Tusk już zawyrokował w sprawie wiarygodności dr. Jędrzejewskiego. Kwadrans po przesłuchaniu

We wtorek odbyło się przesłuchanie Jędrzejewskiego – kluczowego świadka w sprawie afery Szpitala Południowego, która może zmieść ze sceny politycznej ważnych polityków KO.
Zaraz po przesłuchaniu Tusk napisał na platformie X:
To zdumiewające tempo. Jeszcze kilka godzin wcześniej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w szokujący sposób sformułował czego oczekuje od świadka - sygnalisty, a już kilka godzin później premier ogłasza, co tak naprawdę przyniosło przesłuchanie dra Jędrzejewkiego.
Od kiedy świadek musi przynosić dowody?
W polskim prawie to nie świadek ma dostarczać dowody – to zadanie prokuratury i organów ścigania. Świadek składa zeznania, a organy państwa weryfikują ich wiarygodność, zbierają dokumenty, przeprowadzają konfrontacje i ekspertyzy.
Tymczasem Donald Tusk zachowuje się tak, jakby już miał pełny obraz sprawy i mógł ferować wyroki. To klasyczna zagrywka polityczna – próbuje narzucić narrację medialną, zanim jakiekolwiek dowody zostaną oficjalnie przedstawione sądowi.
Polityka i prokuratura
Sprawa Emila Jędrzejewskiego stała się kolejnym przykładem, jak w III RP polityka miesza się ze śledztwami. Zamiast pozwolić prokuraturze spokojnie pracować, premier już na gorąco komentuje i ocenia, kto mówi prawdę, a kto kłamie.
Polacy mają prawo oczekiwać, że szef rządu będzie szanował niezależność prokuratury i wymiaru sprawiedliwości, a nie będzie grał w nim roli dodatkowego prokuratora i sędziego jednocześnie. Na razie pozostaje pytanie: czy Tusk naprawdę „wie”, co się wydarzyło, czy po prostu bardzo chce, żeby wszyscy uwierzyli w jego wersję wydarzeń?
źr. wPolsce24 za X











