Tragiczny bilans pożaru w DPS-ie. Ponad dobę trwała walka strażaków z żywiołem

Tragiczny przebieg zdarzenia
Pożar wybuchł w sobotnie przedpołudnie w jednym z pomieszczeń na pierwszym piętrze placówki. Szybko rozprzestrzenił się na poddasze, a gęste zadymienie utrudniało działania ratunkowe. Na miejscu interweniowało kilkanaście zastępów straży pożarnej, zarówno państwowej, jak i ochotniczej.
Pomimo szybkiej reakcji służb i ewakuacji mieszkańców, jednej osobie nie udało się uratować — zmarł mężczyzna, najprawdopodobniej w wyniku zatrucia dymem. Dziewięć innych osób zostało poszkodowanych i przewiezionych do szpitali z obrażeniami, głównie poparzeniami i skutkami inhalacji dymu.
Ewakuacja i pomoc dla pensjonariuszy
Łącznie ewakuowano 96–97 pensjonariuszy, głównie osób starszych i mających trudności z poruszaniem się. Zarówno ratownicy, jak i personel DPS-u pomagali w ewakuacji, która z powodu zadymienia była jednym z najtrudniejszych elementów akcji gaśniczej.
Ewakuowana została prawie cała kadra mieszkańców – trafili oni najpierw do pobliskich świetlic i punktów zbiorczych, a następnie zostali przewiezieni do innych placówek pomocowych w całym województwie lubuskim. Transport został zorganizowany przez lokalne służby i samorządowców.
Skala zniszczeń i co dalej z DPS-em
Zniszczenia w budynku są znaczne. Najbardziej ucierpiało lewe skrzydło oraz pierwsze piętro budynku, ale ogień i woda z akcji gaśniczej uszkodziły również drugie piętro i dach. Ze względu na poważne zadymienie i zalanie fundamentów, obecnie placówka nie nadaje się do zamieszkania.
Prace porządkowe, remontowe i ocena stanu technicznego obiektu potrwają co najmniej kilka miesięcy. Decyzje o tym, czy i kiedy pensjonariusze będą mogli wrócić do swoich pokoi, podejmie nadzór budowlany i lokalne władze po dokładnej analizie bezpieczeństwa budynku.
źr. wPolsce24 za polsatnews.pl











