Seria dziwnych alarmów. Kierwiński mówi, kim są sprawcy

Jak przekazał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, akcja dotycząca fałszywych alarmów, które sprowadzały na polityków i prawicowych dziennikarzy interwencje służb, jest w toku.
Kierwiński: sprawa w toku
- Zatrzymane są aktualnie trzy osoby. Wobec jednej osoby już jest zastosowany areszt, wobec drugiej jest wniosek aresztowy. Trzecia osoba to świeże zatrzymanie. Będą kolejne zatrzymania, będą kolejne przeszukania – zapewniał minister w TVN24.
Wyjaśnił, że „to są historie dotyczące poprzednich dni: Telewizji Republika, pana Sakiewicza, pana Kaczyńskiego, pana Cenckiewicza”. Dodał, że sprawa jest rozwojowa.
Szef MSWiA przekazał też, że zatrzymani to „dwudziestolatkowie, to są osoby, które już miały problemy z prawem”.
Dopytywany, czy celem zatrzymanych było „zaistnienie w sieci” i zdobycie rozgłosu, szef MSWiA zaznaczył, że „ta motywacja jest bardzo mocna wśród tych ludzi”. Przyznał, że osoby te mają „swoje sympatie polityczne" i działały wspólnie.
Interwencja u prezydenta
W ciągu ostatnich dni miało miejsce kilkanaście zadziwiających interwencji policji po fałszywych alarmach, związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia" (jak informowało MSWiA).
Kiedy w sobotę służby wkroczyły do rodzinnego mieszkania prezydenta Nawrockiego w Gdańsku - wyważyły drzwi i weszły do środka - premier Donald Tusk zwołał pilną naradę z ministrami i przedstawicielami służb.
Fałszywe alarmy
Jedna z takich interwencji miała miejsce w siedzibie naszej stacji. Anonimowy informator zadzwonił na numer alarmowy 112, próbując powiązać naszą redakcję, materiały wybuchowe i TVP w likwidacji na Woronicza. Alarm okazał się być, oczywiście fałszywy.
Wcześniej policjanci weszli do mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza.
Problemy miał także były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Służby usiłowały w nocy wejść do jego prywatnego mieszkania przez balkon.
Policja pojawiła się również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego. Według rzecznika PiS Rafała Bochenka, zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa partii.
Wszystkie alarmy okazały się być nieprawdziwe.
źr. wPolsce24 za TVN24











