Polska

Uwodził, okradał i terroryzował. Szokujące kulisy działania oszusta

opublikowano:
jhenning-couple-6516776
Brał na cel majętne kobiety w trudnej sytuacji życiowej - a gdy orientowały się, że jest oszustwem, bił je i szantażował
Sąd skazał 48-letniego Roberta I., który wyłudzał pieniądze i szantażował kobiety poznane za pośrednictwem aplikacji randkowej. Portal Onet dotarł do szokujących kulis tej sprawy.

Z tego tekstu dowiesz się: 

  • Sąd skazał 48-letniego Roberta I., który przez lata manipulował i wykorzystywał kobiety poznane w internecie.
  • Oszust podszywał się pod zamożnego mężczyznę lub agenta służb, zdobywał zaufanie ofiar i wyłudzał od nich setki tysięcy złotych.
  • Wykorzystywał szantaż emocjonalny, groźby oraz kompromitujące materiały, by utrzymać kontrolę nad kobietami.
  • Stosował przemoc psychiczną i fizyczną, a wiele ofiar przez strach nie zgłaszało sprawy na policję.
  • Jedna z poszkodowanych straciła ogromne pieniądze i została zastraszana groźbami publikacji intymnych materiałów.
  • Sprawa ujrzała światło dzienne po reportażu i działaniach jednego z pokrzywdzonych, co doprowadziło do zgłoszeń kolejnych ofiar.
  • Sąd wymierzył mu karę więzienia oraz obowiązek wypłaty wysokiego odszkodowania, a kolejne sprawy są w toku.
  • Mężczyzna przebywa obecnie na obserwacji psychiatrycznej, a skala jego działań wciąż wychodzi na jaw.

Robert I. brał na cel kobiety majętne, ale znajdujące się na życiowym zakręcie i zmagające się z traumą po rozstaniu- z partnerem lub po jego śmierci. Był szarmancki i wzbudzał ich zaufanie. Umiejętnie też je okłamywał co do powodów, dla których korzysta z fałszywej tożsamości, np. twierdził, że jest agentem ABW.

 Następnie przechodził do kolejnego etapu swojego planu. Przedstawiał się ofiarom jako człowiek majętny, ale w pewnym momencie zawsze pojawiały się u niego poważne problemy finansowe. Wyłudzał wtedy od kobiet ogromne sumy pieniędzy, często stosując w tym celu szantaż emocjonalny.

Równocześnie zbierał na swoje ofiary kompromitujące materiały – jak np. intymne zdjęcia czy nagrania – i gdy kobiety orientowały się, że padły ofiarą oszustwa, groził, że je upubliczni. Pokazywał im wtedy także swoje prawdziwe, brutalne oblicze. Bił je, groził im przemocą, znęcał się nad nimi psychicznie. Wiele kobiet ze strachu rezygnowało z powiadomienia organów ścigania.

Wykorzystał jej żałobę

Jak donosi Onet, jedną z jego ofiar była pani Małgorzata – personalia ofiar zmienione – która w październiku 2016 r. straciła męża, który przed śmiercią długo i ciężko chorował. Rok później za namową przyjaciółki skorzystała z portalu randkowego, gdzie poznała mężczyznę, przedstawiającego się jako Grzegorz.  Umówiła się z nim na randkę. Gdy przyszedł na spotkanie, wyglądał zupełnie inaczej, niż na zdjęciu w internecie. Chciała wyjść, ale przekonał ją, że z racji zawodu musi dbać o dyskrecję w sieci.

Ich znajomość się rozwijała. Oszust przyjeżdżał z Wrocławia do Opola, gdzie mieszkała, gdy tylko tego chciała, był opiekuńczy, pomagał jej w opiece nad synem i załatwianiu różnych spraw. W końcu wdała się z nim w romans. Czasami u niej nocował, ale gdy proponowała mu, żeby u niej zamieszkał, twierdził, że to ona powinna sprzedać mieszkanie i zamieszkać z nim we Wrocławiu.

