ROZMOWA WIKŁY. Marszałek Zgorzelski wije się i zaklina rzeczywistość
Zderzenie jego słów z rzeczywistością i argumentami redaktora Wikły obnażają prawdziwe oblicze "uśmiechniętej Polski", w której głos obywateli przestaje mieć znaczenie, gdy nie sprzyja władzy.
Demokracja tylko wtedy, gdy pasuje władzy
Koalicja rządząca od lat krzyczała o konieczności słuchania obywateli, jednak gdy prezydent zaproponował referendum w sprawie polityki klimatycznej, kontrolowany przez przedstawicieli obecnych władz Senat głosami 62 senatorów odrzucił wniosek.
Zgorzelski tłumaczył, że pytania miały charakter polityczny i służyły rzekomo tylko zbudowaniu politycznego zaplecza.
Fakty są jednak bezlitosne: obóz rządzący po prostu odebrał ludziom prawo głosu w kluczowej kwestii narzucanych nam, drastycznych kosztów. Zamiast merytorycznej dyskusji o unijnym dyktacie, który zniszczy polski przemysł i zmusi obywateli do kosztownych modernizacji domów, otrzymaliśmy dyktat sejmowej większości w imieniu kuriozalnych niemieckich wymysłów.
Zielony Ład i ucieczka od odpowiedzialności
W temacie unijnego Zielonego Ładu wicemarszałek Zgorzelski próbował stosować starą taktykę zrzucania winy na Prawo i Sprawiedliwość, wyciągając wypowiedzi polityków prawicy z lat 2020-2021.
Zderzył się jednak z brutalnym faktem: ówczesne dyskusje dotyczyły ogólnie środowiska naturalnego i energetyki, a nie radykalnych obostrzeń, ograniczenia nawozów czy absurdalnego nakazu ugorowania ziemi, przeciwko którym dziś na ulicach protestują rolnicy.
Poza tym, Zgorzelski najwyraźniej nie zauważył, że od blisko 3 lat PiS nie sprawuje już władzy, co więcej, nie należy do większościowej frakcji w Parlamencie Europejskim.
Dziś zasady takie jak Fit for 55 to wyrok na polskie rolnictwo i koszty rzędu 35 lat funkcjonowania programu 800 Plus. Zgorzelski musiał zresztą przyznać wprost, że na Zielonym Ładzie "nie zarobimy", a jego partyjni koledzy dopiero rzekomo próbują walczyć ze spekulacjami przy unijnym systemie handlu emisjami (ETS). A co z potężnym marszem m.in. rolników w Warszawie? Zgorzelski z jednej strony twierdzi, że nie należy go lekceważyć, ale z drugiej deprecjonuje go, sugerując, że demonstracja w dużej mierze miała "charakter polityczny".
Przedszkolna dyplomacja Donalda Tuska
Sporo światła na "powagę" obecnego rządu rzuca zachowanie premiera. Donald Tusk, który tak chętnie mówi o wstawaniu z kolan w relacjach z USA, na widok węgierskiego opozycjonisty Petera Magyara niemal skakał z radości, co redaktor trafnie podsumował zachowaniem na poziomie przedszkolnym – "jakby dostał na komunię zegarek z kalkulatorem". Przypinanie serduszek i wpadanie w irracjonalną euforię Zgorzelski usilnie próbował nazywać "dyplomacją" i "gestami".
Amerykańskie wojska i gwarancje od Trumpa
Jeszcze ciekawiej robi się w kwestii bezpieczeństwa. Zgorzelski nagle apeluje, aby sprawy wojska wyłączyć z bieżącego sporu politycznego. Szkoda, że zapomniał o tym premier Tusk, który chwilę wcześniej bezpodstawnie oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego oraz Jarosława Kaczyńskiego o rzekome wycofywanie wojsk amerykańskich z Polski.
Rzeczywistość jest zupełnie inna: to właśnie podczas spotkania 3 maja prezydent Nawrocki otrzymał od Donalda Trumpa twarde gwarancje, że Polska może być spokojna o obecność żołnierzy USA i Donald Trump z niczego się nie wycofuje. Zgorzelski ostatecznie musiał przyznać, że żołnierzy amerykańskich w Polsce może być za moment wręcz więcej, a nie mniej.
Podejrzane unijne kredyty i nepotyzm w tle
Na koniec pozostaje kwestia pożyczek w ramach europejskich funduszy i polityki "na kredyt". Wicemarszałek nie widzi problemu w braniu przez Polskę zadłużenia o całkowicie nieprzewidywalnym oprocentowaniu, które w zaledwie kilka tygodni skacze z 3,17% na 3,32%, usprawiedliwiając to "zmiennością" rynków makroekonomicznych i geopolityką. Żaden racjonalny obywatel nie wziąłby prywatnego kredytu hipotecznego bez znajomości całkowitych kosztów i rat, jednak dla koalicji rządzącej ryzykowanie finansami państwa nie stanowi problemu.
A jeśli dodamy do tego wpadkę wiceprzewodniczącej Rady Miasta z Radomia, która na otwartym forum publicznie prosiła marszałka Struzika z PSL o posadę dla swojego męża w podległym mu szpitalu, obraz nowej władzy staje się pełny. Zgorzelski zbył to jako "nieodosobniony przypadek głupoty" i tradycyjnie zaczął uciekać od tematu, próbując atakować prawicę.
Ten wywiad to kolejny dowód na to, że koalicja rządząca ma obywatelom do zaoferowania jedynie unijne regulacje, niepewne kredyty i medialną zasłonę dymną, a gdy brakuje jej merytorycznych argumentów – po prostu odrzuca wnioski i nie odpowiada na pytania.
Rozmowa red. Marcina Wikły z Piotrem Zgorzelskim w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24











