Radioaktywny ładunek w śmieciarce. Służby postawione w stan gotowości

W piątek na bramce wjazdowej do Zakładu Przetwarzania Odpadów w Warszawie wykryto obecność materiału radioaktywnego. Pojazd, w którym znajdowała się substancja, nie został wpuszczony na teren zakładu, a o sprawie natychmiast powiadomiono służby ratunkowe.
Akcja służb i rozpoznanie zagrożenia
Na miejsce zdarzenia zadysponowano cztery zastępy straży pożarnej, w tym specjalistyczną Grupę Chemiczną. Akcja trwała około dwóch godzin.
Po przeprowadzeniu szczegółowych pomiarów i rozpoznania, strażacy zidentyfikowali źródło promieniowania. Niebezpieczną substancją okazał się jod medyczny. Straż Pożarna skonsultowała się w tej sprawie z Państwową Agencją Atomistyki, która przekazała właścicielowi zakładu wytyczne dotyczące dalszego postępowania z ładunkiem.
Rzecznik zakładu, Karol Wójcik, podkreślił, że procedury zadziałały prawidłowo i nie było żadnego zagrożenia dla ludzi.
Skąd jod medyczny wziął się w śmieciarce?
Jak wyjaśnia Wójcik, tego typu sytuacje – choć rzadkie – zdarzają się w branży odpadowej. Jod medyczny jest powszechnie stosowany w medycynie nuklearnej, m.in. do leczenia schorzeń tarczycy oraz nowotworów.
Wystarczy, że do zwykłego kosza na śmieci trafi np. pielucha pacjenta poddawanego radioterapii, by niezwykle czułe detektory na bramkach zakładów utylizacji wykryły promieniowanie.
Co dalej z radioaktywnym transportem?
Zgodnie z procedurami, śmieciarka zostanie przetransportowana w wyznaczone, odizolowane miejsce. Materiał ten ulega naturalnemu rozkładowi – szacuje się, że po około 30 dniach „odleżenia" przestanie emitować promieniowanie i będzie mógł zostać zutylizowany jako standardowy odpad komunalny.
źr. wPolsce24 za rdc.pl











