Skandaliczna aukcja na Ukrainie. Virtuti Militari polskiego bohatera to fałszywka? IPN zabiera głos

Wszystko zaczęło się od oferty w serwisie Violity, gdzie wystawiono polskie odznaczenie z widocznym numerem.
Identyfikacja właściciela była formalnością – numer wskazywał na kpt. Heinzla, bohatera wojny polsko-bolszewickiej i ofiarę zbrodni katyńskiej.
Jednak najnowsze ustalenia ekspertów rzucają na sprawę zupełnie nowe światło.
Reakcja IPN: "To falsyfikat"
Mimo początkowego oburzenia handlem pamiątkami wydobytymi z dołów śmierci, przedstawiciele IPN poinformowali, że przedmiot oferowany na aukcji nie jest oryginałem.
Jak wynika z analizy wizualnej i porównania z archiwalną dokumentacją, wystawiony order to współczesna kopia, która ma jedynie imitować bezcenną relikwię.
– Stan zachowania przedmiotu oraz detale wykonania jednoznacznie wskazują, że mamy do czynienia z próbą oszustwa i żerowania na tragicznej historii polskiego oficera – sugerują eksperci cytowani przez serwis internetowy Polsatu.
Kim był kapitan Juliusz Roman Heinzl?
Postać, której nazwisko wykorzystano w tej kontrowersyjnej aukcji, to postać nietuzinkowa. Kapitan Heinzel był potomkiem znanej rodziny łódzkich fabrykantów. Jako żołnierz 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich wsławił się odwagą na polu bitwy, za co otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe. Po agresji ZSRR na Polskę trafił do niewoli, a wiosną 1940 roku został rozstrzelany w Charkowie.
Dlaczego ta sprawa wywołała taki skandal?
Nawet jeśli oferowany przedmiot okazał się fałszywką, sam fakt próby sprzedaży "pamiątki po ofierze Katynia" budzi ogromne emocje.
IPN oraz polskie służby dyplomatyczne przypominają:
-
Pamięć nie jest na sprzedaż: Handel przedmiotami pochodzącymi z miejsc pochówku ofiar totalitaryzmów jest nieetyczny i w wielu krajach nielegalny.
-
Ryzyko prowokacji: W dobie trwającej wojny i napiętych relacji historycznych, tego typu aukcje mogą być elementem dezinformacji lub celowej prowokacji.
Polska ambasada reaguje
Sprawą zainteresowała się również Ambasada RP w Kijowie. Charge d’affaires Piotr Łukasiewicz podkreślił, że polskie placówki monitorują sytuację i podejmują odpowiednie kroki u administratorów portali aukcyjnych.
Jednocześnie eksperci ostrzegają, że kupowanie odznaczeń o wątpliwym pochodzeniu nie tylko wspiera oszustów, ale często jest równoznaczne z paserstwem dóbr kultury o szczególnym znaczeniu dla narodu.
źr. wPolsce24 za Polsat News











