W USA ten pijak już byłby trupem. W Polsce ranny policjant strzelał tylko w opony

Do zdarzenia doszło 7 stycznia w miejscowości Warszewice. Policjanci z Chełmży zwrócili uwagę na Audi poruszające się w sposób wskazujący, że kierowca może być nietrzeźwy. Gdy funkcjonariusze próbowali zatrzymać pojazd do kontroli, mężczyzna gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę.
Pościg zakończył się na terenie jednej z firm, gdzie kierowca uszkodził szlaban. Ochroniarz zamknął bramę wjazdową, odcinając mu dalszą drogę ucieczki. To jednak nie skłoniło 40-latka do poddania się. Na opublikowanym nagraniu widać, jak mężczyzna próbuje wyjechać, celowo najeżdżając na radiowóz oraz ruszając samochodem w kierunku policjantów.
Nawet w zagrożeniu życia, strzelali tylko do auta
W trakcie interwencji jeden z funkcjonariuszy został uderzony przez Audi. Policjanci – znajdując się w bezpośrednim zagrożeniu życia – oddali strzały w kierunku pojazdu. Jak wynika z nagrania, strzały miały na celu unieruchomienie auta, a nie eliminację kierowcy.
Co istotne, na filmie widać również, że mimo skrajnie niebezpiecznej sytuacji polscy funkcjonariusze starają się jednocześnie zablokować uciekiniera i uniknąć bezpośredniego zderzenia, manewrując radiowozem tak, by nie doprowadzić do czołowego taranowania.
To zachowanie wyraźnie kontrastuje z praktykami znanymi z interwencji w Stanach Zjednoczonych, gdzie w podobnych sytuacjach często dochodzi do bezpośredniego taranowania pojazdu podejrzanego lub użycia broni z zamiarem natychmiastowego obezwładnienia kierowcy.
Zatrzymany mężczyzna okazał się być mieszkańcem Kowalewa Pomorskiego. Badanie alkomatem wykazało niemal dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Jak ustalili policjanci, 40-latek był już wcześniej karany za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków. Po zatrzymaniu trafił do policyjnej celi.
Dwie skrajnie różne filozofie działania
Interweniujący funkcjonariusze, decyzją zespołu ratownictwa medycznego, zostali przewiezieni do szpitala. Jak poinformowała Komenda Miejska Policji w Toruniu, na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Mężczyźnie grożą bardzo poważne konsekwencje. Za czynną napaść na funkcjonariusza policji może usłyszeć wyrok nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa budzi duże emocje także w kontekście międzynarodowych porównań – zwłaszcza po głośnym w ostatnich dniach przypadku w USA, gdzie funkcjonariusz zastrzelił kobietę, gdy ta ruszyła samochodem w jego kierunku.
Ten pościg pokazuje, jak różne są filozofie użycia siły: w Polsce – nawet w sytuacji bezpośredniego zagrożenia – policjanci wciąż próbują ratować życie wszystkich uczestników zdarzenia.
Która filozofia działania jest tą właściwą?
źr. wPolsce24 za X/Facebook