Na początku 2018 roku Małgorzata powiedziała mu, że chce sprzedać swoje BMW X6, które ma w leasingu. Robert zaproponował, że je od niej odkupi, ale z powodu problemów z byłą żoną, która chce go pozbawić majątku, Małgorzata ma sporządzić umowę o przeniesieniu leasingu na jego znajomą, która prowadzi firmę. Obiecał, że zapłaci jej 280 tys. złotych po spłaceniu wszystkich rat. Małgorzata się na to zgodziła. 

Zniknęły pieniądze i dokumenty 

W kwietniu tego samego roku oszust poprosił ją o pożyczenie 200 tys. złotych. Tłumaczył, że otrzymuje groźby porwania i pobicia swoich dzieci, jeśli tyle nie zapłaci. Tłumaczył jej, że ma do czynienia z groźnymi gangsterami, więc boi się iść z tym na policję. W pewnym momencie kobieta usłyszała nawet w słuchawce jego syna, który krzyknął: „ciocia, pomóż!”. W końcu się ugięła i przekazała mu te pieniądze, ale wcześniej sporządziła umowę pożyczki, którą mężczyzna zgodził się podpisać.

We wrześniu kobieta sprzedała swój dom za 890 tys. złotych. Oszust przekonywał ją, żeby zamiast trzymać te pieniądze na dwóch kontach bankowych, złożyła je w bankowej skrytce depozytowej. Nie podobał jej się ten pomysł, ale w końcu zgodziła się umieścić w niej część tej gotówki, 300 tys. zł.

W dniu, w którym miała zawieźć te pieniądze do banku, Robert zaprosił ją na mecz do Katowic, w którym grał jego syn. Doradził jej, by na czas wyjazdu schowała te pieniądze w skrytce za meblami w sypialni, o której istnieniu wiedzieli tylko oni i stolarz, którego jej polecił. 

W kolejnych miesiącach Małgorzata odkryła, że z jej domu zginęły umowy cesji i sprzedaży samochodu. Zniknęła też umowa pożyczki – a zamiast niej znalazła pismo, z którego wynikało, że to ona pożyczyła od niego 145 tys. złotych. Kobieta postanowiła zabrać pieniądze z bankowej skrytki. Musiała wynająć ślusarza, bo kluczyk od niej też zniknął. Gdy wyjęła pakunek, okazało się, że są w nim pocięte gazety. Wtedy zrozumiała, że padła ofiarą oszusta.

Gdy zaczęła domagać się od niego zwrotu pieniędzy, Robert diametralnie zmienił swoje zachowanie. Zaczął jej grozić, że upubliczni ich intymne nagrania i rozwiesi na osiedlu jej nagie zdjęcia. Groził jej pobiciem, porwaniem syna czy oblaniem kwasem. Uciekł się także do przemocy fizycznej – raz pobił ją w obecności swoich dzieci i roztrzaskał telefon, którym próbowała go nagrać.

Z materiałów sądowych wynika, że kobieta bała się zgłosić to na policję. Dopiero, gdy z reportażu w programie Państwo w Państwie w Polsat News dowiedziała się, że jego ofiar jest więcej; zgłosiła się do wrocławskiego biznesmena Grzegorza Filarowskiego, który w wystąpił w programie.

Pomagał jej w "rozwodzie"

Filarowski był mężem Beaty. Gdy oszust ją poznał, byli w trakcie rozwodu. Przekonywał ją, że mąż chce ją pozbawić majątku i radził, by ona zrobiła to pierwsza. Budował w niej poczucie zagrożenia – ostrzegał ją przed piciem wody i kawy, bo mąż mógł ją zatruć, twierdził, że wynajął Ukraińców, by ją zabili i upozorowali wypadek. We wrześniu 2021 roku jej córka znalazła w mieszkaniu podsłuch, a gdy Beata powiedziała o tym oszustowi, przekonał ją, że to jej mąż go podłożył.

