ROZMOWA WIKŁY. "Tusk gra Zełeńskim przeciw Polsce". Michał Dworczyk demaskuje kulisy kryzysu
Cyniczna gra Zełenskiego i powrót nacjonalizmu
Jak stanowczo podkreśla Michał Dworczyk, antypolskie decyzje Wołodymyra Zełenskiego w żadnym razie nie są wynikiem niewiedzy, lecz chłodną kalkulacją polityczną. Prezydent Ukrainy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak bolesne dla Polski są kwestie historyczne i że jego działania wywołają prawdziwe "trzęsienie ziemi". Skąd więc decyzja o konfrontacji?
To bezpośredni efekt afer korupcyjnych (jak m.in. afera Mindycza) oraz dramatycznie spadającego poparcia dla obozu Zełenskiego. Kijów potrzebuje sztucznego kryzysu, aby wywołać "efekt flagi" i zjednoczyć naród wokół lidera.
Co najbardziej zatrważające, owa narodowa konsolidacja odbywa się wokół barw czerwono-czarnych. Środowiska skrajnie nacjonalistyczne, na czele z takimi postaciami jak Wołodymyr Wjatrowycz, uczyniły z etosu OUN-UPA fundament współczesnej tożsamości Ukrainy. Wymownym i skandalicznym aktem tej polityki jest odsyłanie pocztą najwyższych polskich odznaczeń – to celowy gest, który ma upokorzyć państwo polskie i obrazić Polaków.
Ukraina wybiera Niemcy. "Ale my musimy kupować czas"
Dawne iluzje trzeba odłożyć na bok. Ukraińskie elity polityczno-biznesowe brutalnie zweryfikowały swoje sojusze i nie traktują już Polski jako strategicznego partnera, zwracając się w pełni ku Niemcom i Unii Europejskiej" - zauważa Dworczyk.
Mimo tej jawnej arogancji Kijowa, europoseł ostrzega przed emocjonalnymi postulatami (głoszonymi m.in. przez Leszka Millera), by w odwecie zablokować pomoc wojskową i domagać się zwrotu czołgów. Dlaczego? Odpowiedź jest brutalnie pragmatyczna. Polska nie jest dziś gotowa na konflikt zbrojny z Rosją, a przedłużająca się wojna na Wschodzie pozwala nam "kupić czas" niezbędny do modernizacji i rozbudowy polskich sił zbrojnych.
Tusk wykorzystuje kryzys, a "Sekta Silnych Razem" kibicuje Ukrainie
W tej niezwykle trudnej sytuacji na arenie międzynarodowej, wyjątkowo niepokojąca jest postawa obecnego obozu władzy.
Donald Tusk, zamiast stanąć ramię w ramię z polskim prezydentem w obronie racji stanu, cynicznie wykorzystuje ukraińską eskalację do wewnętrznych gier. Premier uskutecznia narrację symetrystyczną, wzywając obu prezydentów do opamiętania, uderzając tym samym w polską głowę państwa".
Dworczyk trafnie diagnozuje także patologię po stronie części lewicowo-liberalnych wyborców. Okazuje się, że około 25% polskiego społeczeństwa – w tym tzw. "sekta Silnych Razem" – wykazuje większą empatię wobec żądań Zełenskiego niż wobec własnego kraju.
Dla tego środowiska jedyną motywacją jest nienawiść do obozu patriotycznego – z zasady poprą oni każdy atak na prezydenta RP, tylko po to, by dopiec prawicy".
Czy "Ośmiorniczki 2.0" pogrążą Koalicję Obywatelską?
Europoseł PiS skomentował również bulwersującą aferę w warszawskim Szpitalu Południowym. Zdaniem Dworczyka ten bezduszny skandal to prawdziwe "ośmiorniczki 2.0", które mogą wreszcie zedrzeć "teflon", jakim chroni się ekipa Donalda Tuska. Patologia w służbie zdrowia poruszyła zwykłych Polaków i jest dyskutowana na ulicach i w domach.
Nie należy się jednak spodziewać, że premier wyciągnie z tego głębokie, personalne konsekwencje wobec "filarów" swojej koalicji, takich jak Marcin Kierwiński czy Bartosz Arłukowicz".
Jak podsumowuje Dworczyk:
Donald Tusk najpewniej zrzuci z sań "na pożarcie wilkom" jedynie dyrektorów szpitala i menadżerów średniego szczebla, byle tylko chronić układ władzy.
Michał Dworczyk, zapytany na koniec, czy planuje oddać swoje ukraińskie odznaczenie otrzymane w 2022 roku, stanowczo odmówił. Jak podkreślił, był to wyraz uznania za bezprecedensowy wysiłek polskiego rządu Zjednoczonej Prawicy i całego społeczeństwa, bez którego Ukraina straciłaby znacznie więcej terytorium.
źr. wPolsce24











