Polska

Państwo Tuska naprawdę ma ludzi w nosie! Z właścicielką zniszczonego pola nawet nikt nie rozmawiał!

opublikowano:
Zniszczone pole pani Moniki to główny problem. Innym jest to, że z powodu działań wojska jej rodzina nie może w ogóle zacząć zbiorów
Zniszczone pole pani Moniki to główny problem. Innym jest to, że z powodu działań wojska jej rodzina nie może w ogóle zacząć zbiorów (Fot. PAP/Wojtek Jargiło)
Monika Frankowska dowiedziała się o tym, że rosyjska rakieta spadła na należące do niej pole, z internetu. Jak mówi w rozmowie z dziennikarzami Interii, do tej pory nikt z przedstawicieli służb ani władz nie przekazał jej, co dalej z gospodarstwem i zniszczonym rzepakiem. – Wszystko wyczytujemy z internetu – żali się kobieta. – No dramat – dodaje.

To właśnie w jej pole w miejscowości Tarnawa-Kolonia wbiła się rosyjska rakieta manewrująca CH-101, która w czwartek nad ranem eksplodowała na Lubelszczyźnie. Właścicielka gospodarstwa przekonuje, że po zdarzeniu została pozostawiona sama sobie.

– Ja się dowiedziałam z internetu, jak zobaczyłam zdjęcie – mówi w rozmowie z Interią Monika Frankowska.

Kobieta ma wiele zastrzeżeń do sposobu, w jaki służby informowały mieszkańców i właścicieli terenu.

– Nikt mnie nie powiadomił, ile będą trwały czynności. Nikt nie przyszedł i nie powiedział, że już można wchodzić, że jest bezpiecznie. No dramat – dodaje.

„Nikt nic nie powiedział”

Monika Frankowska prowadzi w Tarnawie duże gospodarstwo rolne. Ma 40 sztuk bydła oraz wiele hektarów pól uprawnych. Jednym z nich jest właśnie rzepak, w który uderzyła rakieta. Jak opowiada, czwartkowy poranek był zupełnie inny niż zwykle.

– Codziennie wstaję się wcześnie, bo trzeba to wszystko obrobić, ale ten czwartek był inny – tłumaczy. – Syreny i całe to zamieszanie usłyszałam dopiero, jak już było po wszystkim. Wiedzieliśmy, że nas nie wpuszczą, ale do tego momentu nie przyszedł do mnie nikt i nic nie powiedział. Wszystko wyczytujemy z internetu – mówi.

Kobieta podkreśla, że rozumie konieczność przeprowadzenia działań przez wojsko i służby, ale oczekuje jasnych informacji dotyczących dalszych kroków.

„Dobrze, że to nikomu na głowę nie spadło”

Właścicielka pola wskazuje, że oprócz samego miejsca eksplozji ucierpiała także większa część upraw.

– Dobrze, że to nikomu na głowę nie spadło. Ale też chciałabym wiedzieć, co z tym polem będzie. Dziś sami przyjechaliśmy po godz. 9 zobaczyć. To miejsce wybuchu to jest jedno, wiadomo, że nic tam nie zostało. Ale pan zobaczy, że to całe pole ucierpiało. Tam ziarna poleciały na ziemię, tego się już nawet nie da zebrać – martwi się pani Monika.

Jak dodaje, dla rolnika czas jest niezwykle ważny, bo rozpoczęły się już prace polowe.

– Wszystko rozumiem, ale żeby od wczoraj nikt mnie nie powiadomił, jaka jest procedura, na co ja mogę liczyć? Przecież ten rzepak jest już do koszenia, trzeba wchodzić z maszynami – podkreśla.

Grzybiarze znaleźli kolejne fragmenty rakiety

W piątek rano w lesie niedaleko miejsca eksplozji przypadkowi grzybiarze znaleźli niezidentyfikowane fragmenty metalu. Najprawdopodobniej są to kolejne szczątki rosyjskiej rakiety.

Od czwartkowego popołudnia ponad 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej przeszukiwało teren w poszukiwaniu elementów pocisku. Okazało się jednak, że nie wszystkie fragmenty zostały odnalezione.

– No i teraz co, pewnie znowu wróci wojsko, zacznie szukać, a my kolejny dzień tego nie skosimy. Ale niesamowite jest to, że dziennikarze nas znalaźli, a żadne służby nie dały rady – mówi rozgoryczona kobieta.

Rolnicy czekają na decyzje władz

Monika Frankowska wraz z mężem w piątkowy poranek sama udała się do burmistrza Turobina.

– Burmistrz Andrzej Kozina mocno nas wspiera, ale umówmy się - gmina to jest tu najmniejsza komórka decyzyjna. Oni sami czekają na decyzje wojska i wojewody – mówi.

Jak relacjonuje, usłyszała jedynie, że wkrótce na miejscu ma pojawić się minister Małgorzata Gromadzka. Po tej wizycie właściciele pola być może dowiedzą się, czy i w jakiej formie mogą liczyć na odszkodowanie.

– Ale my tu nie mamy czasu czekać, trzeba kosić inne pola – tłumaczy Monika Frankowska.

Problem z reakcją państwa?

