Polska

Program SAFE przyjęty w Sejmie. Co to oznacza dla polskiej armii?

opublikowano:
W piątek 13 lutego Sejm stał się areną starcia o historyczne pieniądze na modernizację polskiego wojska. Przy głosach sprzeciwu opozycji i obecności niemieckiego ambasadora na galerii, uchwalono ustawę wdrażającą unijny program SAFE. W grze jest blisko 200 miliardów złotych, ale wokół mechanizmu narosły potężne kontrowersje.

W piątkowym głosowaniu, które wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz określił jako „jedno z najważniejszych w historii modernizacji sił zbrojnych”, Sejm przyjął ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB). Za projektem opowiedziało się 236 posłów koalicji rządzącej (KO, Trzecia Droga, Lewica), przeciw było 199 posłów PiS i Konfederacji.

Czym jest program SAFE?

To unijny mechanizm o łącznej wartości 150 mld euro, którego - w ocenie Koalicji Obywatelskiej - Polska ma być największym beneficjentem, otrzymując ok. 44 mld euro (blisko 190 mld zł). Środki te nie są jednak darmową dotacją, lecz niskooprocentowaną pożyczką z 10-letnim okresem karencji i spłatą rozłożoną na 45 lat.

Minister finansów Andrzej Domański podkreśla, że dzięki preferencyjnym warunkom Polska zaoszczędzi od 36 do 60 mld zł w porównaniu do komercyjnych kredytów. Pieniądze mają popłynąć na:

  • budowę Tarczy Wschód i tarczy antydronowej,

  • zakup amunicji 155 mm,

  • modernizację 139 projektów obronnych zgłoszonych przez aktualny rząd.

Gorąco w Sejmie: „Głupcy lub zdrajcy” i obecność ambasadora

Debacie towarzyszyły ogromne emocje. Minister Domański nie gryzł się w język, stwierdzając, że „każdy, kto głosuje przeciwko SAFE, jest albo głupcem, albo zdrajcą interesów Polski”.

Oliwy do ognia dolała obecność na sejmowej galerii ambasadora Niemiec, Miguela Bergera. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, m.in. Rafał Bochenek i Janusz Kowalski, odebrali to jako próbę nacisku.

Padły oskarżenia o „pilnowanie niemieckiego kagańca” i lobbowanie za interesami niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Ambasador Berger odpowiedział na platformie X, że jest zaskoczony kontrowersjami. Niemcy – mimo że same z pożyczki nie korzystają - utrzymują, iż współfinansują mechanizm, by wspierać bezpieczeństwo Europy.

Fakty są jednak takie, iż będą głównym beneficjentem systemu, który ma wspierać ich przemysł zbrojeniowy.

Dlaczego opozycja mówi „nie”?

Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja podnoszą szereg wątpliwości, które sprawiają, że program SAFE budzi tak duży opór:

  1. Unijna smycz: Opozycja alarmuje, że wypłata środków może być uzależniona od mechanizmu „praworządności”, podobnie jak miało to miejsce w przypadku KPO.

  2. Konieczność zakupów w UE: Program SAFE wymaga, aby sprzęt był produkowany w Europie (minimum 65% wartości zamówienia). Zdaniem krytyków, może to zablokować kluczowe kontrakty z USA (systemy Patriot, HIMARS) czy Koreą Południową (czołgi K2), na których opiera się obecna strategia modernizacji.

  3. Ryzyko dla polskiego przemysłu: Choć rząd deklaruje, że 80% środków trafi do polskich firm, opozycja wytyka brak ustawowych gwarancji w tej kwestii, obawiając się, że miliardy zasilą ostatecznie zakłady w Niemczech czy Francji.

Wyścig z czasem

Ustawa musi wejść w życie do marca, aby Polska mogła podpisać umowę pożyczkową z Komisją Europejską. Teraz projekt trafi do Senatu, gdzie minister finansów zapowiedział poprawkę gwarantującą, że spłata pożyczki SAFE nie będzie obciążać Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego finansowane są dotychczasowe kontrakty zbrojeniowe.

Ostateczna decyzja o uruchomieniu „miliardów na armię” będzie należeć do prezydenta Karola Nawrockiego, który stanie przed dylematem: poprzeć kontrowersyjny pomysł czy podzielić obawy opozycji o suwerenność zakupów obronnych?

