Afera senatora KO. Prywatny zabieg w państwowej służbie zdrowia. Kto za to zapłaci?
Aferę wytropili dziennikarze Wirtualnej Polski. Ustalili, że osoba bliska senatorowi KO Tomaszowi Lenzowi przeszła operację poza kolejnością. Jak się potem okazało chodzi o małoletniego syna polityka, który pojawił się w szpitalu w połowie marca. Nie przeszedł standardowej ścieżki – nie było rejestracji, dokumentacji, wpisu do systemu. Formalnie… nie istniał on jako pacjent. Trafił jednak prosto na oddział chirurgii, gdzie przeszedł zabieg.
Senator atakuje media
Kiedy informacje ujawnione przez dziennikarzy WP zaczęły żyć własnym życiem, Tomasz Lenz wysłał do mediów ostre oświadczenie, w którym zapewnił: „Zabieg został wykonany w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych. Ze względu na charakter świadczenia oraz bezpieczeństwo dziecka nie było możliwe przeprowadzenie go w warunkach przychodni lekarza rodzinnego” - napisał.
Dodał, że „nieprawdziwe są również twierdzenia o braku dokumentacji czy braku zgody na zabieg”. Swoje oświadczenie zakończył groźbą: w przypadku „dalszego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji naruszających dobra osobiste moje oraz mojego małoletniego syna podejmę stosowne kroki prawne”.
Dyrektor szpitala: nie nadaje się do rozliczenia przez NFZ
Szkopuł w tym, że sekwencję zdarzeń przedstawioną przez WP, potwierdził w rozmowie z reporterem telewizji wPolsce24 dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski: - Mogę powiedzieć tylko tyle, że odbył się taki zabieg w szpitalu i nie był on przeprowadzony w pełni proceduralnie, tak jak należy – stwierdził.
Na kolejne pytanie dotyczące zapłaty za ów zabieg, dyrektor przyznał, że ani nie został on jeszcze rozliczony przez NFZ, ani zapewne nie zostanie. - To jest zabieg, który nie nadaje się do rozliczenia w kategoriach NFZ – wyjaśnił dyrektor.
Pozostaje więc pytanie, kto więc za to zapłaci.
Więcej w materiale wideo
źr. wPolsce24











