ROZMOWA WIKŁY. Czy to koniec PiS-u? Jednoznaczna diagnoza zawieszonego posła
Gra strachem i niemieckie inklinacje premiera
Profesor Szczucki odniósł się do szeroko komentowanego wywiadu Donalda Tuska dla "Financial Times", w którym szef rządu straszył perspektywą wybuchu wojny w ciągu najbliższych miesięcy. Poseł PiS wprost nazwał te słowa "nieodpowiedzialną wypowiedzią" i cyniczną "grą wojną".
Z relacji prezydenta Andrzeja Dudy wynika, że polscy generałowie byli wręcz zażenowani wywodami premiera, ponieważ nie ma obecnie żadnych twardych podstaw, by sądzić, że dojdzie do tak rychłej inwazji. Według Szczuckiego cel Tuska jest czysto polityczny: "wie, że im bardziej się ludzi nastraszy, tym bardziej będą gromadzili się przy władzy".
Pytany o tłumaczenia premiera, że wywiad był prowadzony po angielsku i być może został źle zrozumiany, Szczucki odpowiedział z dobitną ironią. Wskazał na ciągły "klasizm" bijący od szefa Platformy Obywatelskiej, który poucza Polaków, a jednocześnie sam ma problemy z jasnym przekazem. "Ja bym radził premierowi Tuskowi jednak udzielać wywiadów po niemiecku. Znacznie lepiej, precyzyjniej mu to wychodzi" – podsumował uszczypliwie polityk PiS.
Aparat ucisku wymierzony w Kancelarię Prezydenta
Wstrząsający obraz wyłania się z relacji na temat działań prokuratury pod nadzorem Adama Bodnara i Waldemara Żurka. Obecna władza używa aparatu państwowego do zastraszania otoczenia głowy państwa. Wezwania na przesłuchania trafiają już nie tylko do byłych ministrów (jak uważa się w przypadku ministrów Boguckiego, Szefernakera czy Leśkiewicza), ale wręcz do szeregowych dyrektorów i wieloletnich urzędników pracujących w Kancelarii Prezydenta od lat 90.
Cel takich działań jest oczywisty: wywołanie paraliżu i "efektu mrożącego" wśród pracowników. Prof. Szczucki alarmuje, że zamiast ścigać zorganizowane grupy przestępcze czy mafie VAT-owskie, państwo angażuje ogromne zasoby i miliony złotych w polityczne nagonki na opozycję oraz zwykłych urzędników. Podobne absurdalne działania dotykają byłych pracowników Rządowego Centrum Legislacji.
Tusk łamie kręgosłupy własnym koalicjantom
Poseł PiS ujawnił również kulisy rzekomej "jedności" w obozie władzy przy okazji niedawnego obronienia w Sejmie minister Pauliny Hennig-Kloski. Gdy Polska 2050 zaczęła się dystansować od kontrowersyjnej minister, w przestrzeni nagle pojawiły się przecieki o wnioskach krążących po prokuraturze, które miałyby dotyczyć uchylenia immunitetu m m.in. Szymonowi Hołowni w związku ze sprawą Collegium Humanum.
"W ten sposób są łamane kręgosłupy, są dyscyplinowani" – ocenił Szczucki, podkreślając, że "twarda ręka kierownika Tuska" opiera się na groźbach postępowań karnych. Według posła, koalicja w końcu się zawali z powodu wewnętrznych napięć, a prawdziwym celem Tuska jest wchłonięcie przystawek i przejęcie ich wyborców do 2027 roku.
Zjednoczona Prawica "oddycha dwoma płucami"
Na tle chaosu i wewnętrznych wojen w "Koalicji 13 grudnia", Prawo i Sprawiedliwość konsoliduje swoje siły. Krzysztof Szczucki stanowczo zdementował medialne plotki, jakoby powstanie stowarzyszenia "Rozwój Plus" (związanego z Mateuszem Morawieckim) miało być wstępem do rozłamu. Wręcz przeciwnie – po wielogodzinnych rozmowach prezesa Jarosława Kaczyńskiego z byłym premierem, sytuacja w partii jest całkowicie ustabilizowana.
Nowe inicjatywy wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, w tym środowisko skupione wokół prof. Przemysława Czarnka i Jacka Sasina, mają stanowić doskonałe uzupełnienie. "Te dwa płuca razem pooddychają" – zapewnił poseł, wyjaśniając, że jedno środowisko skupi się na merytorycznym centrum i rozwoju instytucjonalnym, a drugie na wzmacnianiu fundamentów tożsamościowych i doktrynalnych prawicy. Jak dobitnie podsumowano na koniec rozmowy: "PiS się nie kończy"
źr. wPolsce24











