Posłowie chcą jeszcze więcej pieniędzy. Nowe stawki nie przypadły im do gustu

Wraz z początkiem 2026 roku podniesiono nie tylko ryczałt na biuro poselskie, ale także uposażenia i diety parlamentarzystów. Limit na prowadzenie biura wzrósł z 23,3 tys. zł do około 25 tys. zł miesięcznie. Jak informuje Rzeczpospolita, zwiększono również ryczałt mieszkaniowy dla posłów spoza Warszawy do 4,7 tys. zł miesięcznie oraz roczny ryczałt hotelowy do 10 tys. zł. Środki te są przeznaczone wyłącznie na działalność związaną z wykonywaniem mandatu i muszą być rozliczane fakturami.
„To nie są pieniądze do kieszeni posła”
Politycy zwracają uwagę, że opinia publiczna często błędnie interpretuje ryczałt jako formę dodatkowego wynagrodzenia. Jeden z posłów Prawo i Sprawiedliwość w rozmowie z dziennikiem „Fakt” podkreśla, że każda wydana złotówka musi być dokładnie udokumentowana.
Jak tłumaczy, z tych pieniędzy finansowane są lokale, rachunki, wyposażenie oraz wynagrodzenia pracowników, a wielu parlamentarzystów prowadzi więcej niż jedno biuro. Zdaniem polityka to konieczne, by zapewnić wyborcom realny kontakt z posłem.
Koszty stale rosną
Podobne stanowisko prezentują przedstawiciele innych ugrupowań. Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego ocenia, że podwyżka ryczałtu ma raczej kosmetyczny charakter. Największym obciążeniem pozostają pensje pracowników oraz związane z nimi składki.
Polityk przyznaje, że obecne środki wystarczają na podstawowe funkcjonowanie biura i wymagają bardzo oszczędnego gospodarowania. Stałe zatrudnienie prawnika lub eksperta, nawet na część etatu, oznaczałoby konieczność rezygnacji z innych działań, takich jak spotkania z wyborcami czy prowadzenie punktów terenowych.
Zdaniem rozmówcy „Faktu”, jeśli poseł chce rzetelnie wykonywać mandat i pracować z dobrze przygotowanym zespołem, obecny poziom finansowania nie daje dużego komfortu. Ryczałt pozwala utrzymać biuro, ale nie zapewnia środków na rozbudowane zaplecze merytoryczne, z którego mogliby korzystać także wyborcy.
Czy system da się uprościć?
Wśród polityków pojawia się również pomysł zmiany modelu funkcjonowania biur. Wskazują oni na rozwiązania znane z Parlamentu Europejskiego, gdzie asystentów zatrudnia instytucja, a nie sam parlamentarzysta. Jak podkreśla jeden z posłów koalicji rządzącej, gdyby to Sejm przejął obsługę kadrową i księgową, funkcjonowanie biur byłoby znacznie prostsze.
źr. wPolsce24 za Fakt











