Polska

Jeden dzień pracy i polska emerytura na Ukrainie? Wyjaśniamy głośny dokument z ZUS, który podbija sieć

opublikowano:
Screeny z X dotyczące manipulacji o emeryturach
(fot. screen za X)
W mediach społecznościowych regularnie wybuchają dyskusje wokół rzekomych „przywilejów emerytalnych” dla obcokrajowców. Oliwy do ognia dolały krążące po sieci zdjęcia autentycznych decyzji ZUS, na których widnieją zaskakujące kwoty: wyliczona emerytura na poziomie zaledwie kilku złotych, gigantyczna dopłata od państwa i kilkudziesięciotysięczne wyrównanie. Czy to oznacza, że wystarczy przepracować w Polsce jeden dzień, by cieszyć się polską emeryturą, mieszkając na Ukrainie? Wyjaśniamy, jak ten skomplikowany mechanizm wygląda w rzeczywistości i gdzie leży haczyk, o którym milczą autorzy internetowych sensacji.

Zdjęcie pisma z ZUS podbija internet. Co na nim widać?

Zdjęcia dokumentów, które krążą na forach i w serwisach społecznościowych, nie są fałszywkami pod względem graficznym. To autentyczne decyzje wydawane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Na pismach tych czarno na białym widać:

  • Śmiesznie niską wyliczoną emeryturę (np. niespełna 10 zł).

  • Ogromne wyrównanie wsteczne (sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych).

  • Dopłatę do polskiego minimum emerytalnego.

Dla postronnego obserwatora taki widok może być szokujący. Internetowi komentatorzy natychmiast połączyli kropki, tworząc teorię o „rozdawnictwie” i masowym transferze polskich podatków za granicę. Rzeczywistość prawna jest jednak znacznie bardziej rygorystyczna.

Czy jeden dzień pracy w Polsce daje prawo do 13. i 14. emerytury?

Zacznijmy od faktu, który najczęściej wzbudza emocje i... jest formalnie prawdziwy.

W polskim systemie emerytalnym (opartym na zasadzie zdefiniowanej składki) nie istnieje minimalny staż pracy potrzebny do otrzymania jakiejkolwiek emerytury. Jeżeli obcokrajowiec, niezależnie od tego, czy pochodzi z Ukrainy, Niemiec, czy USA, przepracował w Polsce legalnie choćby jeden dzień i odprowadzono od tego składkę, po osiągnięciu wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn) ma prawo do świadczenia.

Będzie to jednak tzw. emerytura groszowa, wyliczona ściśle z tej jednej, symbolicznej składki. Może ona wynosić np. 2 zł czy 9 zł.

Zgodnie z polskim prawem, każdy, kto ma przyznane prawo do emerytury (nawet tej kilkuzłotowej) na dzień ustalania prawa do dodatkowych świadczeń, automatycznie otrzymuje 13. i 14. emeryturę. To świadczenie rzeczywiście może być transferowane na zagraniczne konto emeryta. Warto jednak pamiętać, że ta zasada dotyczy wszystkich nacji, z którymi Polskę łączą umowy dwustronne, a nie wyłącznie obywateli Ukrainy.

Wielka manipulacja: Emerytura minimalna a miejsce zamieszkania

Kluczowy błąd i manipulacja w internetowych doniesieniach polega na utożsamianiu emerytury groszowej z dopłatą do polskiej emerytury minimalnej.

Wielu autorów fake newsów twierdzi, że po jednym dniu pracy w Polsce obywatele Ukrainy mogą wrócić do siebie i co miesiąc pobierać z ZUS pełną emeryturę minimalną (która wynosi obecnie ponad 1780 zł brutto). To całkowity fałsz.

Aby ZUS dopłacił różnicę między groszową emeryturą a ustawowym minimum, ubezpieczony musi spełnić dwa niezwykle twarde warunki:

1. Odpowiedni staż pracy (sumowanie okresów)

Dzięki umowie dwustronnej z 2012 roku, okresy pracy w Polsce i na Ukrainie sumują się. Aby ubiegać się o dopłatę, kobieta musi wykazać łącznie 20 lat pracy, a mężczyzna 25 lat (np. 23 lata na Ukrainie i 2 lata w Polsce). Bez tego stażu dopłata jest niemożliwa.

2. Warunek stałego zamieszkania w Polsce, czyli kluczowy bezpiecznik

To najważniejszy punkt, który wprost widnieje na oficjalnych decyzjach ZUS:

Dopłata do emerytury minimalnej przysługuje wyłącznie osobom, które stale zamieszkują w Polsce.

Jeśli emeryt zdecyduje się na powrót na Ukrainę lub przeprowadzkę do innego kraju, ZUS natychmiast odbiera mu prawo do dopłaty. Wtedy na jego zagraniczne konto trafia wyłącznie to, co sam realnie w Polsce wypracował, czyli np. wspomniane np. 9 złotych, a nie kwota minimalna.

ZUS ściśle współpracuje z innymi instytucjami (w tym ze Strażą Graniczną) i regularnie kontroluje, czy beneficjenci dopłat rzeczywiście mieszkają na terenie RP.

