Wstrząsające ustalenia portalu. Niebezpieczne związki byłego szefa Instytutu Pileckiego. Znajomościami Ruchniewicza interesował się kontrwywiad

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Krzysztof Ruchniewicz został odwołany z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego. Kulisy decyzji ujawniła Wirtualna Polska, a sprawą miał interesować się również polski kontrwywiad.
-
Kontrowersje wokół jego działań obejmowały m.in. odwołanie konferencji o zrabowanych dziełach sztuki, ograniczenie działalności Centrum Lemkina oraz spór o propozycję seminarium dotyczącego zwrotu dóbr kultury.
-
Znajomość z niemieckim analitykiem i lobbystą Ursem Unkaufem wzbudziła zainteresowanie służb. Unkauf był łączony ze środowiskami mającymi powiązania z rosyjską Grupą Wagnera.
-
Powstała obszerna notatka opisująca kontakty Ruchniewicza z Unkaufem. Źródła podkreślają, że nie złamał prawa, jednak pojawiły się pytania o bezpieczeństwo państwa i standardy w życiu publicznym.
-
Ministerstwo Kultury jako powód odwołania w sierpniu 2025 r. wskazało niedopełnienie obowiązków, wadliwe zamierzenia programowe oraz decyzje zarządcze.
-
W tle sprawy pojawiają się wątki możliwych operacji wpływu, działalności prorosyjskich środowisk w Niemczech oraz międzynarodowych powiązań polityczno-biznesowych.
Krzysztof Ruchniewicz kierował Instytutem Pileckiego od listopada 2024 roku. Szybko zaczął być krytykowany za działania, które podważały misję instytutu. Miał m.in. odwołać konferencję o zrabowanych dziełach sztuki by nie drażnić Niemców. Ograniczył także działalność Centrum Lemkina, które zbiera świadectwa rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie. Pojawiły się także doniesienia o nieprawidłowościach w Centrum Willy'ego Brandta we Wrocławiu, którym kierował wcześniej.
Dziennik "Rzeczpospolita" ujawnił, że Ruchniewicz miał zaproponować seminarium dotyczące zwrotu przez Polskę dóbr kultury Niemcom, Ukrainie, Białorusi, Litwie i Żydom. Ostro krytykowała to Hanna Radziejowska, szefowa berlińskiego oddziału Instytutu. Po tym, gdy ze swoim zastępcą Mateuszem Fałkowskim napisała krytyczny wobec Ruchniewicza artykuł, ten zwolnił ją ze stanowiska.
Wkrótce potem Wirtualna Polska ujawniła, że Radziejowska była sygnalistką. Mimo to poufny list, jaki napisała do minister kultury Hanny Wróblewskiej, a później do jej następczyni Marty Cienkowskiej, trafił do Ruchniewicza przez resort kultury. Resort twierdził później, że status sygnalistki został przyznany Radziejowskiej przez pomyłkę, a Ruchniewicz starał się o jej zwolnienie dyscyplinarne. Zwolnił także jej zastępcę. On sam został odwołany w sierpniu 2025 roku.
Zainteresował się nim kontrwywiad
Teraz Wirtualna Polska ujawniła, że Ruchniewiczem, który z racji zajmowanego stanowiska odpowiadał za znaczną część polskiej polityki zagranicznej, interesował się także kontrwywiad. Powodem była jego znajomość z niemieckim analitykiem i lobbystą Ursem Unkaufem, który interesował się także energetyką, stosunkami międzynarodowymi i był zaangażowany w relacje polsko-niemieckie. Ruchniewicz napisał nawet wstęp do jego książki, w której analizował historyczne stosunki polsko-niemieckie. Nie byłoby w tym niczego niestosownego, gdyby nie fakt, że Unkauf był znanym zwolennikiem rosyjskiej grupy Wagnera.
Jak informuje WP, polskie służby chciały wiedzieć, dlaczego Ruchniewicz kwestionował sens i legalność programów dotyczących Białorusi i Ukrainy, które prowadził Instytut. Pytania zrodził jego sceptycyzm do Centrum Lemkina – instytucji dość szczegółowo obserwowanej i ochranianej przez ABW.
