłącznie „marketingowo-informacyjny” i porządkowy , to generowała gigantyczne, realne pieniądze w ramach tzw. działalności komercyjnej.
Szpital pobierał od pacjentów opłaty za procedury w tym „wirtualnym” centrum i zarabiał na nim miliony złotych.
Chaos w księgowości i „zamrożona” rachunkowość
To jednak nie koniec uchybień obciążających ówczesny zarząd warszawskiej placówki podległej ratuszowi. NIK obnażył rażące zaniedbania w dokumentacji finansowej. Szpital przez lata nie zaktualizował swojej Polityki Rachunkowości, posługując się dokumentami... z nieaktualnym nazwami i dawną siedzibą spółki (z czasów Szpitala Solec).
Co więcej, w systemie finansowo-księgowym działy się rzeczy niewytłumaczalne dla kontrolerów. Używano kont syntetycznych, których w ogóle nie ujęto w oficjalnej dokumentacji (m.in. konta dotyczącego środków z parkingu czy rozliczeń z dostawcami zagranicznymi).
Nagle zmieniano przeznaczenie istniejących kont (np. z gwarancji bankowych na konta walutowe) bez śladu w oficjalnych uchwałach. Do tego, wg ustaleń NIK, pełniąca obowiązki Główna Księgowa, która objęła funkcję we wrześniu 2025 r., rozłożyła ręce, tłumacząc, że nie miała wiedzy o wieloletnich zaniedbaniach swoich poprzedniczek.
Dopiero po zakończeniu czynności kontrolnych rzutem na taśmę próbowano „prostować” dokumentację uchwałami z datą wsteczną.
Długa lista grzechów. Zalecenia NIK „Niezrealizowane”
Zakończona doraźna kontrola NIK (prowadzona od września do końca grudnia 2025 roku) zakończyła się wystawieniem aż 11 wniosków pokontrolnych.
Oficjalny rejestr dobitnie pokazuje skalę kryzysu zarządczego placówki. Kluczowe zalecenia mają status „Niezrealizowane”. Wśród nich znajdują się nakazy dotyczące:
- Zarządzania jakością i bezpieczeństwa pacjentów – brak kompletnej i aktualnej dokumentacji.
- Pracy personelu – NIK nakazał reorganizację pracy tak, by ograniczyć nadmierne obciążenie lekarzy i pielęgniarek oraz odciążyć ich od biurokracji.
- Stanu technicznego – szpital musi pilnie poprawić stan sanitarno-techniczny budynków oraz wyposażenia w miejscach, gdzie udzielane są świadczenia.
Wyniki kontroli NIK to nie tylko potężny cios wizerunkowy dla władz Warszawy, która jeszcze niedawno uznawała Szpital Południowy za tę placówkę, którą włodarz stolicy powinien się chwalić.
To przede wszystkim kolejne potwierdzenie, że dotychczasowe informacje płynące z mediów o tej placówce nie były jedynie problem jednego lekarza, a efektem głębokich, systemowych nieprawidłowości menedżerskich.
Czy po oficjalnej publikacji raportu posypią się kolejne dymisje? Sprawa bez wątpienia będzie miała swój ciąg dalszy.
żr. wPolsce24











