Szokujący incydent w Żywcu. Matka wysiadła z pociągu, jej niemowlak pojechał dalej

Incydent miał miejsce na przystanku kolejowym Pietrzykowice Żywieckie. Jak informuje portal O2, matka i trójka jej dzieci wyszły na nim ze składu Kolei Śląskich. Zanim jednak wyciągnęła z wagonu wózek z niemowlakiem, zamknęły się w nim drzwi.
- W chwili, kiedy po prostu zaczęłam dzieciaczki wyprowadzać i były zabezpieczone, to odwróciłam się, żeby z chłopakiem wyjąć wózek. System nie zadziałał. Drzwi się nie otwarły i pociąg zaczął odjeżdżać – powiedziała w rozmowie z TVP 3 pani Magdalena. Przyznała, że to były najgorsze chwile w jej życiu.
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Niemowlakiem zaopiekowała się konduktorka, która zadbała o jego bezpieczeństwo. Po przyjeździe do Żywca dziecko zostało przekazane policjantom, którzy szybko zwrócili je matce. Bartłomiej Wnuk z Kolei Śląskich powiedział dziennikowi "Fakt", że dziecko nie płakało i było spokojne.
Obecnie w tej sprawie trwa postępowanie wewnętrzne, które wyjaśni, czy powodem tej niecodziennej sytuacji były zaniedbania ze strony personelu. Kierownik pociągu i konduktorka zostali odsunięci od czynności służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy. Wnuk poinformował, że jeśli teza o zaniedbaniach się potwierdzi, to odpowiedzialni za nie poniosą konsekwencje. Dodał, że taki incydent nie powinien mieć miejsca i Koleje Śląskie już przeprosiły poszkodowaną kobietę oraz postarają się, by do podobnego zdarzenia nie doszło w przyszłości.
źr. wPolsce24 za O2.pl











