ROZMOWA WIKŁY. Bezczelność niemieckiego ambasadora. Wojciech Kolarski bez ogródek o walce o polską pamięć i interesy
Niemieckie wyparcie i oburzenie ambasadora
Ostatni happening Konfederacji pod Bramą Brandenburską w Berlinie przypominający o nierozliczonych niemieckich zbrodniach i należnych Polsce reparacjach wywołał nerwową reakcję niemieckiego ambasadora Miguela Bergera, który nazwał to wydarzenie „godnym ubolewania”.
Ostre słowa dyplomaty nie dziwią ministra Wojciecha Kolarskiego, który wskazuje, że niemieckie elity wciąż mają ogromny problem z przyjęciem odpowiedzialności za potworne zbrodnie dokonane na Polakach. O ile poczucie winy za Holocaust jest w Niemczech oczywistością, o tyle zamordowanie 3 milionów polskich ofiar jest systemowo wypierane z publicznej narracji. Potwierdzają to chociażby badania Instytutu Pileckiego sprzed dwóch lat, z których jednoznacznie wynika, że świadomość niemieckich zbrodni w Polsce jest u naszych zachodnich sąsiadów marginalna.
Wobec polskich ofiar w Berlinie wciąż nie doczekaliśmy się godnego upamiętnienia, a powstawanie odpowiedniej instytucji jest stale odsuwane w czasie. Kolarski zwrócił uwagę, że ten stan rzeczy to także efekt postawy elit III RP po 1989 roku, które zamiast twardo dbać o prawdę historyczną i polskie interesy, skupiały się na mówieniu o „winach Polaków”.
„Warszawa zwyciężyła” – odpór dla pedagogiki wstydu
Ważnym punktem rozmowy były obchody rocznicy Powstania Warszawskiego oraz słowa Prezydenta, który podkreślił, że „Warszawa zwyciężyła”. Wypowiedź ta wywołała natychmiastowy atak środowisk liberalno-lewicowych. Jak zauważono w programie, wieloletnie zabiegi „Gazety Wyborczej” i pokrewnych mediów, by wmawiać Polakom, że Powstanie było wyłącznie klęską, spełzły na niczym. Polacy czczą dziś swoich bohaterów z dumą.
Żyjemy w wolnej Polsce i pamięć o heroizmie powstańców dzisiaj jest częścią naszej tożsamości. Pokazuje nasze umiłowanie wolności [...]. Warszawa zwyciężyła, bo dzisiaj właśnie jesteśmy w wolnej Polsce, a doświadczenie tamtego pokolenia jest dla nas świadectwem i nauką na przyszłość” – wskazał Wojciech Kolarski.
Rejterada Tuska i permanentny atak na Prezydenta
W kontrast z postawą tysięcy Polaków czczących bohaterów wpisała się postawa szefa rządu. Donald Tusk nie pojawił się na kluczowych uroczystościach rocznicowych, ograniczając się do nagrania krótkiego filmu. Co więcej, w rządzie liczącym ponad 120 ministrów i wiceministrów nie znaleziono nawet wicepremiera, który złożyłby kwiaty pod pomnikiem Gloria Victis – oddelegowano do tego jedynie wojewodę.
Kolarski podkreślił, że polityka rządu Donalda Tuska opiera się na dwóch stałych filarach: propagandzie sukcesu oraz permanentnym ataku na prezydenta Karola Nawrockiego i próbie delegitymizacji urzędu prezydenckiego. Wynika to z faktu, że obóz rządzący do dziś nie potrafi pogodzić się z porażką wyborczą i tym, że Prezydent skutecznie blokuje ich fatalne dla Polski pomysły. Prezydent reprezentuje obóz traktujący politykę jako prawdziwą służbę, kierujący się zasadą: Polska po pierwsze, dobro wspólne na pierwszym miejscu.
Jedność kluczem do zwycięstwa prawicy
Wobec doniesień o przetasowaniach w obozie Prawa i Sprawiedliwości oraz powstaniu nowej grupy parlamentarnej liczącej około 40 posłów, minister Kolarski z dystansem i nadzieją patrzy na sytuację po stronie opozycyjnej, nazywając to potencjalnym „twórczym przesileniem”. Zdaniem przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, nadrzędnym celem wszystkich sił patriotycznych musi być odsunięcie rządu Donalda Tuska od władzy.
Są takie momenty, w których nagle trzeba nieraz się przegrupować po to, żeby zwyciężyć. Na pewno jedność jest potrzebna, bo jedność daje siłę do zwycięstwa. To hasło niech sobie liderzy partyjni wywieszą w swoich gabinetach i pamiętają o tym zawsze” – podsumował Wojciech Kolarski.
źr. wPolsce24











