Willa marszałka Rzeszy na cmentarzu. Kolejne szkielety odkryte

Dwa lata temu członkowie Fundacji Latebra dokonali szokującego odkrycia w domu, który na terenie Wilczego Szańca w Gierłoży pod Kętrzynem zajmował Hermann Göring – jeden z największych zbrodniarzy III Rzeszy. Pod podłogą, na głębokości zaledwie 20 centymetrów, znaleziono szczątki dorosłych i dzieci. Początkowo mówiono o pięciu osobach, ostatecznie ustalono, że było ich sześć. Szkielety nie miały dłoni ani stóp. Prokuratura prowadziła śledztwo, ale nie udało się ustalić ani kim są ofiary, ani kiedy i w jakich okolicznościach straciły życie. Dochodzenie umorzono.
Archeolodzy PAN wchodzą do akcji
Przez ostatnie trzy tygodnie zespół pod kierownictwem mgra Jakuba M. Niebylskiego i dra Bartłomieja Sz. Szmoniewskiego prowadził w domu Göringa intensywne prace badawcze. We współpracy z Fundacją Latebra archeolodzy postanowili rozwikłać zagadkę, która od lat intrygowała historyków. Efekt przerósł oczekiwania. Naukowcy natrafili na pięć kolejnych szkieletów oraz dwa skupiska ludzkich szczątków.
Dom Göringa został zbudowany na cmentarzu. Nie wiemy jeszcze, jak stary jest to cmentarz, ale z całą pewnością najpierw w tym miejscu był cmentarz, a dopiero potem zbudowano na nim dom Göringowi" - wyjaśnia mgr Jakub M. Niebylski.
Najbardziej wstrząsające jest to, że jeden ze szkieletów znajduje się pod fundamentem domu.
Są też szczątki wykopane w trakcie budowy i przemieszczone, wrzucono je do wykopu pod rurę. To pokazuje, że budowniczowie wiedzieli, że wznoszą dom na cmentarzu."
Zdaniem archeologów teren przed budową został splantowany o około 1,5 metra. Dlatego odkryte dwa lata temu szczątki były tak płytko pod powierzchnią – na głębokości zaledwie 20-30 centymetrów. To nie był płytki pochówek, ale efekt zrównania cmentarza z ziemią pod budowę.
Dlaczego nie ekshumowano cmentarza? Pośpiech III Rzeszy
Naukowcy mają teorię, dlaczego Niemcy nie dokonali ekshumacji przed budową domu dla Göringa.
Wiemy, że Wilczy Szaniec był budowany etapami. Dom Göringa zbudowano w 1944 roku, gdy Niemcy już przegrywały wojnę, a działanie Wilczego Szańca było w fazie schyłkowej. Sądzimy, że to mogło przesądzić o takim ich działaniu" – powiedział Niebylski.
Zastrzegł jednak, że na razie jest to tylko hipoteza – niepotwierdzona materiałami źródłowymi. Ale biorąc pod uwagę panującą wówczas sytuację, jest wysoce prawdopodobna.
Tajemnicze ślady ognia i brak przedmiotów
Archeolodzy zauważyli, że niektóre czaszki mają ślady osmalenia. Co więcej, przy szczątkach nie znaleziono żadnych przedmiotów włożonych zmarłym do trumien – ani biżuterii, ani dewocjonaliów, ani nawet gwoździ z trumien. To może wskazywać na bardzo dawny lub ubogi charakter pochówków. Żeby wyjaśnić, jak stary jest cmentarz, naukowcy przeprowadzą teraz badania dendrochronologiczne fragmentów trumien i datowanie radiowęglowe gwoździ.
Pierwsze profesjonalne badania w Wilczym Szańcu
Wilczy Szaniec – najważniejsza wojenna kwatera Adolfa Hitlera, zbudowana z myślą o ataku na Związek Radziecki – nigdy wcześniej nie był badany przez profesjonalnych archeologów. Obecne prace są pierwszymi tego typu.
Ponieważ ranga tego miejsca jest światowa, bo to kwatera Hitlera, i miejsce to jest związane ze światowym konfliktem, bo II wojną, to nasza satysfakcja jest ogromna. To pierwsze profesjonalne badania archeologiczne w Wilczym Szańcu i cieszymy się, że to właśnie polscy naukowcy je prowadzą" - wyjaśnia Niebylski.
Archeolodzy prowadzą prace w domu Göringa do niedzieli. Jak zapowiedział Niebylski, ma zamiar w kolejnych latach kontynuować badania w tym miejscu. Teraz przed naukowcami żmudna praca laboratoryjna, która pozwoli ustalić, kim były ofiary i jak dawno temu zostały pochowane.
źr. wPolsce24 za PAP











