Wyleciała z rządu po kompromitacji z AI, teraz dopadły ją konsekwencje. Studenci już jej nie zobaczą

Przygoda Barbary Mróz-Gorgoń z „wielką polityką” zakończyła się równie szybko, jak się zaczęła – i to z hukiem, który odbił się echem w całym kraju. Mianowana pod koniec lipca na pełnomocniczkę rządu ds. promocji marki Polski, miała budować prestiż kraju. Zamiast tego zaserwowała Polakom dokument, który stał się memem i symbolem bezczelnej fuszerki.
AI wygenerowało „dzieło”, ekspertka mówiła o „work in progress”
Wypuszczony przez Fundację Marka Polska Think Tank raport „Polaków portret własny” wywołał powszechne zażenowanie. Internauci i eksperci błyskawicznie obnażyli, że szumne „opracowanie” to w rzeczywistości niechlujnie przeklejony bełkot wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Lektura raportu sygnowanego nazwiskiem pani profesor przyprawiała o ból głowy. W rządowym dokumencie można było przeczytać m.in., że:
- Katowice leżą w... „północnym centrum” Polski, a Wrocław na północnym zachodzie,
- 95 proc. młodych Polaków mówi biegle po angielsku, a do tego powszechnie władają...językiem mandaryńskim,
- Polskę wyróżnia „chleb żytni – tradycyjna chlebowość”,
- Kraj ma bogatą historię „sufferingu”, w kulturze dominuje archetyp „guardianki”, a konsumenci żyją w erze „fatigue konsumenckiej”,
- Na Mazurach doliczono się aż 15 tysięcy jezior, a przypisy w tekście skakały z numeru 3... bezpośrednio do 41 i 517.
Gdy wylała się fala kpin, Mróz-Gorgoń brnęła w kuriozalne tłumaczenia. Na antenie Polsat News przekonywała, że był to tylko „dokument roboczy”, który „nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego”, a wszystko to efekt „czegoś, co w nauce nazywa się work in progress”. Tłumaczyła też naiwnie, że „sztuczna inteligencja potrafi płatać figle i halucynuje” – zapominając chyba, że ktoś pod tymi „figlami” podpisał się własnym stopniem naukowym. Zamiast przeprosin, w oświadczeniu o dymisji autorka ubolewała nad rzekomą „niewyobrażalną skalą hejtu”.
Rektor reaguje. Studenci bezpieczni
O ile z rządu można uciec, zrzucając winę na „hejt”, o tyle w środowisku akademickim standardy okazały się bezwzględne. Wizerunkowy pożar dotarł na Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. Rektor uczelni, prof. Czesław Zając, podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu uciął wszelkie spekulacje i podjął natychmiastowe kroki. Barbara Mróz-Gorgoń została formalnie odsunięta od studentów i do odwołania nie poprowadzi żadnych zajęć dydaktycznych. Sprawą ewentualnego złamania zasad rzetelności naukowej zajął się rzecznik dyscyplinarny.
AI może być wykorzystywane, ale to nie zdejmuje pełnej odpowiedzialności pracowników nauki za wiarygodność i miarodajność danych. Ostatecznie to autorzy odpowiadają za wszystko to, co publikują" – podsumował prof. Zając, dając jasny sygnał, że na uczelni nie ma taryfy ulgowej dla kompromitującej fuszerki.
Dla dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń to potężny upadek – od rządowych salonów i kreowania wizerunku 38-milionowego państwa, do zawieszenia w prawach dydaktyka na macierzystej uczelni. Jak widać, próba wciskania opinii publicznej halucynacji bota pod szyldem poważnej nauki wreszcie spotkała się z twardą, zasłużoną weryfikacją.
źr. wPolsce24 za PAP/Polsat News/Money








