Tak w KO traktuje się kobiety? Arłukowicz popisał się kulturą osobistą

- Pan premier jakoś nie zabiera głosu w sprawie kancelarii Giertycha i jego związku z Rosjanką i przepływu nielegalnego finansów związanych z aferą Polnordu – powiedziała europosłanka Anna Bryłka na antenie Polskiego Radia.
Bartosz Arłukowicz polecił kobiecie „doczytać troszeczkę”, ponieważ – jak przypomniał – wspomniana Rosjanka okazała się być Francuzką. Bryłka natychmiast doprecyzowała, że kobieta owszem miała francuski paszport, ale obsługiwała Rosjan w rajach podatkowych.
Arłukowicz w roli gospodarza
Polityk KO nie dał się przekonać oceniając „uprzejmie”: Jak się pani Rosjanki z Francuzkami mylą, to grubo. Po czym ogłosił wszystkim obecnym w studio, oświadczając w kierunku prowadzącej program, że „wracamy do kryptowalut”.
Renata Grochal pozostawiła jednak polecenie swojego gościa bez reakcji, więc Arłukowicz zarzucił Annie Bryłce „pisowską mentalność” i stwierdził, że chciałby się wypowiedzieć, ale posłanka mu przerywa.
Panie posłanki miały szczęście?
Kolejną ofiarą „kultury osobistej” prezentowanej przez europosła KO była parlamentarzystka PiS Anna Gembicka. Polityk stwierdził, że zamiast mieć pretensje do Tuska powinna milczeć.
- Nauczy się pani brać udział w programie telewizyjnym, czy będzie pani przerywała jak ta katarynka pisowska? – zapytał Arłukowicz.
- To że pan będzie chamski, to nie znaczy, że będzie miał pan rację – odpowiedziała posłanka.
Kolejne uwagi nie zmieniły tonu polityka KO. Stwierdził on, że na razie jest „mocno pieszczotliwy” i zagroził, że chamski może być za chwilę.
Cała dyskusja odbyła się pod okiem, niewzruszonej manierami swojego gościa wobec kobiet, Renaty Grochal.
źr. wPolsce24 za Polskie Radio











