Prezydent powołał I prezesa Sądu Najwyższego. Krytyka Kaczyńskiego nie powstrzymała decyzji
Zbigniew Kapiński, orzekając w 2000 r. w sprawie oświadczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy, nie miał dostępu do wszystkich dokumentów i dowodów" – przekonywał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
W ostatnim czasie w przestrzeni medialnej formułowano zarzuty wobec sędziego Zbigniewa Kapińskiego dotyczące orzeczenia Sądu Apelacyjnego z sierpnia 2000 r. Sąd – w którego składzie zasiadał Kapiński - orzekł wtedy, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL. Leśkiewicz ocenił, że dziś nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB i że – jak mówił – są na to liczne dowody. Zaznaczył, że prezydent Nawrocki również nie ma wątpliwości, co do współpracy Wałęsy z władzami komunistycznymi.
W sierpniu roku 2000, nie były znane wszystkie dokumenty wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Wówczas Sąd Apelacyjny nie dysponował tymi wszystkimi dokumentami, o których wiemy dzisiaj" - dodał rzecznik prezydenta.
Do sprawy powołania sędziego Zbigniewa Kapińskiego odniósł się także Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), który zrezygnował z tej funkcji 23 kwietnia 2026 roku.
Kadencja obecnej I prezes SN, dr hab. Małgorzaty Manowskiej, kończy się we wtorek. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prezydent powołuje I prezesa SN na 6-letnią kadencję spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego. Funkcję tę można pełnić maksymalnie dwie kadencje.
Więcej w materiale wideo powyżej.
źr. wPolsce24 za PAP











