Szef Bundeswehry ujawnił istnienie wspólnego planu obrony, nad którym pracują Niemcy i Wielka Brytania. „Rosja do 2029 roku zaatakuje NATO”

Trzy lata do godziny „W”
W rozmowach z czołowymi niemieckimi dziennikami, takimi jak „Süddeutsche Zeitung” i „Welt”, generał Breuer przedstawił konkretne wskaźniki, które budzą największy niepokój zachodnich strategów. Rosja nie tylko nie słabnie, ale przeszła w stan permanentnej gotowości wojennej.
-
Tempo produkcji zbrojeniowej: Rosyjski przemysł pracuje w trybie trzyzmianowym, produkując obecnie więcej nowoczesnego sprzętu, niż jest on niszczony w toku walk na Ukrainie.
-
Rozbudowa struktur: Moskwa konsekwentnie realizuje plan powiększenia armii do 1,5 miliona żołnierzy, tworząc nowe jednostki na zachodnim odcinku granicznym.
-
Strategia 2029: Analizy wywiadowcze sugerują, że za zaledwie 36 miesięcy Rosja osiągnie potencjał pozwalający na równoczesne prowadzenie działań na Ukrainie i otwarcie drugiego, pełnoskalowego frontu przeciwko państwom NATO.
Niemiecko-brytyjski „Plan na godzinę Zero”
Najbardziej uderzającym elementem doniesień jest informacja o wspólnym planowaniu Berlina i Londynu. Dowódcy sugerują, że Europa musi natychmiast porzucić „mentalność czasu pokoju” na rzecz totalnej odporności.
Opisywany w mediach plan zakłada, że obrona to nie tylko wojsko, ale sprawna infrastruktura cywilna, bezpieczne sieci energetyczne i gotowość służby zdrowia na sytuacje kryzysowe. Kluczowe jest zapewnienie możliwości błyskawicznego przerzutu wojsk z zachodu na wschodnią flankę NATO, co stawia Polskę w roli centralnego hubu logistycznego Sojuszu.
Generałowie wzywają do radykalnej rewizji wydatków publicznych, ich zdaniem bezpieczeństwo musi stać się absolutnym priorytetem, nawet jeśli będzie się to wiązało z bolesnymi cięciami w innych sektorach gospodarki.
- Dozbrojenie to nie podżeganie do wojny, to jedyna droga do jej uniknięcia poprzez skuteczne odstraszanie - podsumowują.
Czy Polska będzie gotowa?
W dyskusji o roku 2029 nie można oczywiście pominąć roli polskiego przemysłu obronnego. Poza całym szeregiem innych zakupów dla polskiego wojska, budujemy też zintegrowany system rakietowo-artyleryjski z własnym systemem radarowym. To jeden z najważniejszych programów realizowanych już od 2006 roku.
W przestrzeni publicznej pojawiły się ostatnio sygnały o tym, iż możemy mieć do czynienia z opóźnieniami w realizowaniu niektórych dostaw realizowanych w ramach tych systemów:
- Gen. Michał Marciniak o programach Wisła (II faza), Narew, Pilica+ i San. Jak zostało to ładnie powiedziane, mamy opóźnienie w rozpoczęciu dostaw w Wiśle i Narwi, ale nie jest to zwłoka. Powodem głównie trwające próby i ulepszenia radarów LTAMDS (Wisła) i integracja IBCS z wyrzutniami i radarami (Narew) - informował w mediach społecznościowych Tomasz Dmitruk, red. portalu dziennikzbrojny.pl, odwołując się do rozmowy z gen. brygady Michałem Marciniakiem, zastępcą szefa Agencji Uzbrojenia, pełnomocnikiem Ministra Obrony Narodowej do spraw Budowy Systemu Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej.
Dziennikarz odwoływał się do rozmowy w portalu defence24.pl, który pytał gen. Marciniaka o opóźnienia w realizacji i wdrażaniu programu Wisła i Narew:
- (...) Oczywiście w porównaniu z naszymi pierwotnymi założeniami z 2018 roku realizacja tego projektu została przesunięta, ale nie chciałbym wskazywać żadnego podmiotu jako odpowiedzialnego za opóźnienie, czyli nie mówimy o opóźnieniu, mówimy o przesunięciu - mówił pełnomocnik MON.
Dlatego zapytaliśmy w MON, czy prace nad tymi systemami idą zgodnie z harmonogramem. To jedna z kluczowych kwestii, bo eksperci wskazują, że to właśnie krajowe rozwiązania radiolokacyjne, trudniejsze do sparaliżowania przez obce systemy zakłócające i oparte na własnych kodach źródłowych, mogą być decydującym czynnikiem w pierwszych godzinach ewentualnego konfliktu.
Najważniejszym wyzwaniem pozostaje jednak czas: czy zdążymy nasycić polskie niebo tymi systemami w ciągu najbliższych trzech lat?
Skierowaliśmy oficjalne zapytania do Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, pytając także o to, czy Polska została zaproszona do udziału w ujawnionym przez generała Breuera niemiecko-brytyjskim planie operacyjnym?
Pytamy również o to, czy polscy sztabowcy podzielają diagnozę o „trzech latach do godziny W” oraz czy plany modernizacji – w tym zakupy zbrojeniowe i kluczowe wdrożenia polskich systemów radiolokacyjnych – zostaną przyspieszone, by osiągnąć pełną gotowość przed rokiem 2029?
Sprawa dotyczy nie tylko armii, ale i odporności całego społeczeństwa oraz przygotowania infrastruktury cywilnej na scenariusz konfliktu o wysokiej intensywności. Czy decydenci mają gotowy plan działania na najbliższe trzy lata?
źr. wPolsce24 za Die Welt/Süddeutsche Zeitung











