Kraków w rękach zaufanego człowieka Tuska. Premier zdecydował, kto będzie komisarzem po bolesnej porażce KO w referendum

Choć ruch premiera przedstawiany jest jako „techniczne zapewnienie ciągłości władzy”, dla komentatorów sceny politycznej sprawa jest jasna: to klasyczny zabieg mający na celu utrzymanie kontroli nad kluczowym miastem przez ten sam obóz polityczny, który doprowadził do kryzysu zaufania pod Wawelem.
Dla opinii publicznej ten ruch to dowód na to, że Platforma Obywatelska nie zamierza oddać ani piędzi ziemi, nawet w obliczu jednoznacznego wotum nieufności ze strony obywateli. Zamiast głębokiej refleksji nad przyczynami porażki, postawiono na zaufanego, wieloletniego działacza partyjnego systemu.
Kim jest Stanisław Kracik? Zaufany działacz z przeszłością w Unii Wolności
Stanisław Kracik (ur. 1950 r.) to postać, której w małopolskiej polityce nikomu przedstawiać nie trzeba. Choć obecnie kojarzony jest z Koalicją Obywatelską, jego polityczne korzenie sięgają głęboko w strukturę dawnej Unii Demokratycznej oraz Unii Wolności. To właśnie z list tych formacji Kracik sprawował mandat posła na Sejm II i III kadencji (w latach 1993–2001). Po rozpadzie UW, podobnie jak wielu jego partyjnych kolegów, ostatecznie odnalazł swoje miejsce w Platformie Obywatelskiej.
W swojej biografii Kracik ma wpisaną wieloletnią sagę rządów w Niepołomicach, gdzie w latach 1990–2009 nieprzerwanie pełnił funkcję burmistrza. Sukcesy w podkrakowskiej gminie stały się dla niego trampoliną do wielkiej polityki regionalnej. W 2009 roku, podczas pierwszych rządów koalicji PO-PSL, Donald Tusk powołał go na stanowisko wojewody małopolskiego. Funkcję tę sprawował do 2011 roku.
Co ciekawe, Kracik już raz próbował oficjalnie zdobyć najważniejszy fotel w krakowskim magistracie. W 2010 roku wystartował w wyborach prezydenckich jako oficjalny kandydat Platformy Obywatelskiej. Mimo potężnego wsparcia ze strony rządu i samego Donalda Tuska, przegrał wówczas w drugiej turze z Jackiem Majchrowskim. Marzenie o rządzeniu Krakowem powróciło po latach, w maju 2024 roku Aleksander Miszalski powołał go na swojego III zastępcę, powierzając mu niezwykle intratny i kluczowy odcinek: gospodarkę komunalną, infrastrukturę oraz miejskie inwestycje.
Recykling polityczny pod Wawelem
Powołanie Kracika na komisarza Krakowa to oczywiście podręcznikowy przykład politycznego „recyklingu”. 76-letni samorządowiec, będący częścią ekipy, którą Krakowianie właśnie odrzucili w referendum, teraz wraca oknem jako namiestnik Donalda Tuska.
Choć sprzyjające rządowi media będą przekonywać o jego „ogromnym doświadczeniu” i „technicznym charakterze” misji, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z próbą zabetonowania układu władzy do czasu przedterminowych wyborów,.
Zarządzanie tak potężnym organizmem miejskim jak Kraków w atmosferze politycznego skandalu i po jednoznacznym sprzeciwie mieszkańców wobec formacji rządzącej będzie dla Kracika ogromnym wyzwaniem.
Czy mieszkańcy grodu Kraka zaakceptują fakt, że odwołanego prezydenta Miszalskiego zastępuje jego bezpośredni współpracownik i partyjny kolega? Najbliższe tygodnie pokażą, czy nominacja Donalda Tuska uspokoi nastroje pod Wawelem, czy wręcz przeciwnie - tylko doleje oliwy do ognia.
źr. wPolsce24











