Wstrząsające doniesienia Piotra Nisztora. Dziennikarz boi się o swoje życie. Funkcjonariusz SOP miał grozić mu śmiercią: „Ropą poleję”
Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy Republiki, opublikował informacje, które stawiają w bardzo trudnym położeniu kierownictwo SOP oraz MSWiA. Z doniesień wynika, że sprawa ma drugie dno i wiąże się z nagraniami, które rzekomo zarejestrowała partnerka funkcjonariusza.
- Boję się o swoje życie - pisze red. Nisztor wprost.
Szokujące nagrania i groźby „zlikwidowania”
Z ujawnionych informacji wynika, że dowodem w sprawie mają być nagrania utrwalone przez bliską osobę funkcjonariusza, znaną warszawską adwokat.
To właśnie na nich miały paść słowa, które mrożą krew w żyłach. Oficer SOP miał grozić śmiercią dziennikarzowi:
- Ja mu nogi połamię betonem i tyle. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy [...] Poleży trochę, żeby ucichło. A potem ropą poleję – takie słowa, według relacji medialnych, miały paść z ust funkcjonariusza w kontekście dziennikarza.
Wyciek wrażliwych danych i „czystki” w SOP
Sprawa nie dotyczy jednak wyłącznie osobistego bezpieczeństwa Piotra Nisztora. Na nagraniach miały zostać zarejestrowane również momenty, w których funkcjonariusz ujawnia wrażliwe informacje dotyczące osób ochranianych przez SOP, w tym miejsca ich zamieszkania oraz szczegóły operacyjne.
Nisztor sugeruje, że wewnątrz służby doszło do próby „zamiatania sprawy pod dywan”. Dziennikarz wskazuje na niepokojące sygnały o nielegalnych podsłuchach oraz nagłych roszadach personalnych (tzw. "czystkach"), które wypłynęły do mediów, jak informacja o skandalu zaczęła krążyć w kuluarach.
Reakcja MSWiA pod lupą
W tle całego skandalu pojawiają się również wątki polityczne. Podczas nagranych rozmów miały padać wulgarne określenia pod adresem kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Piotr Nisztor wprost mówi o „próbach tuszowania” afery przez osoby decyzyjne.
Według RMF FM, konsekwencje wobec bohatera nagrań będą „wyciągane w trybie natychmiastowym”. Szef SOP miaał jeszcze dziś zdecydować o odejściu zawieszonego funkcjonariusza, który – chcąc uniknąć kompromitującego zwolnienia dyscyplinarnego – sam złożył raport o odejście ze służby.
Postępowanie dyscyplinarne miało potwierdzić, że mężczyzna rażąco naruszył zasady etyki. Ujawniono również szokujące fakty dotyczące jego kariery: funkcjonariusz ten chronił Radosława Sikorskiego w latach 2012–2015, a w 2023 roku został szefem grupy ochrony obecnego ministra spraw zagranicznych. Według RMF, tuż po wszczęciu postępowania został natychmiast odsunięty od tych obowiązków.
Przypomnijmy, to kolejny poważny kryzys wizerunkowy dla Służby Ochrony Państwa w ostatnich latach. W kontekście aktualnych informacji znów wracają pytania o to, jaki jest system weryfikacji psychologicznej funkcjonariuszy oraz czy procedury bezpieczeństwa informacji niejawnych działają prawidłowo?
Wysłaliśmy pytania o komentarz dotyczący tej sprawy do MSWiA, bo przedstawiciele ministerstwa nie chcieli odnieść się do niej telefonicznie.
źr. wPolsce24 za Republika/RMF











