Polacy stracili miliony złotych, a premier Tusk znowu... oszczędnie gospodarował prawdą. Ustalenia służb przeczą jego słowom!

ABW: brak podstaw do sankcji
Sprawa afery Zondacrypto znów wraca na pierwsze strony gazet i czołówki portali. Jak wynika z ustaleń red. Szymona Jadczaka dla money.pl, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ma informacji, które stanowiłyby przesłanki do wpisania spółek współpracujących z Zondacrypto na listę sankcyjną.
To ważna informacja, bo przez ostatnie tygodnie w przestrzeni publicznej pojawiały się sugestie o rosyjskim tle sprawy. Tymczasem stanowisko ABW, przytoczone przez money.pl, brzmi znacznie ostrożniej i nie potwierdza tak jednoznacznych zarzutów.
Skąd wziął się rosyjski wątek?
Z czego zatem wynikały wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który w Sejmie miał mówić o rosyjskich wątkach, powołując się na ustalenia służb ws. Zondacrypto? To o tyle ważne pytanie, iż za szefem rządu tego typu opinie powtarzano już regularnie, a wątek rosyjski ewidentnie był tym, który wywołał największe emocje.
Tymczasem, jak czytamy w money.pl, ABW nie tylko nie potwierdza takiej narracji, ale jeszcze oficjalnie dementuje to, że takie powiązania istnieją. Co istotne, tezę Tuska powtórzyły później Onet i "Gazeta Wyborcza", dopisując nawet do bieżących, realnych ustaleń nowe wątki, które miały bazować na wątku rosyjskim.
Skąd wzięły się takie informacje? Tu tekst money.pl sugeruje, iż źródłem mógł być "Krzysztof K., mitoman powołujący się na wpływy w służbach i u polityków":
- 13 maja: ujawniamy w Wirtualnej Polsce, że wątek rosyjskiej mafii podrzucił prokuraturze w Katowicach Krzysztof K., mitoman powołujący się na wpływy w służbach i u polityków. Prokuratura w Płocku zarzuca mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej VAT na handlu z Rosjanami i właśnie powoływanie się na wpływy - czytamy w tekście.
Ważne pytania
W kontekście ujawnionych przez money.pl informacji szczególnie istotne wydają się dwa pytania: Czy podległe rządowi służby (ABW) przekazały premierowi niezweryfikowane, „podkręcone” informacje, dezinformując tym samym najważniejszą osobę w państwie?
Druga opcja jest taka, że premier Tusk manipulował opinią publiczną. Czy to możliwe, że szef rządu, chcąc zaostrzyć retorykę polityczną i uderzyć w opozycję, nadinterpretował materiały służb i przedstawił publicznie zarzuty, które nie miały odzwierciedlenia w faktach?
źr. wPolsce24 za money.pl











