Tusk straszy Polexitem. Spór o SAFE zamienia w polityczną histerię

Kilka dni wcześniej prezydent Karol Nawrocki ogłosił weto wobec ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE, czyli instrument finansowania obronności o wartości 150 mld euro. Według zapowiedzi rządu Polska mogłaby z tego programu otrzymać nawet 43,7 mld euro, z czego – jak deklarowano – 89 proc. środków miałoby trafić do krajowych firm zbrojeniowych.
Decyzja prezydenta nie oznacza jednak rezygnacji z finansowania modernizacji armii. Weto dotyczyło sposobu wdrożenia mechanizmu i możliwych konsekwencji ustrojowych. W uzasadnieniu wskazano m.in., że ustawa oraz rozporządzenie SAFE mogą ingerować w konstytucyjną zasadę zwierzchnictwa narodu, kompetencje głowy państwa jako zwierzchnika sił zbrojnych oraz w cywilną kontrolę nad armią.
Mimo to premier Tusk zdecydował się nadać sprawie wymiar politycznej konfrontacji. „Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości, że najbliższe wybory zdecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie” – napisał w mediach społecznościowych.
Podobną narrację przedstawił także w wywiadzie dla TVP Info, sugerując, że działania przeciwników ustawy mogą prowadzić do wyjścia Polski z Unii Europejskiej.
Premier znowu manipuluje. Kto mu jeszcze wierzy?
Krytycy premiera wskazują jednak, że takie stawianie sprawy jest polityczną manipulacją - doskonale przedstawił to w swoim felietonie nasz publicysta Olgierd Jarosz. Spór dotyczy bowiem technicznych i ustrojowych aspektów wdrażania unijnego instrumentu finansowego, a nie kierunku strategicznego Polski w Europie. Straszenie Polexitem ma – ich zdaniem – przykryć realną debatę o tym, w jaki sposób środki na obronność powinny być pozyskiwane i kto powinien kontrolować ich wydatkowanie.
Co więcej, sam rząd przyznaje, że weto nie blokuje udziału Polski w programie. Rada Ministrów przyjęła już uchwałę umożliwiającą realizację SAFE poprzez działający w Bank Gospodarstwa Krajowego Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Zgodnie z ustawą o obronie ojczyzny BGK może na potrzeby tego funduszu zaciągać pożyczki i emitować obligacje.
To oznacza, że mimo ostrej retoryki premiera mechanizm finansowania obronności może być wdrażany inną ścieżką. Tym bardziej pojawiają się pytania, czy dramatyczne ostrzeżenia o „wyprowadzaniu Polski z Europy” nie są przede wszystkim elementem politycznej mobilizacji elektoratu przed nadchodzącymi wyborami i kolejnym dramatycznym sposobem na polaryzację Polaków i wypełnienia obietnic wobec Niemców.
źr. wPolce24