Sprawa właścicielki pola w Tarnawie-Kolonii ponownie otwiera pytanie o sprawność działania państwa w sytuacjach kryzysowych. Mieszkańcy terenów dotkniętych skutkami działań wojennych coraz częściej zwracają uwagę, że największym problemem po samym zdarzeniu jest brak szybkiej informacji i jasnych procedur.

Podobny problem sygnalizowała rodzina Wesołowskich z Wyryk na Lubelszczyźnie, których dom został zniszczony przez rakietę wystrzeloną podczas próby strącenia rosyjskiego drona. Choć do zdarzenia doszło w nocy z 9 na 10 września 2025 roku, odbudowa domu ruszyła dopiero w połowie marca 2026 roku – ponad pół roku po zdarzeniu!

Dla osób, które znalazły się w centrum takich wydarzeń, sama świadomość, że zawiniła wojna za wschodnią granicą, nie wystarcza. Oczekują przede wszystkim szybkiej reakcji państwa i konkretnej pomocy, ale zbyt często wygląda to, że służby państwa rządzonego przez koalicję 13 grudnia zwykłych ludzi mają gdzieś!

źr. wPolsce24 za Interia.pl

Polska

Poranny przegląd prasy: Polska pamięta o bohaterach, a u władzy bezsilność i skandale

opublikowano:
Poranny przegląd prasy
Poranny przegląd prasy (fot. wPolsce24)
Przełom października i listopada to dla Polaków czas szczególnej zadumy, modlitwy oraz pielęgnowania narodowej pamięci. Kiedy patrioci porządkują mogiły powstańców warszawskich i bohaterów walk o wolną Polskę, a w rocznicę brawurowego lądowania kapitana Tadeusza Wrony z dumą przypominamy sobie o kunszcie polskich pilotów, rzeczywistość serwowana przez obecną ekipę rządzącą i jej zaplecze uderza w zupełnie inne, kompromitujące tony.
Polska

Udawali studentów, by oszukać ZUS i urzędy. Straż Graniczna zatrzymała cudzoziemców

opublikowano:
Patrol na granicy
Gang oferował cudzoziemcom fałszywe dokumenty. (fot. Fratria)
Funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która handlowała sfałszowanymi zaświadczeniami o statusie studenta i słuchacza. Proceder, trwający od pierwszych miesięcy po wybuchu wojny w Ukrainie, przyniósł jego organizatorom ponad 1,2 mln złotych zysku. W sprawie zarzuty usłyszały już 23 osoby, a ostatnie zatrzymania dowodzą, że śledztwo wciąż ma charakter rozwojowy.
Polska

Do Polski zmierza pierwszy śnieg. W tych miejscach już wkrótce może być biało

opublikowano:
droga pokryta śniegiem
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koniec wyjątkowo ciepłych dni jest już przesądzony. Synoptycy zapowiadają nagły zwrot w pogodzie, który rozpocznie się spływem masy arktycznej, a w kolejnych dniach przyniesie pierwsze w tym sezonie opady śniegu na nizinach oraz silny mróz. Sprawdź szczegółowy harmonogram zmian pogodowych, zobacz, w których województwach spadnie do 5 centymetrów śniegu i gdzie temperatura rano obniży się do minus 10 stopni.
Polska

Tragiczny finał ucieczki ze szpitala. Padły strzały, policjanci usłyszeli zarzuty

opublikowano:
Policjanci podczas akcji
Dwaj policjanci usłyszeli zarzuty. (fot. Fratria)
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce przedstawiła zarzuty dwóm funkcjonariuszom z Komisariatu Policji w Małkini. Sprawa dotyczy ucieczki poszukiwanego listem gończym 51-letniego Jacka K. ze szpitala, użycia broni służbowej przez policjanta oraz późniejszej śmierci zatrzymanego. Ustalenia śledczych wskazują na szereg poważnych uchybień w procedurach bezpieczeństwa i udzielania pomocy medycznej.
Polska

Pilne ustalenia telewizji wPolsce24! Papież Leon XIV przyjedzie do Polski

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-10-29 151212
Papież Leon XIV złoży wizytę apostolską w Polsce – wynika z ustaleń telewizji wPolsce24. Do tego historycznego wydarzenia dojdzie w 2028 roku. Za kulisami tej decyzji stoją rozmowy na najwyższym szczeblu oraz specyficzny kalendarz watykańskiej dyplomacji.
Polska

Sceny grozy w Tatrach. Monstrualny niedźwiedź szedł za nim kilkadziesiąt metrów

opublikowano:
Niedźwiedź brunatny w Tatrach
Niedźwiedź brunatny w Tatrach (fot. shutterstock)
Polskie Tatry po raz kolejny przypomniały, że surowa przyroda nie wybacza błędów, a człowiek w konfrontacji z dziką naturą zdany jest wyłącznie na własny rozum, opanowanie i hart ducha. W sieci pojawiło się mrożące krew w żyłach nagranie z samotnej wyprawy tatrzańskiego przewodnika Przemysława Sobczyka. Na wąskiej ścieżce stanął oko w oko z potężnym niedźwiedziem brunatnym. Zamiast paniki – żelazne nerwy. Zamiast chaosu – absolutny profesjonalizm. To nagranie powinien obejrzeć każdy Polak przed wyjściem w góry!