Ty masz szron na szybie, oni właśnie tracą dorobek życia. Dramat plantatorów trwa

W wielu regionach straty sięgają nawet 100 procent.
– Jak najszybciej trzeba ogłosić stan klęski żywiołowej, domagamy się tego, tu nie ma na co czekać. Skala jest ogólnopolska. Nie ma gospodarstwa, które przetrwało – mówi Krzysztof Chmiel, plantator i producent malin z Lubelszczyzny, cytowany przez radiozet.pl.
Robili co mogli, ale to nie wystarczyło
Rolnicy od kilku nocy toczyli nierówną walkę z mrozem. Okrywali plantacje włókniną, palili ogniska i uruchamiali nagrzewnice, ale przy tak niskich temperaturach działania te często okazały się niewystarczające.
- Od trzech nocy nie śpimy. Okrywamy włókniną, palimy ogniska wokół pola, ale to nic nie da przy tak niskich temperaturach, to jest anomalia pogodowa. 30 kwietnia przegraliśmy tę walkę, sezon zakończony – relacjonuje Krzysztof Chmiel.
Plantatorzy podkreślają, że sytuacja jest dramatyczna nie tylko ze względu na utracone zbiory, ale także z powodu ogromnych zobowiązań finansowych.
– Ludzie nie wytrzymają tej presji, mają kredyty, zaległości z opłatami za nawozy i opryski. Co mają teraz zrobić? Do kogo iść po pomoc? No chyba tylko do rządu, bo to rząd jest od tego, żeby pomagać obywatelom. Rolnik jest fundamentem kraju – dodaje Chmiel.
Podobne głosy płyną z innych regionów. Adrianna Duda, która wraz z mężem prowadzi gospodarstwo „Zielona Szypułka” pod Częstochową, opowiada: „Mąż ma też sady na Lubelszczyźnie, tam 100 proc. strat. Dobrze, że chociaż truskawki udało się nam uratować” - mówi dla dziennika "Fakt".
Rząd nie będzie się spieszył z pomocą
To już trzeci rok z rzędu, w którym wiosenne przymrozki poważnie dziesiątkują uprawy owoców miękkich i drzew owocowych. Rolnicy zauważają, że rośliny „wręcz wariują”, gdy w ciągu kilku dni temperatura skacze z -10°C do +25°C.
Resort rolnictwa zapowiada pomoc, ale proces oszacowania strat dopiero się rozpocznie.
Minister Stefan Krajewski zaznaczył, że rekompensaty mogą być dostępne dopiero za kilka tygodni. Do sprawy odniósł się również Przemysław Czarnek, który w mediach społecznościowych napisał:
„W takich sytuacjach państwo musi działać natychmiast. Żądam od Ministerstwa Rolnictwa pilnego uruchomienia wsparcia klęskowego dla poszkodowanych rolników oraz zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa”.
Samorządy apelują do rolników o zgłaszanie się do gminnych komisji szacujących straty. Największe zniszczenia dotyczą przede wszystkim malin, truskawek, jabłoni i czereśni. Eksperci już teraz ostrzegają, że tak duże straty w polskim sadownictwie mogą przełożyć się na wyraźny wzrost cen owoców w sklepach w najbliższych miesiącach.
źr. wPolsce24 za radiozet.pl/fakt.pl/X