W tym samym czasie Robert I. nagrywał też ich intymne zbliżenia i inne prywatne sytuacje, których upublicznienie mogłoby jej zaszkodzić. Wykradł też firmową kartę paliwową, którą dał jej mąż i używał jej do tankowania swojego samochodu. Zaoferował jej pomoc prawną kancelarii w sprawie rozwodowej i deklarował, że poniesie wszelkie koszty poza zaliczką w wysokości 4 tys. złotych. W pewnym momencie powiedział jej, że natychmiast musi uiścić wynagrodzenie za dotychczasowe czynności prawne. Kobieta nie miała pieniędzy, więc dała mu dwie markowe torebki, buty i zegarek, o łącznej wartości 37 tys. złotych, które zastawił w lombardzie. Kancelaria oczywiście nie dostała żadnych pieniędzy.

Wyzywał, pluł, bił

Gdy w lutym 2022 roku Katarzyna zrozumiała, że ma do czynienia z oszustem i chciała zakończyć tę znajomość, stał się agresywny. Wyzywał ją, bił, pluł jej w twarz. Równocześnie wydzwaniał do niej i deklarował, że ją kocha. Pojawiał się też w miejscach, w których przebywała. Odkryła, że wykradł PIN do jej telefonu i włączył w nim funkcję udostępniania lokalizacji. Groził, że ją zniszczy i opublikuje intymne materiały z czasów ich związku. W pewnym momencie ukradł nawet z mieszkania jej telefon i napisał wiadomość na grupę klasową jej córki „informację”, że jego ofiara ma romans z ojcem jednego z uczniów.

Oszust groził też Filarowskiemu. Sugerował np. że jego córka zostanie porwana, albo że podrzuci mu narkotyki. Ten postanowił działać. Wynajął prywatnego detektywa. 8 miesięcy później miał dość materiałów, by iść z nimi do prokuratury. Zdecydował się również opowiedzieć o wszystkim w telewizji. Po emisji programu zaczęły zgłaszać się do niego kolejne ofiary. Wśród nich była żona jednego z najbogatszych Polaków.

Wykorzystywał własne dzieci 

W trakcie śledztwa wyszło też na jaw, że znęcał się nad matką swoich dzieci. Poznali się na początku XXI wieku, kobieta pochodziła z bardzo zamożnej rodziny. Problemy pojawiły się, gdy urodził im się pierwszy syn. Robert I. zaczął ją bić, poniżać, próbował nawet przejechać ją samochodem.

Mimo o kobieta nie chciała od niego odejść, nawet wtedy, gdy przyłapała go na zdradzie. Oszust zaczął w pełni kontrolować jej życie. W 2021 roku urodziła kolejnego syna. W końcu jednak zdecydowała się wrócić do rodziców. Wtedy Robert I. zaczął ją nękać tak bardzo, że musieli sprzedać dom i przeprowadzić się do innego miasta. Robert I. wykorzystywał później ich dzieci w swoich oszustwach – m.in. kazał im śledzić ofiary czy do nich dzwonić i płakać. Nie płacił także alimentów. Dopiero w marcu 2024 roku sąd pozbawił go władzy rodzicielskiej.

W grudniu zeszłego roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał go w pierwszej instancji na 6,5 roku więzienia i zapłatę ofiarą zadośćuczynienia, którego łączna wartość przekracza milion złotych. W zeszłym tygodniu przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu zapadł pierwszy prawomocny wyrok w jego sprawie, 1,5 roku więzienia za groźby i wyłudzenie 325 tys. złotych od jednej z ofiar.

 Kolejne sprawy są w toku, albo już w fazie sądowej albo na etapie prokuratorskiego śledztwa. Sam oszust przebywa obecnie na obserwacji psychiatrycznej w zakładzie zamkniętym. - Nie wiem, kiedy się to zatrzyma, bo cały czas zgłaszają się nowe ofiary. Ja też nie mam zamiaru odpuścić. Skala brutalności tego człowieka nie mieści mi się w głowie. Musi ponieść za to surowe konsekwencje – powiedział Onetowi Filarowski.

