Twój domowy monitoring może Cię zrujnować. Zobacz, za co Polak dostał rekordową grzywnę

Sprawa miała swój początek w skargach sąsiadów, którzy poczuli się inwigilowani przez system kamer zamontowany na jednej z prywatnych posesji. Postępowanie administracyjne wykazało, że kamery rejestrowały nie tylko teren właściciela, ale również drogę publiczną i działki sąsiednie. Co szczególnie istotne, system nagrywał również dźwięk przez całą dobę.
UODO podkreśliło, że administrator monitoringu nie ma prawa do tak inwazyjnego śledzenia osób przebywających na terenach publicznych i sąsiednich każdego dnia i w każdej sytuacji.
Ignorowanie urzędu pogorszyło sytuację
Właściciel kamer otrzymał nakaz zmiany ich ustawienia lub usunięcia tych, które naruszały prywatność, na co miał siedem dni. Zamiast dostosować się do decyzji, właściciel postanowił ją zignorować. Co więcej, nie złożył skargi do sądu, przez co decyzja stała się prawomocna. Później ignorował pisma i upomnienia z urzędu (poczta była uznawana za doręczoną po dwukrotnej awizacji). Ostatecznie nie wykonał nakazu przez niemal pół roku.
To właśnie ten długotrwały i nieusprawiedliwiony stan niewykonania decyzji został uznany przez organ nadzorczy za okoliczność obciążającą, co wpłynęło na wysokość finalnej administracyjnej kary pieniężnej.
Co dalej z ukaranym?
Decyzja o karze w wysokości 26 711 zł jest ostateczna. Jeśli ukarany nie wpłaci zasądzonej kwoty, sprawa zostanie przekazana do Urzędu Skarbowego. Skarbówka ma prawo do egzekucji należności poprzez zajęcie wynagrodzenia, rachunków bankowych oraz innych części majątku dłużnika.
Eksperci przypominają, że instalując monitoring, należy zawsze upewnić się, czy zasięg obiektywów nie wykracza poza granice naszej własności, a stosowane metody nie naruszają dóbr osobistych osób trzecich.
źr. wPolsce24 za RMF24











