Szopka z wyborami w Krakowie! Tusk oszukał wszystkich?

Kraków tonie w problemach, ale decyzje o jego przyszłości - zamiast w rękach mieszkańców Krakowa - spoczywają dziś w gabinetach przy Al. Ujazdowskich w Warszawie. Po przegranym przez dotychczasowy układ władzy głosowaniu referendalnym, Donald Tusk unika rozpisania nowych wyborów. Oficjalnym powodem blokady jest... protest wyborczy, który – jak się okazuje – złożył człowiek niezwykle blisko powiązany z dawnym aparatem władzy Koalicji Obywatelskiej.
„Szopka” z protestem wyborczym w tle
Według obowiązujących przepisów, przedterminowe wybory prezydenta miasta powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum. Dziś już wiadomo, że ten ustawowy termin nie zostanie dotrzymany. Pretekstem do wstrzymania procedury stał się protest wyborczy złożony przez Edwarda Nowaka.
Kim jest postać, która zablokowała demokratyczny proces w stolicy Małopolski?
Łukasz Gibała przypomina przeszłość Nowaka, wskazując na jego jasne powiązania polityczno-biznesowe z obozem obecnego premiera.
Nowak to menedżer, który za czasów pierwszego rządu Donalda Tuska piastował strategiczne stanowiska w kluczowych spółkach Skarbu Państwa, był m.in. prezesem zbrojeniowego Bumaru oraz przewodniczącym rady nadzorczej Kompanii Węglowej. Trudno zatem mówić o przypadkowym, apolitycznym sprzeciwie obywatelskim.
Protest Nowaka nie przedstawia wielkiej wartości merytorycznej i dlatego został szybko odrzucony przez sąd I instancji. To jednak bez znaczenia – bo pozostała jeszcze II instancja, a Nowak ewidentnie gra na czas. Jakie przyświecają mu intencje i czy działa samodzielnie? Czy też może w porozumieniu z Tuskiem, dla którego zarządzanie Krakowem poprzez wskazanego przez siebie komisarza, z pominięciem głosu Krakowian, może być wygodną opcją? Tego nie wiem, musicie ocenić sami” – pisze Łukasz Gibała w swoich mediach społecznościowych.
Kraków zakładnikiem politycznych kalkulacji PO
Dla Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska przedłużający się pat w Krakowie wydaje się politycznie dość komfortowy. Miastem zarządza obecnie mianowany przez premiera komisarz, co pozwala na pełną kontrolę nad krakowskim magistratem bez konieczności poddawania się natychmiastowej weryfikacji wyborczej.
Tymczasem lista palących problemów, z którymi borykają się mieszkańcy, wydłuża się z każdym dniem.
Lokalni działacze i opozycja alarmują, że Kraków pilnie potrzebuje gospodarza z silnym, bezpośrednim mandatem społecznym, a nie tymczasowego urzędnika z partyjnego nadania. Wśród najpoważniejszych zarzutów wobec obecnego stanu rzeczy wymienia się lawinowo rosnące zadłużenie miasta, drastycznie zwijającą się siatkę połączeń komunikacji miejskiej, nieskoordynowane i paraliżujące miasto remonty, chaotyczną zabudowę deweloperską, gigantyczne korki oraz powszechne marnotrawstwo publicznych pieniędzy.
Z perspektywy konserwatywnej i samorządowej, sytuacja ta jawi się jako jaskrawy przykład traktowania struktur lokalnych jako politycznego łupu. Zamiast transparentnej procedury i uszanowania woli wyborców, mieszkańcy Krakowa stali się zakładnikami proceduralnych kruczków i prawniczych sztuczek, które oddalają widmo urn wyborczych na kolejne miesiące, co wprost uderza w fundamenty lokalnej demokracji.
Uśmiechnięta demokracja nie poddaje się zbyt łatwo i nie przejmuje się przegranym głosowaniem.
źr. wPolsce24











