Afera w TVP. Sensacyjne informacje o ważnym polityku władzy ocenzurowane, dziennikarz odchodzi

Chodzi o przestępstwa, jakie zdaniem prokuratury miał popełnić prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Polityk związany z obozem władzy jest zamieszany w aferę Collegium Humanum.
Co prokuratura zarzuca Jackowi Sutrykowi?
Prokuratura Krajowa zarzuca Sutrykowi w akcie oskarżenia, skierowanym do Sądu Okręgowego w Katowicach w listopadzie 2025 r. cztery przestępstwa.
Zarzuty to:
- jeden zarzut o charakterze korupcyjnym – wręczenie korzyści majątkowej byłemu rektorowi Collegium Humanum, Pawłowi Cz., w zamian za wystawienie poświadczającego nieprawdę świadectwa ukończenia studiów podyplomowych „Executive Master of Business Administration” (MBA) bez faktycznego odbycia tych studiów (w czerwcu 2020 r.). Korzyść majątkowa to 75 tys. zł z tytułu fikcyjnej umowy doradztwa we Wrocławskim Parku Technologicznym S.A. oraz korzyść osobista w postaci członkostwa w Radzie ds. Aktywności Akademickiej tej spółki.
- trzy zarzuty oszustwa – użycie fałszywego dyplomu MBA do wprowadzenia w błąd przedstawicieli trzech spółek samorządowych, co umożliwiło Sutrykowi zasiadanie w ich radach nadzorczych i pobieranie nienależnego wynagrodzenia. Łączna kwota wyłudzonych środków to ponad 495 tys. zł. Niektórzy śledczy kwalifikują to również jako uczynienie z przestępstwa stałego źródła dochodu.
Dlaczego Telewizja Polska zablokowała emisję materiału?
Dziennikarz TVP3 Wrocław Robert Jałocha uzyskał od prokuratury wgląd w akta sprawy. Przygotował materiał, w którym przedstawiał ustalenia śledczych. Stacja nie wyemitowała reportażu. Dziennikarz rzucił więc papierami.
- Dziennikarz TVP jako jedyny (!) uzyskał dostęp do aktu oskarżenia Jacka Sutryka. Przygotował materiał, który został... zablokowany! Zabroniono jego emisji! Obrzydliwa, skandaliczna sytuacja! Wstyd – skomentował na X inny dziennikarz z Wrocławia Marcin Torz.
Stacja w likwidacji nie ma sobie nic do zarzucenia. Jej przedstawiciele tłumaczą, że poprosili jedynie o poprawki w materiale o Sutryku, tak, żeby „nie wprowadzał widza w błąd poprzez stawianie znaku równości między zarzutami z aktu oskarżenia a wyrokiem sądowym”.
Jałocha nie zgodził się na cenzurę i zrezygnował z pracy.
źr. wPolsce24 za Press











