Budynkowi grozi zawalenie, ale spółdzielnia twierdzi... że nadzór się myli, bo zagrożona jest tylko jedna klatka

Ściany rozsunęły się o 2 centymetry. Inspektor ostrzega przed zawaleniem
Decyzja nadzoru budowlanego nie była zaskoczeniem dla zarządcy, choć dla samych mieszkańców oznacza życiowy paraliż. PINB ujawnił, że już w listopadzie 2025 roku nakazał Spółdzielni Mieszkaniowej „Imielin” pilne podstemplowanie stropów w klatce numer 2. W marcu 2026 roku nałożono na nią kolejny obowiązek wykonania natychmiastowych prac naprawczych.
Wtedy bezpośredniego zagrożenia jeszcze nie było, ale eksperci alarmowali, że doraźne zabezpieczenia to za mało. Czerwcowa kontrola wykazała najczarniejszy scenariusz.
Czerwcowa kontrola wykazała, że ze strony zarządcy zabrakło jakichkolwiek efektywnych działań, a doraźne podstemplowanie stropów nie zatrzymało degradacji budynku. (...) Uszkodzenia miały drastycznie się pogorszyć. Powiększyły się rysy na stropach, a ściany prefabrykowane rozsunęły się w lokalach do niebezpiecznych 2 cm (...) obiekt grozi zawaleniem” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu PINB.
Uszkodzenia konstrukcji zaczęły postępować lawinowo. Rysy na stropach uległy powiększeniu, a ściany prefabrykowane w mieszkaniach rozsunęły się do skrajnie niebezpiecznych 2 centymetrów. Z tego powodu inspektorat musiał zareagować natychmiast, by chronić ludzkie życie.
Spółdzielnia odpiera zarzuty. „Zagrożona jest tylko jedna klatka”
Z decyzją urzędników kategorycznie nie zgadzają się władze Spółdzielni Mieszkaniowej „Imielin”, które zapowiadają złożenie oficjalnego odwołania. Władze spółdzielni argumentują, że zamykanie całego bloku to zbyt radykalny krok. Ich zdaniem w krytycznym stanie jest wyłącznie klatka numer 2, natomiast pozostała część budynku nadaje się do normalnego i bezpiecznego użytkowania.
Pytania o to, jak dopuszczono do tak skrajnego zaniedbania konstrukcji, na razie pozostają bez jasnej odpowiedzi. Wiceprezes spółdzielni ds. technicznych, Tomasz Fazan, w rozmowie z reporterem RMF FM przyznał, że pierwsze oficjalne uwagi dotyczące złego stanu technicznego tego bloku pojawiły się... już w 2007 roku.
Trudno mi odpowiedzieć, co wszyscy przez ten czas zrobili, a raczej czego nie zrobili. Ja tu pracuję trochę od ponad roku – skomentował wiceprezes. Jednocześnie RMF poinformował, że prezes spółdzielni, Rafał Januszkiewicz, był nieuchwytny.
Chaos z lokalami zastępczymi i widmo pozwu
Decyzja o natychmiastowym wykwaterowaniu odsłoniła potężny problem logistyczny. Jak poinformował program Uwaga! TVN, w pierwszych dniach po decyzji nadzoru ani spółdzielnia „Imielin”, ani Urząd Dzielnicy Ursynów, ani warszawski magistrat nie były w stanie zapewnić natychmiastowego, systemowego wsparcia lokalowego dla rodzin, które musiały opuścić swoje mieszkania.
Pozostawieni w niepewności mieszkańcy już planują wytoczenie procesu sądowego przeciwko spółdzielni.
Co czeka budynek w najbliższej przyszłości? Klatka numer 2 musi przejść generalny remont. Spółdzielnia deklaruje, że do tego czasu zapewni mieszkańcom lokale zastępcze. Pojawia się jednak ogromny problem finansowy, a zarząd szuka funduszy na tę inwestycję, ale jeśli ich nie zdobędzie, gigantycznymi kosztami naprawy pękającego bloku zostaną obciążeni sami lokatorzy.
Szansa na powrót do mieszkań istnieje, ale ruch jest po stronie zarządcy. PINB zadeklarował pełną gotowość do natychmiastowego cofnięcia decyzji o zamknięciu, pod jednym warunkiem: spółdzielnia musi przedstawić nową, rzetelną ekspertyzę techniczną dowodzącą, że po wdrożeniu pilnych prac zabezpieczających stan bezpośredniego zagrożenia życia minął.
źr. wPolsce24 za RMF/TVN