Nie przekroczył granicy
Dziennikarzom udało się dotrzeć do obszernej notatki, w której omawiane są kontakty Ruchniewicza z Unkaufem. Opisano w niej spotkania, które nie do końca miały uzasadnienie w kontekście pracy instytutu. Rozmówca dziennikarzy powiedział, że Ruchniewicz nie przekroczył jednak granicy i nie zrobił niczego nielegalnego. - Nikt nie zabroni mu relacji z fanklubem Putina i Gazpromu w Niemczech. To jego sprawa. Inną kwestią jest natomiast pytanie, czy takie znajomości nie są barierą do sprawowania ważnych funkcji publicznych.
W podobnym tonie wypowiedział się anonimowo polski dyplomata. Stwierdził, że ich znajomość nie byłaby obciążająca, jeśli patrzeć na nią jako na prywatną relację, ale co innego łączenie funkcji publicznej i znajomości z człowiekiem, którego relacje z Rosjanami związanymi z Grupą Wagnera nie są w Niemczech tajemnicą, a ustalenie ich wymaga kilku minut intensywnego researchu. Te zarzuty absolutnie nie stwierdzają, że Ruchniewicz był jakimś agentem. Natomiast państwo w takich sytuacjach musi działać. W sprawach rosyjskich nie stać nas na ryzyko. Niestety, za złe znajomości się płaci. To bardzo częsta reguła w dyplomacji czy wszelkiej działalności zagranicznej – podkreślił dyplomata.
Podręcznikowy przykład operacji wpływu
Unkauf zwrócił na siebie uwagę niemieckich mediów, gdy Bundesverband für Wirtschaftsförderung und Außenwirtschaft (BWA), która lobbuje na rzecz niemieckiego biznesu i której dyrektorem został w 2022 roku – zorganizowała konferencję Baltic Sea Region Strategic Dialogue, która miałą dotyczyć także Polski.
Tygodnik "Die Zeit" informował, że przy organizacji tego wydarzenia BWA utrzymywała kontakty z osobami ściśle powiązanymi z Grupą Wagnera. Tę konferencję współorganizowała londyńska firma konsultingowa Admis Consultancy. Amerykański portal Daily Beast i magazyn śledczy Dossier donosiły, że zarówno za BWA, jak i za Admis stali Rosjanie – zwłaszcza powiązany z Grupą Wagnera think tank AFRIC. Według byłego ministra obrony Estonii Indreka Kannika ta konferencja była podręcznikowym przykładem operacji wpływu.
W 2019 roku Unkauf i związana z Admis Vaiva Adomaityte brali udział w konferencji w Berlinie, na której lansowano tezę, że państwa Afryki powinny porzucić współpracę z dawnymi mocarstwami kolonialnymi na rzecz współpracy z Rosją.
Grupa Wagnera w tamtym czasie zdobywała wpływy w Afryce i na Bliskim Wschodzie, współpracując z tamtejszymi reżymami w zamian za lukratywne kontrakty dla Rosji. Szeroko wykorzystywała europejskich polityków i politologów, by ocieplać wizerunek tej współpracy i wyciszać liczne zbrodnie Wagnerowców.
Unkauf co najmniej pięć razy pełnił funkcję „obserwatora wyborczego” w ramach AFRIC, która zdaniem źródeł portalu jest przykrywką dla rosyjskiej służby wywiadowczej SWR. Jego kandydaturę akceptowała Julia Berg, która była spin doctorem Grupy Wagnera w szczycie tej organizacji i od 2014 roku jest objęta amerykańskimi i ukraińskimi sankcjami.
Nie nawiązali współpracy
WP poprosiła Instytut o ocenę kontaktów Ruchniewicza z Unkaufem. Odpisał, że oddział w Berlinie otrzymał w marcu 2023 roku propozycję współpracy od BWA, a w grudniu tego roku Unkauf zwrócił się do niego z propozycją rozmowy o możliwości realizacji projektu poświęconego grupie berneńskiej – polskim dyplomatom, którzy ratowali Żydów przed Holokaustem, i ewentualnej prezentacji książki w Instytucie. Po weryfikacji BWA i zapoznaniu się z artykułami o jej niejasnych powiązaniach z Rosją, Instytut odrzucił obie te propozycje.
Ministerstwo Kultury odpowiedziało portalowi, że Ruchniewicz został odwołany ze stanowiska dyrektora Instytutu w związku z niedopełnieniem obowiązków w zakresie zapewnienia prawidłowego, statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i decyzje zarządcze. Sam Ruchniewicz, BWA i Unkauf nie odpowiedzieli na ich pytania do momentu publikacji artykułu.
źr. wPolsce24 za WP











