Wielka awantura w Sejmie. „Mamy tu głównego sadystę, niejakiego Giertycha”
Do wielkiej awantury doszło w środę w Sejmie. Najpierw głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wniósł o zwołanie Konwentu Seniorów celem zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Miałoby być ono poświęcone dyskusji na temat tego, co oznacza "humanitaryzm w demokracji walczącej i jaki jest stosunek tego humanitaryzmu do sadyzmu".
- Mamy z jednej strony humanitarną decyzję o zwolnieniu mordercy, a z drugiej strony mamy znęcanie się nad kobietami, dwoma paniami z Ministerstwa Sprawiedliwości w sposób wyjątkowo wręcz ohydny, można powiedzieć „Urbanowski”, znęcanie nad panią Wójcik i jej bardzo chorym synem, z doprowadzeniem do śmierci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie i mamy na sali głównego sadystę, niejakiego Giertycha - mówił Kaczyński.
Jak dalej wyjaśniał to "człowiek Giertycha, jego adwokat najbardziej się znęcał" podczas przesłuchania wieloletniej współpracownicy prezesa PiS Barbary Skrzypek.
- Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy demokracja to jest odwrócenie wszystkich reguł, czy może jeszcze coś pozostało - stwierdził prezes PiS.
Kiedy Jarosław Kaczyński nazwał Romana Giertycha sadystą, ten wtargnął na mównicę, stanął obok i też zaczął mówić. Prowadzący obrady wicemarszałek Piotr Zgorzelski (PSL-TD) głos oddał Giertychowi. Między politykami wywiązała się niecodzienna wymiana zdań.
- Jarku siadaj, uspokój się – zaczął Giertych.
- Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie – odpowiedział Kaczyński.
- Nie jestem z panem, panie Kaczyński po imieniu, tylko badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego, daleko spowinowaconym - wyjaśniał Giertych, a potem zwrócił się do Kaczyńskiego: "Mów mi wuju, Jarku".
W tym momencie mównicę otoczyło kilkunastu posłów PiS. Słychać było okrzyki "złaź morderco!" skierowane do Giertycha. Posłowie PiS z sali zaczęli skandować: "Morderca!"
Wicemarszałek Zgorzelski zarządził przerwę w obradach.
źr. wPolsce24
fot. PAP/Piotr Nowak