Skąd biorą się gigantyczne wyrównania rzędu 70 tysięcy złotych?

Widoczne na zdjęciach wysokie kwoty wyrównań (często przekraczające kilkadziesiąt tysięcy złotych) również budzą kontrowersje, ale mają proste wyjaśnienie proceduralne.

Ustalanie prawa do emerytury międzynarodowej to skomplikowany i długotrwały proces. ZUS musi oficjalnie skontaktować się z zagraniczną instytucją ubezpieczeniową (np. ukraińskim odpowiednikiem ZUS-u), zweryfikować tamtejsze okresy składkowe oraz wysokość pobieranego tam świadczenia.

W czasie trwania tej procedury ZUS wypłaca świadczenie w kwocie zaliczkowej. Gdy sprawa po kilku latach zostaje ostatecznie rozstrzygnięta, urzędnicy dokonują ostatecznego rozliczenia. Kwota, która legalnie należała się danej osobie wstecz za cały ten wieloletni okres, jest wypłacana jednorazowo jako wyrównanie.

Nie jest to więc żaden "bonus" ani jednorazowy prezent, lecz skumulowane, należne prawnie świadczenie za minione lata.

Podsumowanie: Czy to fake news?

Zdjęcia krążące w sieci przedstawiają prawdziwe dokumenty, ale towarzysząca im narracja to klasyczny fake news i manipulacja emocjami.

Polski system nie pozwala na "rozdawanie" pełnych emerytur minimalnych za jeden dzień pracy osobom mieszkającym za granicą. System dopłat chroni wyłącznie osoby o długim stażu pracy, które zdecydowały się na stałe zamieszkać i żyć w Polsce, i jest to weryfikowane z całą surowością prawa.

źr. wPolsce24

 

Polska

Trzęsienie ziemi w rządzie Donalda Tuska! Niespodziewane konsekwencje porażki PSL

opublikowano:
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. (fot. PAP/Marcin Obara)
Czwartkowe głosowanie dotyczące zniesienia dwukadencyjności w samorządach przyniosło za sobą niespodziewane konsekwencje. Mimo iż inicjatywa PSL upadła, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz postanowiła odejść z rządu Donalda Tuska.
Polska

Mecz ważniejszy od walczących o przetrwanie szpitali? Przyjechali z całej Polski, zastali puste krzesło

opublikowano:
2499604_6
Około 400 dyrektorów szpitali powiatowych i samorządowców z całej Polski przyjechało do Warszawy, aby szukać ratunku dla upadających placówek medycznych. Umówione spotkanie zakończyło się jednak skandalem, gdy okazało się, że minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda nie znalazła dla nich czasu, wybierając wcześniej udział w meczu piłkarskim.
Polska

Od stycznia nie dostaną ani grosza!”. Bezprecedensowa groźba polityków koalicji pod adresem prezydenta

opublikowano:
2499585_2
Wokół wniosku o powołanie nowego wicepremiera wybuchł ostry spór polityczny. Przedstawiciele koalicji rządzącej skierowali pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego twarde żądania: jeśli nie mianuje ministra finansów Andrzeja Domańskiego na stanowisko wicepremiera, Kancelaria Prezydenta musi liczyć się z drastycznymi cięciami budżetowymi od przyszłego roku.
Polska

„Walka na ringu bokserskim”. Bąkiewicz wskazuje starcie, które zdecyduje o losach Polski

opublikowano:
2499567_1
Protesty przed Trybunałem Konstytucyjnym, incydent z udziałem obcokrajowca w stolicy oraz nadchodzący Marsz Niepodległości – to główne tematy rozmowy z Robertem Bąkiewiczem na antenie telewizji wPolsce24. Były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przedstawił bezkompromisowe stanowisko w kwestiach polityki imigracyjnej, krytykując działania rządu Donalda Tuska.
Polska

Obywatel Indii zaatakował w centrum Warszawy! Obława zakończona na parkingu przy galerii

opublikowano:
Radiowóz policyjny i zdjęcie z zatrzymania nożownika
Policja zatrzymała nożownika z Warszawy. (fot. pexels/ screen z X@Policja_KSP)
Kilka godzin trwały poszukiwania mężczyzny, który zaatakował przechodnia w samym centrum Warszawy. Stołeczni policjanci namierzyli i zatrzymali podejrzanego na terenie dzielnicy Wola. Poszkodowany 58-latek z obrażeniami ciała trafił do szpitala.
Polska

Tragedia pod Elblągiem. 15-letni Seweryn zginął podczas testu hulajnogi

opublikowano:
Mężczyzna na hulajnodze elektrycznej
(fot. ilustracyjna/ pexels)
To miał być zwykły wieczorny wyjazd z rówieśnikami, by sprawdzić możliwości elektrycznej hulajnogi. Niestety, przejażdżka zakończyła się koszmarem. 15-letni Seweryn wyjechał ze ścieżki wprost pod jadący samochód. Mimo podjętej reanimacji życia nastolatka nie udało się uratować.