Walka o referendum w Warszawie nabiera tempa. Czy dojdzie do odwołania Trzaskowskiego?

Stołeczna Operacja Referendalna, bo taką nazwę nosi inicjatywa, rozpoczęła zbieranie podpisów 30 lipca. Akcja będzie trawać do 28 września. Aby referendum się odbyło, konieczne jest zebranie około 132 tys. podpisów, chociaż, jak zauważył Wilk, dokładną liczbę poda komisarz wyborczy.
Bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia zbiórki podpisów stała się seria afer związanych w Warszawskim Szpitalem Południowym, gdzie ujawniono m.in. gigantyczne zarobki młodego lekarza bez specjalizacji, ale za to aktywisty Koalicji Obywatelskiej, drastyczne nieprawidłowości na nadzorowanym przez niego oddziale SOR oraz skandaliczny brak kontroli nad innymi jednostkami.
Inicjatorzy zarzucają Trzaskowskiemu i władzom stolicy m.in.:
- paraliż nadzoru właścicielskiego nad miejskimi spółkami i placówkami zdrowotnymi
- fatalną politykę transportową i drogową
- brak polityki mieszkaniowej
- eksplozję zatrudnienia w ratuszu
- deficyt budżetu miasta
„Nasi wolontariusze każdego dnia prowadzą zbiórkę we wszystkich dzielnicach Warszawy. Pozyskują kolejne podpisy i rozdają mieszkańcom koperty z kartami referendalnymi do indywidualnego zbierania podpisów w domu, wśród rodziny i znajomych. To właśnie zbiórki indywidualne oraz kanał pocztowy będą nabierały w najbliższych tygodniach coraz większego znaczenia” – napisał Wilk w mediach spolecznościowych.
Dodał, że w ubiegłym tygodniu ponad 30 proc. nowych podpisów pochodziło spoza klasycznej zbiórki ulicznej. „Po Warszawie krąży obecnie ponad 20 tys. kart referendalnych wydanych mieszkańcom na naszych stanowiskach lub pobranych ze strony” – przekazał Wilk.
Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.
źr. wPolsce24 za facebook.com/MacVVilk











