"Chcę zaapelować o jedno". Miszalski przerwał milczenie po referendum

Jak informowaliśmy wcześniej, wczoraj w Krakowie odbyło się referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) ze stanowiska prezydenta. Krakowiacy mogli także odwołać radę miejską. Ostatecznie odwołanie prezydenta poparło 171 581 osób – więcej, niż dostał głosów w wyborach – a przeciw było 3631 osób.
Rada miejska nie zostanie odwołana, bo frekwencja okazała się być zbyt niska.
W poniedziałek Miszalski skomentował te wyniki na swoim koncie w portalu społecznościowym X.
Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję – napisał. - Przyjmuję ją z szacunkiem.
Wcześniej Miszalski i jego zwolennicy namawiali mieszkańców, by zostali w domu i nie brali udziału w referendum. Teraz jednak podziękował tym, którzy nie posłuchali.
Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum - zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni – napisał. - Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo.
Miszalski dodał także, że ostatnie miesiące były dla niego ważną lekcją, a pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością.
Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie. Ale nigdy nie przestałem myśleć o Krakowie z troską i odpowiedzialnością – stwierdził.
Polityk, o którym zrobiło się głośno po zdjęciu z ośmioma gwiazdkami na czole, zaapelował też do Krakowiaków o...jedność i nie branie udziału w politycznych sporach. Przed naszym miastem są wielkie wyzwania: plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia – stwierdził. - Dlatego dziś chcę zaapelować o jedno - żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą. Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki.
źr. wPolsce24