źr. wPolsce24

Polska

Będą cenzurowali internet? Ta wypowiedź Gawkowskiego budzi niepokój

opublikowano:
Krzysztof Gawkowski stwierdził, że internet został „zatruty”, i przekonywał, że na platformy cyfrowe należy „nałożyć chomąto”, aby zwiększyć nadzór nad ich działalnością.
Krzysztof Gawkowski (fot.PAP/Piotr Nowak)
Krzysztof Gawkowski stwierdził, iż współczesny internet „został zatruty” i że na platformy cyfrowe powinno zostać „nałożone chomąto”. Wielu internautów uznało to za zapowiedź cenzury internetu.
Polska

Zondacrypto coraz większym problemem Tuska? PiS ujawnia niewygodne fakty

opublikowano:
Politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia śledztwa dotyczącego Zondacrypto, a Jarosław Kaczyński oskarża Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości o kłamstwo w tej sprawie.
Od lewej: Dariusz Korneluk, Sebastian Rom, Adam Bodnar (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
Afera Zondacrypto coraz mocniej uderza w rząd Donalda Tuska, a politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia jednego ze śledztw dotyczących spółki przez ludzi związanych z obecną władzą. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi i ministrowi sprawiedliwości kłamstwo, przekonując, że w demokratycznym państwie taka sytuacja powinna doprowadzić do dymisji rządu.
Polska

Chcieli uderzyć w Wosia? Poseł PiS odpowiedział zawiadomieniem na Żurka

opublikowano:
Michał Woś usłyszał zarzuty dotyczące awansu funkcjonariusza Służby Więziennej, po czym sam złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na działania przedstawicieli obecnej władzy.
Michał Woś (po lewej) oraz Waldemar Żurek (po prawej)
Waldemar Żurek poinformował o przedstawieniu zarzutów politykowi PiS Michałowi Wosiowi, dotyczących rzekomego przekroczenia przez niego uprawnień w czasie pełnienia funkcji wiceministra. On sam nie pozostał obojętny w tej sprawie i również złożył zawiadomienie do prokuratury przeciwko przedstawicielom obecnej władzy.
Polska

 100 dni bezkarności. Wyłudził fortunę ze szpitala, a prokuratura dziwnie milczy

opublikowano:
Kto chroni Dawida Kacprzyka? Zniknęło pół miliona, a prokuratura i izby lekarskie od 100 dni omijają go szerokim łukiem
Minęło 100 dni, a prokuratura nawet go nie przesłuchała. Kto rozpiął polityczny parasol nad oskarżanym medykiem? (fot. wPolsce24)
Sprawa Dawida Kacprzyka, lekarza podejrzewanego o wyłudzenie gigantycznej kwoty z warszawskiego szpitala, budzi coraz większe oburzenie opinii publicznej. Choć od wybuchu afery minęło już sto dni, główny zainteresowany wciąż unika odpowiedzialności, a śledczy zdają się nie dostrzegać problemu. Z kasy placówki medycznej zniknęło pół miliona złotych, jednak prokuratura do tej pory nie zdecydowała się nawet na przesłuchanie medyka, mimo istnienia licznych dowodów opisywanych przez media. Ta niezrozumiała bierność organów ścigania rodzi poważne pytania o to, kto tak naprawdę chroni lekarza przed celownikiem wymiaru sprawiedliwości.
Polska

Podły atak Czarzastego! Padły słowa o „sutenerstwie” i rezygnacji z urzędu

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty zaatakował Karola Nawrockiego, przywołując oskarżenia z kampanii wyborczej, i wezwał prezydenta do rezygnacji z urzędu.
Włodzimierz Czarzasty (fot.PAP/Leszek Szymański)
Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny zdecydował się publicznie zaatakować prezydenta Karola Nawrockiego, posiłkując się oskarżeniami, jakie padały pod adresem głowy państwa, a które okazały się jedynie pomówieniami lub w związku z którymi toczą się obecnie postępowania sądowe. Wszystko to w celu obrony kandydatury Macieja Berka.
Polska

Rząd „rozwiązuje” problem wypadków na kolei batem na kierowców. Zamiast audytu i służb będzie kolejna represyjna ustawa

opublikowano:
Wypadek na kolejowym przejściu dla pieszych w Oleśnicy
Wypadek na przejściu kolejowym (fot. Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne)
Wystarczyło jedno posiedzenie rządu, by ogłosić sukces w walce z kryzysem na polskich torach. Recepta ekipy rządzącej na serię niebezpiecznych zdarzeń kolejowych okazała się uderzająco prosta: nie będzie wielkich inwestycji w infrastrukturę, audytów i żadnych wniosków z działań służb. Będzie za to nowy bat na kierowców i administracyjne odbieranie prawa jazdy. Magia ustawy znów ma zastąpić realne bezpieczeństwo.