Smutna historia frankowicza z banku Czarneckiego. „Wygraliśmy… i dalej jesteśmy w pułapce”

Pozew o unieważnienie kredytu został złożony przez pełnomocnika pana Michała we wrześniu 2020 roku. Na wyrok pierwszej instancji Michał czekał niemal sześć lat. – „Wygraliśmy w pierwszej instancji, ale to niczego nie kończy. Teraz sprawa trafiła do apelacji i słyszę, że mogę czekać kolejne 3–4 lata” – mówi.
Apelację złożył syndyk banku, bo Getin Nobel Bank w międzyczasie upadł. To oznacza, że cała procedura zaczyna się na nowo, a finał wciąż pozostaje odległy.
Zawieszenie spłaty? Za późno
W toku procesu gdańszczanin starał się o decyzję sądu, by zabezpieczyć swoje roszczenia i uzyskać zgodę na zawieszenie spłacania rat do czasu zakończenia sprawy. Choć w tego typu przypadkach jest to powszechna praktyka, sąd aż cztery razy odrzucał jego wniosek. Wreszcie, kiedy bank Czarneckiego oficjalnie upadł, a jego majątkiem zaczął zarządzać syndyk, pan Michał postanowił przestać spłacać raty.
- Pewien biegły we frankowych sprawach człowiek doradził mi, żeby nie karmić już upadłego banku, bo był pewien, że tych pieniędzy już nigdy nie odzyskam. Tak też zrobiłem i choć sąd wreszcie przychylił się do zasądzenia zabezpieczenia na majątku banku i zawieszenia moich rat, trafiłem na listę dłużników do BIK-u – opowiada gdańszczanin.
BIK jak wyrok. „Jestem spalony”
Wpis do Biura Informacji Kredytowej okazał się dla niego jednym z najdotkliwszych skutków całej sytuacji. – „Nie mogę dostać nawet rat na sprzęt AGD. Jestem na czerwono i nic z tym nie da się zrobić, dopóki sprawa się prawomocnie nie zakończy” – mówi.
Co więcej, wpisu nie można cofnąć decyzją administracyjną. Może to zrobić wyłącznie sąd – i to dopiero po zakończeniu całego postępowania.
Absurdalna propozycje ugody
Co na pozór wydaje się dziwne, jednocześnie ze złożeniem apelacji przez syndyka przed sądem w Warszawie, wystąpił on także do sądu w Gdańsku z... propozycją ugody. Jak twierdzi pan Michał – oferta była kuriozalna.
– „Zaproponowali, żebym oddał im dwukrotność wartości kapitału. To nie była żadna realna ugoda, tylko działanie na zwłokę” – ocenia. – Zwłaszcza, że ja wartość kapitału spłaciłem lata temu, a suma spłat, jakie wniosłem do banku zdecydowanie przewyższa wartość udzielonej pożyczki.
Jego zdaniem takie działania – jak wystąpienie z propozycją nierealnej ugody - służą głównie wydłużaniu postępowań i zabezpieczaniu interesów banku, a nie rozwiązaniu sporu.
Dwa procesy, dwa problemy
Sprawa Michała toczy się dwutorowo: o unieważnienie umowy kredytowej oraz o rozliczenie finansowe z bankiem. Ten drugi etap może potrwać jeszcze dłużej – i wcale nie gwarantuje odzyskania pieniędzy.
– „W przypadku upadłości banku szanse na odzyskanie środków są minimalne. Najpierw zaspokajani są inni wierzyciele” – tłumaczy.
Życie w zawieszeniu
Najbardziej uderzający w tej historii jest jednak wymiar ludzki. Michał mieszka z rodziną w niewielkim mieszkaniu, które już dawno stało się zbyt małe dla powiększonej o dzieci rodziny. Niestety, nie może sprzedać lokalu, bo nie sposób wykreślić z księgi wieczystej hipotekę do czasu zakończenia sprawy.
– „Śpimy praktycznie w kuchni. Jedyne, co możemy zrobić, to stawiać jakieś ścianki działowe, żeby jakoś oddzielić przestrzeń” – mówi. Brzmi jak prowizorka – ale dla niego to codzienność od lat.
„Może zdążę powiedzieć tacie, że wygraliśmy”
W całej historii pojawia się też poruszający wątek rodzinny. – „Mam nadzieję, że mój tata dożyje momentu, kiedy sprawa się skończy. Bardzo się tym zawsze przejmował” – mówi Michał. Po chwili dodaje: – „Może jeszcze zdążę mu powiedzieć: wygraliśmy. Prawomocnie.”
Michał może jedynie z zazdrością patrzeć na swoich sąsiadów, którzy już dawno podpisali ugody w sprawie kredytów frankowych ze swoimi bankami. Nie tylko uwolnili swoje mieszkania od obciążeń hipotecznych, ale w wielu przypadkach dostali sowite zwroty nadpłaconych odsetek.
- Ja miałem tego pecha, że trafiłem na Getin Noble Bank. Moim planem minimum, ale też najpilniejszym marzeniem związanym z tą sprawą jest wykreślenie banku z hipoteki i wykreślenie moich danych z BIK-u. O odszkodowaniach, jakie dostali moi sąsiedzi na razie nie myślę. Słyszałem, że jedynym majątkiem, jakim dysponuje obecnie syndyk masy upadłościowej po Getin Noble Banku, jest tylko to… co zostało w toksycznych produktach frankowych. Pozostałe aktywa zostały podobno przeniesione do innego banku, który niedawno rozpoczął w Polsce działalności. I tak to się kręci – podsumowuje Michał.
źr. wPolsce24











