Chcieli tylko zrobić grę. Zostali zaatakowani, bo nie wpisali się w ideologiczną modę LGBT

Ten jednoznaczny komunikat padł w odpowiedzi na pytanie fanów o obecność wątków LGBT w grze, która stylistycznie nawiązuje do realiów średniowiecznego świata inspirowanego Świętym Cesarstwem Rzymskim.
Branża w panice, bo ktoś nie zagrał pod ideologię
Zamiast skupić się na elementach rozgrywki, takich jak realistyczne zbroje, dynamiczne starcia czy surowa atmosfera epoki, część środowisk gamingowych postanowiła uczynić z tej produkcji kolejne pole do ideologicznej walki. Po oficjalnej wypowiedzi twórców na platformach społecznościowych rozgorzała fala krytyki i prób przypisywania Knight’s Path „ukrytych motywów” lub „homofobicznych intencji”.
To typowy obraz współczesnej kultury, która jak widać dotyka też gamerów i mediów traktujący o grach – tam, gdzie kiedyś wystarczała dobra gra, dzisiaj trzeba „reprezentować” każdą możliwą grupę społeczną, a brak takiej reprezentacji interpretowany jest jako ideologiczny brak wartości. Tymczasem – jak podkreślają twórcy – celem ich projektu jest zabawa i historyczna immersja, a nie realizowanie współczesnych agend społecznych.
„Nowoczesne agendy” czy prawo do artystycznej wolności?
Choć krytycy próbują przedstawiać brak wątków LGBTQ jako regres lub ignorancję, warto pamiętać, że decyzje twórcze w grach są kwestią artystycznej wizji i konceptu.
Knight’s Path ma swoją tożsamość – średniowieczne tło i nacisk na atmosferę epoki – i twórcy mają pełne prawo kształtować ją według własnego zamysłu, bez wtrącania współczesnych postulatów świata polityczno-kulturowego do każdej produkcji rozrywkowej. A bądźmy szczerzy, do średniowiecznych realiów, trudno stosować dzisiejsze standardy.
„Dbamy o granie i dobrą zabawę, a nie o współczesne agendy” – te słowa brzmią jak wyraźne odcięcie się od narzucania treści, które niekoniecznie mają sens w kontekście tego, co autorzy chcą stworzyć.
Fala ataków zamiast rzeczowej debaty
Reakcje aktywistów i części mediów pokazały jedno: współczesna kultura gamingowa szybko przypisuje każdej grze ideologię, nawet tam, gdzie jej nie ma. Twórców w niektórych kręgach próbuje się wręcz „cancelować”, bo w ich produkcie nie ma miejsca na każdy element współczesnej wizji świata.
Takie podejście prowadzi do sytuacji, w której sam proces tworzenia gry staje się aktem politycznym – a to znacznie utrudnia twórcom realizowanie swojego artystycznego zamysłu i oddawanie hołdu realiom historycznym, które ich inspirują.
Konkluzja – wolność twórcza ponad narzucanymi narracjami
Knight’s Path udowadnia, że w dobie permanentnej politycznej poprawności nawet niezależne projekty stają się areną ideologicznych przepychanek. Ale ważne jest, by twórcy decydowali, co trafia do ich świata, a gracze – co chcą w nim znaleźć. Branża gier nie musi być tubą dla wszystkich współczesnych postulatów, lecz miejscem, gdzie przede wszystkim liczy się zabawa, emocje i doświadczenie, a nie narzucone narracje. Paradoksalnie może się wręcz okazać, że dzięki wściekłemu atakowi środowisk progresywnych informacje o grze dotrą do większej liczby użytkowników
źr. wPolsce24 za gamingamigos.com











