UKRAIŃSKA ŻYWNOŚĆ ZALEWA POLSKĘ! Przemysław Czarnek alarmuje z granicy: „Nasz rynek nie wytrzyma nieuczciwej konkurencji!”
Dramatyczny bilans handlowy i czarna seria dla polskiego rolnictwa
Jak podkreślił prof. Czarnek, choć embargo na surowe ziarno z Ukrainy (m.in. rzepak, kukurydzę czy słonecznik) wprowadzone jeszcze przez rząd PiS wciąż obowiązuje, problem nie zniknął – jedynie zmienił swoją postać. Do Polski zamiast czystego surowca masowo trafiają produkty przetworzone, co doprowadziło do ogromnego, ujemnego bilansu handlowego w relacjach z Ukrainą.
Za 2025 rok produkty, które trafiły z Ukrainy na polski rynek, to wartość 6 mld 700 mln zł. Tymczasem Polska wyeksportowała na Ukrainę towary o wartości 5 mld zł. Mamy więc ujemny bilans handlowy na kwotę aż 1,7 mld zł" – wyliczał były minister edukacji.
Olej rzepakowy, owoce miękkie, jaja i masło – dramatyczne wzrosty importu
Problem dotyka niemal każdego kluczowego sektora polskiej żywności:
-
Olej rzepakowy: Choć sam rzepak jest objęty blokadą, import gotowego oleju rzepakowego z Ukrainy drastycznie wzrósł. Jeszcze w 2022 roku było to 26 tys. ton, podczas gdy w latach 2024–2025 import ten skoczył do 70 tys. ton rocznie.
-
Owoce miękkie (maliny): Sektor szczególnie ważny dla Lubelszczyzny odnotowuje potężne uderzenie. Import mrożonych malin i owoców miękkich wzrósł o 70% (sprowadzono 36,5 tys. ton o wartości 125 mln euro).
-
Rynek jaj: Import jaj z Ukrainy wzrósł w 2025 roku o blisko 90% (sprowadzono 15 tys. ton), co wartościowo przekłada się na wzrost o 162%. Prof. Czarnek zwrócił uwagę, że tuż przy polskiej granicy, w okolicach Lwowa, powstaje gigantyczna ferma na 2,3 mln kur niosek, która ma produkować 1,7 mln jaj dziennie – z myślą o ekspansji na polski rynek.
-
Mleczarstwo i masło: Najbardziej niepokojące dane dotyczą branży mleczarskiej. Import ukraińskiego masła do Polski skoczył rok do roku o niewiarygodne 371%, a jego wartość wzrosła pięciokrotnie.
Nieuczciwa konkurencja i milczenie rządzących
Przemysław Czarnek przypomniał również o porozumieniu z czerwca 2024 roku podpisanym w Białymstoku w obecności ówczesnego ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego (PSL), które miało dotyczyć wsparcia ukraińskiego sektora mleczarskiego.
Jak dziś rządzący odnoszą się do sytuacji, w której następuje tak radykalny wzrost importu przetworzonego mleka i masła? Jak mają się czuć polscy hodowcy i polskie spółdzielnie mleczarskie w konfrontacji z nieuczciwą konkurencją? Warunki wytwarzania żywności na Ukrainie i w Polsce są zupełnie inne – tam nie obowiązują wyśrubowane normy unijne, które narzuca się polskim gospodarzom" – przekonywał polityk PiS.
Polski rolnik pozostawiony sam sobie?
Sytuacja na polskiej granicy pokazuje jednoznacznie: bez twardej, asertywnej polityki handlowej i bezwzględnej ochrony rodzimego rynku, polskie gospodarstwa rodzinne oraz zakłady przetwórcze przegrają nierówną walkę z zagranicznymi gigantami. Politycy opozycji apelują do rządu o natychmiastowe podjęcie działań i rozszerzenie embarga również na produkty przetworzone, zanim polskie rolnictwo zostanie doprowadzone na skraj bankructwa.
źr. wPolsce24











