Dlaczego Sławomir Cenckiewicz musiał odejść? Prowokacyjne słowa rzecznika MSWiA

„Już ponad 7 miesięcy temu jasno i wyraźnie informowałem, że Sławomir C. nie ma dostępu do informacji niejawnych. Najwyraźniej w końcu do niego dotarło, że przez ten czas stojąc na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego wyglądał dość paradnie. Bez poświadczenia bezpieczeństwa i wglądu do niejawnych dokumentów kierowanie przez niego @BBN_PL było fikcją” – napisał Dobrzyński.
Nie dodał, rzecz jasna, że przed kilkunastoma dniami Cenckiewicz wygrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym z rządem Donalda Tuska w sprawie poświadczeń bezpieczeństwa. I mimo tej wygranej resort, w którym pracuje rzecznik, postanowił zignorować orzeczenie sądu, a służby nadal miały prowadzić działania sprawdzające szefa BBN. Co zresztą ogłosił sam Dobrzyński.
Na te właśnie bezprawne działania rządu Donalda Tuska zwracał uwagę Sławomir Cenckiewicz, kiedy tłumaczył swoją decyzję o rezygnacji ze stanowiska. Podkreślił, że „wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych”, postanowił złożyć rezygnację. Dodał, że od teraz będzie wspierał prezydenta „w zupełnie innej roli”.
„Mojemu następcy – gen. Andrzejowi Kowalskiemu i wszystkim moim współpracownikom z BBN, udzielam poparcia, dziękuję i życzę powodzenia” – napisał Cenckiewicz.
Dobrzyński także i tę nominację postanowił skomentować. – Ważne jest to, żeby na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego stała osoba kompetentna, godna tego, żeby mieć dostęp do informacji niejawnych – stwierdził na konferencji prasowej Dobrzyński.
źr. wPolsce24








