Służby wróciły na miejsce upadku rosyjskiej rakiety. Nie wszystko zostało zabezpieczone

W sobotę śledczy ponownie pojawili się na polach Lubelszczyzny, gdzie w czwartek spadła rosyjska rakieta. Tym razem działania nie ograniczają się do standardowego przeszukania terenu. Ze względu na specyfikę gruntu oraz prawdopodobieństwo, że poszukiwany element wbił się głęboko w ziemię, do akcji wprowadzono specjalistyczny sprzęt głębokiego skanowania, w tym georadary oraz zaawansowane wykrywacze metalu.
Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Cezary Kozak, obszar poszukiwań został rozszerzony. Teren operacji jest stale zabezpieczany przez Żandarmerię Wojskową. W sobotę wieczorem oficjalnie przekazano, że poszukiwany element rosyjskiego pocisku został już odnaleziony.
Co dokładnie spadło w Tarnawie-Kolonii?
Śledczy zidentyfikowali już obiekt, który naruszył polską przestrzeń powietrzną. To rosyjska rakieta manewrująca Ch-101, wyprodukowana w drugim kwartale 2026 roku w obwodzie moskiewskim.
Prokuratura uspokaja mieszkańców regionu. Poszukiwany fragment, choć niezbędny do zakończenia pełnej analizy technicznej, nie stanowi zagrożenia dla życia ani zdrowia. Śledczy podkreślają również, że jego odnalezienie nie jest „kluczowe" dla samego toku śledztwa, ale analiza dowodów wykazała konieczność jego zabezpieczenia dla zachowania pełnej rzetelności postępowania.
6 minut w polskiej przestrzeni
Do zdarzenia doszło w czwartek rano podczas zmasowanego ataku Rosji na zachodnią Ukrainę. O godzinie 3:40 wykryto niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, a następnie poderwano myśliwce F-16. Godzina 3:46 – obiekt zanika z radarów i dochodzi do upadku w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Obecnie śledztwo prowadzone przez Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie dotyczy naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lotniczym.
źr. wPolsce24 za Interia











