Przełom w głośnej aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie. Wyciekły kulisy rozmów z Trzaskowskim!

Nagłe decyzje i panika na korytarzach
Media ujawniły istnienie zamkniętej strefy VIP i ekspresowej obsługi na SOR-ze dla prominentnych działaczy Koalicji Obywatelskiej. Nasz reporter Rafał Jarząbek próbował w Sejmie rozmawiać z politykami KO, ale ci - zamiast faktów - obrażali dziennikarzy i ratowali się ucieczką.
Poufny komunikat do prezydenta stolicy
Z kolei dziennikarze portalu Zero.pl dotarli do sensacyjnych informacji wskazujących na to, że sygnały ostrzegawcze trafiały do ratusza już od niemal roku. Osobą, która alarmowała o rażących nieprawidłowościach, był wieloletni ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego.
Doświadczony lekarz głośno kwestionował kompetencje i styl pracy kierującego SOR-em 27-letniego lekarza i zarazem radnego KO, Dawida Kacprzyka. Według ustaleń Zero.pl, ordynator próbował początkowo zorganizować osobiste spotkanie z prezydentem Warszawy.
Gdy Rafał Trzaskowski odmówił, medyk przesłał mu szczegółowe sprawozdanie za pomocą prywatnego komunikatora internetowego.
Ratusz nie podjął wówczas żadnych widocznych kroków wyjaśniających. Co więcej, zaledwie dwa miesiące po wysłaniu poufnej wiadomości do Trzaskowskiego, zgłaszający problem ordynator został nagle zwolniony z pracy pod formalnymi pretekstami.
Ratusz odpiera zarzuty
Stołeczny urząd miasta, pytany o tę bulwersującą sekwencję zdarzeń, stoi na stanowisku, że do urzędu nigdy nie wpłynęło oficjalne, sformalizowane zgłoszenie w tej materii.
Przedstawiciele magistratu podkreślają także, iż miasto znajduje się obecnie w poważnym sporze prawno-finansowym ze wspomnianym byłym ordynatorem.
Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji. Jeżeli ktoś ma wiedzę o możliwym naruszeniu prawa albo poważnych nieprawidłowościach, powinien skorzystać z formalnych ścieżek: pisemnego zawiadomienia właściwych organów, w tym prokuratury, albo procedury zgłoszeń dla sygnalistów. Wtedy sprawa jest rejestrowana, trafia do właściwej instytucji, ma osobę odpowiedzialną i termin dalszych działań. Z mojej wiedzy wynika, że szpital jest w poważnym sporze prawnym z byłym ordynatorem - w takich słowach komentował tę sprawę prezydent stolicy.
Jednocześnie, jak zauważa Jacek Sasin, prezydent musi odpowiedzieć o to, dlaczego z podległej mu placówki zwolniono sygnalistę:
Trzaskowski został poinformowany o skandalicznych i nielegalnych praktykach w Szpitalu Południowym niemal rok temu. Dwa miesiące później zwolniono… sygnalistę. To całkowicie wywraca planszę. Tusk „szukał” winnych i już ich ma: Trzaskowskiego, Kierwińskiego i samego siebie - przypomniał polityk PiS na X.
Przypomnijmy, iż w Polsce kwestia ochrony sygnalistów oraz kar za ich bezprawne zwolnienie jest uregulowana w "Ustawie o ochronie sygnalistów" (która implementuje unijną dyrektywę). Zwolnienie pracownika w odwecie za to, że zgłosił naruszenie prawa, jest kategorycznie zabronione i niesie za sobą "poważne konsekwencje finansowe, cywilne oraz karne" dla pracodawcy.
źr. wPolsce24











