Tusk ruga swoich ludzi przed kamerami. „Przyznał to, co wiadomo od tygodnia”
Trwająca od zeszłej soboty kompromitacja rządu Donalda Tuska szybko się nie skończy. Polacy, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie nadal nie wiedzą, czy i kiedy uda im się wrócić do kraju. Fatalnie, zdaniem osób przebywających w Dubaju i kontaktujących się z polskimi mediami, wygląda praca służb konsularnych na miejscu. Do ludzi Radosława Sikorskiego nie sposób się dodzwonić, decyzję o ewakuacji chorych odwlekano, przedstawiciele rządu wysyłają sprzeczne, pełne buty komunikaty.
Co na to Donald Tusk? Najwidoczniej stwierdził, że nie da się już zapewniać Polaków, że wszystko jest w porządku. Jak zwykle jednak premier nie wziął nawet części winy na siebie. Zamiast tego, w swoim stylu, ostro skrytykował podwładnych podczas posiedzenia zespołu do spraw Bliskiego Wschodu. Oczywiście tak, żeby wszystko zarejestrowały kamery a w kraj poszedł przekaz o „dobrym carze i złych bojarach”.
- Nie ma najmniejszego powodu, abyście czuli jakąś szczególną satysfakcję z tego, co do tej pory udało się zrobić – powiedział do swoich ministrów Tusk.
- Mam też duże sygnały, że nie wszędzie ludzie odpowiedzialni za informacje, za bezpośredni kontakt działają tak jak powinni – dodał.
A więc Donald Tusk wreszcie „ujawnił” to, co wiadomo od blisko tygodnia…
Więcej o kompromitacji rządu w materiale „Wiadomości” telewizji wPolsce24.
źr. wPolsce24











