Oszczędzi im sufferingu. Mróz-Gorgoń nie weźmie udziału w imprezie Trzaskowskiego

Mróz-Gorgoń miała być jedną z prelegentek na piątej edycji organizowanej przez Rafała Trzaskowskiego imprezy KO. Według programu miała opowiedzieć zgromadzonym o tym, jak budować silną markę Polska i promować kraj za granicą.
Byłoby wiele pytań
Impreza Trzaskowskiego zaczyna się już w tę środę, ale Mróz-Gorgoń, jak się okazuje, nie weźmie w niej udziału. Wirtualna Polska dowiedziała się, że na kilkadziesiąt godzin przed jej startem wycofała się z udziału. Ze smutkiem informujemy, że pani prof. Barbara Mróz-Gorgoń przekazała nam, że nie weźmie udziału w Campusie Polska Przyszłości 2026. Żałujemy, gdyż tematów i pytań byłoby z pewnością wiele – napisali do redakcji organizatorzy Campusu.
Przypomnijmy: Mróz-Gorgoń, która na co dzień pracuje na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, została 29 lipca powołana przez premiera Donalda Tuska na stanowisko pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polska. Niedawno jednak Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego i ekspert ds. bezpieczeństwa informacji Łukasz Olejnik przyjrzeli się zeszłorocznemu raportowi, którego była autorką i kierowniczką merytoryczną.
Zatrważające błędy
Eksperci znaleźli w nim zatrważające błędy. Mogliśmy się z niego dowiedzieć m.in., że Katowice leżą w centralnej części kraju, Polska miała pięciu noblistów, a młode pokolenie płynnie mówi po mandaryńsku. Do tego dochodziły puste przypisy i inne błędy sugerujące, że ten raport został w dużym stopniu stworzony przy pomocy sztucznej inteligencji. Internautów rozbawiły także liczne słowa zapożyczone bezpośrednio z języka angielskiego, którymi był upstrzony, oraz dziwne frazy - „suffering” i „chlebowość” stały się inspiracją do wielu memów.
Mróz-Gorgoń na antenie Polsatu przyznała, że korzystała z AI tworząc ten raport, ale twierdziła, że była to wersja robocza, która nie powinna być opublikowana. To tłumaczenie jednak nie pomogło i Mróz-Gorgoń po zaledwie 22 dniach podała się do dymisji. Wiceminister sportu Piotr Borys powiedział WP, że nie widział i nie czytał tego raportu – na okładce którego znalazło się logo jego resortu – ale zapewniał, że państwo za niego nie zapłaciło. Jak zauważa WP, jeszcze w listopadzie publicznie go chwalił.
źr. wPolsce24 za WP.pl