źr. wPolsce24 za Onet

Polityka

To miejsce było ściśle tajne. Zmienił to Nawrocki. "Należy do narodu"

opublikowano:
prezydentjurata
autor: Fratria/Kanał Zero
Prezydencka rezydencja w Juracie przestaje być „ściśle tajnym” miejscem – Karol Nawrocki otwiera go nie tylko dla młodych, ale i kamer. „Ośrodek należy do narodu i jest stworzony dzięki temu, że Polacy płacą swoje podatki, jest państwowy” – podkreślił prezydent w rozmowie z twórcą kanału Zero Krzysztofem Stanowskim.
Polska

SKANDAL W WARSZAWIE! Banderowskie hasła na Placu Zamkowym pod patronatem Trzaskowskiego? Zajączkowska-Hernik: „Dla mnie to sytuacja kompletnie niewyobrażalna!”

opublikowano:
Ewa Zajczkowska-Hernik w studio wPolsce24
Ewa Zajczkowska-Hernik w studio wPolsce24 (fot. wPolsce24)
W sercu polskiej stolicy, na historycznym Placu Zamkowym, odbędą się obchody ukraińskiego Dnia Niepodległości. Wydarzenie objął oficjalnym patronatem prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej, a bezkompromisowy komentarz do działań stołecznego ratusza oraz uległej polityki rządu przedstawiła na antenie telewizji wPolsce24 europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.
Polska

Mobilizacja bez powrotu do zasadniczej służby. MON wyśle wezwania do 245 tysięcy Polaków, uchylanie się zagrożone surowymi sankcjami

opublikowano:
PAP/Marcin Bielecki
PAP/Marcin Bielecki
Ministerstwo Obrony Narodowej we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało projekt rozporządzenia dotyczący kwalifikacji wojskowej na 2027 rok. Według założeń rządowych wezwania do stawienia się przed komisjami medycznymi i psychologicznymi otrzyma blisko 245 tysięcy osób. Choć obowiązkowa zasadnicza służba wojskowa pozostaje zawieszona od 2008 roku, państwo skrupulatnie aktualizuje ewidencję rezerwowych. Urzędnicy i wojskowi przypominają: zignorowanie wezwania nie przejdzie bez konsekwencji.
Polska

Jak Karol Nawrocki buduje swoje polityczne zaplecze? Znamy uczestników tajemniczych spotkań u prezydenta

opublikowano:
Karol Nawrocki pozdrawia Polaków podczas konkursu skoków w Zakopanem
Karol Nawrocki zablokował ustawę, która miała odebrać nam wolność (fot. PAP/Grzegorz Momot)
Jak ujawniły media, Kancelaria Prezydenta cyklicznie organizuje specjalne spotkania, których celem ma być wymiana myśli i debata nad kluczowymi wyzwaniami stojącymi przed państwem. Głowa państwa celowo unika zamykania się w politycznej bańce jednego środowiska, zapraszając do rozmów ekspertów o zróżnicowanych poglądach.
Polska

Nietypowy powód korka na Obwodnicy Trójmiasta. Kierowcy przecierali oczy ze zdumienia

opublikowano:
Łabędzie na Obwodnicy Trójmiasta
Łabędzie na Obwodnicy Trójmiasta (fot. KPP Pruszcz Gdański)
Gdy lewicowi aktywiści przyklejają się do asfaltu i paraliżują życie ciężko pracującym Polakom w imię ideologicznych haseł, funkcjonariusze polskiej Policji pokazali, na czym polega rzeczywista służba i szacunek dla przyrody. W niedzielny poranek na trasie S6 doszło do niecodziennej interwencji – mundurowi z Pruszcza Gdańskiego sprawnie i z pełnym poświęceniem ocalili rodzinę łabędzi, szybko przywracając płynność ruchu ku uciesze kierowców.
Polska

PiS składa projekt podatkowy: Próg PIT w górę do 180 tys. zł. Czarnek odpowiada rządowi

opublikowano:
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek (fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Koalicja rządowa - zamiast obniżenia podatku i spełnienia obietnicy o kwocie wolnej od podatku - zapowiedziała wprowadzenie kolejnej stawki podatkowej PIT na poziomie 24 proc. dla dochodów w przedziale od 130 tys. do 150 tys. zł. Zamiast oczekiwanego przez Polaków prostego systemu podatkowego i ulgi od ciężarów fiskalnych, propozycja rządu wprowadza dodatkowy próg. Do tych ustaleń odniósł się wiceszef Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek, wskazując na konieczność głębszego wsparcia klasy średniej.