Atak satanistów na jedno z najważniejszych polskich sanktuariów

Uderzenie w dziedzictwo i wiarę
Zniszczone kaplice to nie tylko element architektury. To część narodowego dziedzictwa, wpisanego na listę UNESCO, budowanego od XVII wieku i związanego z polską duchowością.
Duchowni nie mają wątpliwości: atak na to miejsce to „uderzenie w naszą wspólną historię i wartości”.
Trudno się z tym nie zgodzić. Bo jeśli ktoś atakuje miejsca kultu religijnego, to nie jest to zwykły wandalizm. To symboliczny atak na to, co dla wielu Polaków jest fundamentem tożsamości.
To nie pierwszy taki przypadek
Niepokojące jest to, że podobne zdarzenia zaczynają się powtarzać. Niedawno w Trzebini na ścianach kościoła pojawiły się napisy odnoszące się do „szatana”
Zwolennicy bagatelizowania takich zdarzeń powiedzą: to tylko graffiti, wybryk chuliganów.
Ale czy na pewno?
- wybór miejsca nie jest przypadkowy
- użyta symbolika ma jednoznaczny charakter
- celem są obiekty religijne
To nie wygląda jak spontaniczny akt. To wygląda jak świadoma prowokacja.
Cisza i przyzwolenie?
Jeszcze kilka lat temu takie wydarzenia wywoływałyby ogólnonarodową debatę.
Dziś?
Informacja pojawia się i znika w natłoku newsów.
A przecież mówimy o sytuacji, w której:
- niszczone są obiekty dziedzictwa narodowego
- obrażane są uczucia religijne milionów ludzi
- sprawcy często pozostają bezkarni
Co dalej?
Policja prowadzi śledztwo, ale to tylko pierwszy krok.
Prawdziwe pytanie brzmi:
czy państwo i społeczeństwo potrafią jasno powiedzieć, że takie działania są nie do zaakceptowania?
Bo jeśli nie – kolejne „napisy” mogą być tylko kwestią czasu.
Atak na sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej to nie tylko akt wandalizmu.
To test:
- na wrażliwość społeczną
- na reakcję państwa
- na to, czy wartości nadal coś znaczą
I od tej reakcji zależy więcej, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
źr. wPolsce24 za policja.pl











