ROZMOWA WIKŁY. Rozbrajająca reakcja posła koalicji. Nawet nie wie, jak to zabrzmiało?
Cyrk w Trybunale i skok na stołki
Rozmowa rozpoczęła się od "cyrku konstytucyjnego", jaki większość parlamentarna po raz kolejny urządza w polskim Sejmie. Zamiast odblokować prace Trybunału Konstytucyjnego, w którym na rozstrzygnięcie czeka aż 500 spraw ważnych dla obywateli, rządzący wolą bawić się w politykierstwo i spektakle. Jak trafnie i bezlitośnie wypunktował prowadzący program, w tych przepychankach nie chodzi o żadną sprawiedliwość, ale wyłącznie o to, by "wykopać nie swoich, a mieć swoich".
Dziennikarz przypomniał, że Sejm popełnił błędy proceduralne – nie wybrał sędziów w wymaganym terminie 30 dni od opróżnienia wakatów, tylko zrobił to "blokowo". Co więcej, do głosu dochodzi rażące wykluczanie sędziów, czego dowodem jest choćby niedopuszczenie do głosowania w Sejmie sędziego Skwarzyńskiego. Sędziowie chcą pracować, ale większość parlamentarna woli robić z Trybunału kabaret.
Zamach na polskie dzieci i ignorowanie woli rodziców
Kolejnym bulwersującym tematem jest zapowiedź minister Barbary Nowackiej o wprowadzeniu obowiązkowej "edukacji zdrowotnej" od przyszłego roku. Kiedy przedmiot ten był dobrowolny, aż 70% rodziców wypisało z niego swoje dzieci ze względu na oburzenie wprowadzaniem tam wątków seksualnych.
Zamiast uszanować decyzję polskich rodzin, władza sięga po przymus. Dziennikarz słusznie zauważył, że jest to eksperymentowanie na dzieciach i zmuszanie ich do uczestnictwa w zajęciach, których rodzice po prostu nie chcą. Poseł Pietrykowski próbował bronić tego niebezpiecznego pomysłu, zasłaniając się statystykami dotyczącymi otyłości, palenia papierosów czy depresji wśród młodzieży.
Prawda jest jednak taka, co wyraźnie wybrzmiało w studiu, że pod płaszczykiem "kultury fizycznej" forsuje się edukację seksualną wbrew woli narodu.
Skandal zamieciony pod dywan
Najbardziej porażająca część wywiadu dotyczyła skandalu, do którego w internecie przylgnęła już mroczna, ale wymowna nazwa – "pedofilia obywatelska". Szokujące są ujawnione kulisy działań sztabu Donalda Tuska i Igora Ostachowicza – ich strategią na wybuch afery było przemilczenie sprawy i "odepchnięcie" jej. Jak zauważył redaktor Wikło, formacja rządząca wcale nie wyrzuciła zamieszanej w sprawę działaczki Kamili L. z Platformy Obywatelskiej – pozwoliła jej po prostu samej zrezygnować.
Jak na te oburzające rewelacje zareagował poseł koalicji, Norbert Pietrykowski? Zamiast stanowczo potępić próbę tuszowania afery na najwyższych szczeblach, bagatelizował problem, zrzucając odpowiedzialność na "lokalne struktury", naiwnie licząc, że to one sobie z tym poradzą.
Co gorsza, zapytany wprost o to, jak czuje się w jednym obozie z ludźmi odpowiedzialnymi za takie patologie, poseł bez żenady przyznał, że w koalicji rządzącej "czuje się dobrze" i nie zamierza jej opuszczać.
Ta rozmowa to doskonały obraz dzisiejszej władzy: deptanie prawa pod dyktando politycznej zemsty, uderzanie w tradycyjne wartości i prawa rodziców oraz parasol ochronny nad patologiami we własnych szeregach.
źr. wPolsce24











