Przedsiębiorcy postanowili pomóc uchodźcom. Teraz muszą oddać miliony Tuskowi i Domańskiemu

Luty 2022 roku pamiętamy wszyscy. Rosja bezpardonowo zaatakowała Ukrainę, a na polskiej granicy pojawili się uchodźcy z ogarniętego wojną państwa. To był kryzys humanitarny o skali niespotykanej we współczesnej historii Europy. Działało państwo, działali zwykli Polacy. Polscy przedsiębiorcy po prostu zakasali rękawy. Bez zbędnych pytań, bez kalkulacji i bez czekania na pisemne gwarancje.
Jednym z nich był Les Gondor, wieloletni przedsiębiorca z Gorzowa Wielkopolskiego i prezes Hotelu Mieszko. W najtrudniejszym momencie udzielił schronienia ponad 2500 osobom uciekającym przed dramatem wojny. W szczytowym okresie w jego obiekcie mieszkało jednocześnie 400 uchodźców. Mowa o branży, która ledwo co wyszła z tragicznych w skutkach, pandemicznych lockdownów. Mimo to polscy hotelarze nie odmówili.
Dziś dowiadują się, że popełnili błąd. Wszystko dlatego, że w budżecie powstała dziura i teraz rząd Tuska szuka sposobów, by tę dziurę zasypać. Nie licząc się z kosztami, i odpowiedzialnością państwa.
Karzą za pomoc. Urzędniczy absurd w czystej postaci
Przypomnijmy, w 2022 roku państwo ustaliło sztywną, ryczałtową stawkę – 70 zł brutto za dobę każdej przyjętej osoby. W tej kwocie polski przedsiębiorca musiał opłacić: nocleg, pełne wyżywienie, prąd, ogrzewanie, środki czystości, pranie i wynagrodzenia personelu. Każdy, kto prowadzi biznes, wie, że w warunkach drastycznej inflacji i rosnących cen energii nie była to komercyjna oferta z marżą, lecz dramatyczna próba zbilansowania koszmarne drogiego zadania publicznego.
Co robi dzisiaj Krajowa Administracja Skarbowa? Po trzech latach od wybuchu wojny wkracza do firm i oświadcza:
„Środki, które dostaliście, to wypłata za standardową usługę komercyjną. Prosimy zapłacić zaległy podatek VAT – wraz z odsetkami”. Po roku dodaje: "i jeszcze podatek dochodowy".
To urzędnicza perfidia i bezduszność w czystej postaci. Polskim przedsiębiorcom narzucono stawki, przydzielono zadania kryzysowe, a po latach traktuje się ich tak, jakby na kryzysie wyhodowali komercyjny biznes. Efekt? Konta spółki Lesa Gondora zostały zajęte przez fiskusa, zagrażając płynności firmy, wypłatom dla pracowników i dalszemu funkcjonowaniu firmy. Bez prawomocnego wyroku, bo postępowanie sprawdzające jeszcze się nie zakończyło – skarbówka po prostu dokonała egzekucji i kazała sobie jeszcze za to zapłacić.
Kiedy w ubiegłym roku zaczęły się wezwania byliśmy w szoku. Przecież w 2022 roku studiowaliśmy umowę z biegłym od rachunkowości, prawnikami - wszystko było jasne: VAT za tę pomoc miał wynosić zero procent, o dochodach nawet nie myśleliśmy, bo przecież 70 zł za osobę, nijak się miało do rynkowych stawek i trudno byłoby za to pokryć całodobowy pobyt jednej osoby z wyżywieniem, mediami. Rozumieli to zwykli Polacy, którzy do miejsc, w których znaleźli się uchodźcy przynosili produkty spożywcze czy środki higieny. Po 3 latach dostaliśmy pismo, że VAT, jednak jest standardowy 8 proc. za usługi hotelowe. Plus odsetki i 20 tys. zł., za egzekucję. Jak to możliwe? Przecież gdybyśmy wiedzieli, że ma być 8 proc. VAT to byśmy inaczej to zaplanowali- mówi w rozmowie z naszym portalem Les Gondor.
Mówimy o milionach, jak nie miliardach złotych, bo sprawa dotyczy ponad 1000 przedsiębiorców z branży, którzy dziś w są podobnej sytuacji. Tylko dlatego, że ruszyli z pomocą. Bo przecież nie o zysk tutaj chodziło. Na tym zwyczajnie nikt nie chciał zarobić, bo i jak?
Gdyby jutro wydarzyła się kolejna tragedia, nadal chciałbym odpowiedzieć na potrzebę drugiego człowieka. Działania państwa nie powinny jednak stawiać obywatela przed wyborem pomiędzy odruchem serca a bezpieczeństwem jego przedsiębiorstwa, pracowników i rodziny” – napisał Les Gondor w poruszającym apelu do parlamentarzystów, a w rozmowie z nami przyznał, że nawet posłowie i senatorowie od lewa do prawa byli w szoku i zaczęli pisać w tej sprawie do ministra finansów.
Nam również trudno to zrozumieć więc postanowiliśmy zapytać u źródła. Pytania skierowaliśmy bezpośrednio do Krajowej Administracji Skarbowej.
-
Czy w latach 2022–2024 KAS wydawała jednolite wytyczne lub oficjalne objaśnienia podatkowe informujące przedsiębiorców, że ryczałtowe świadczenie w wysokości np. 70 zł brutto za osobodobę wypłacane na zakwaterowanie i wyżywienie uchodźców z Ukrainy stanowi wynagrodzenie za standardową usługę komercyjną podlegającą opodatkowaniu podatkiem VAT?
-
Czy organ podatkowy przy ocenie rozliczeń przedsiębiorców brał pod uwagę fakt, że działali oni w warunkach kryzysu humanitarnego, na podstawie specustawy oraz na wyraźny apel władz państwowych, stosując stawki i zasady narzucone odgórnie przez wojewodów?
-
Mając na uwadze, że Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu postanowieniem z dnia 27 maja 2026 r. (sygn. akt I SA/Wr 1/26) skierował pytania prejudycjalne do TSUE w sprawie kwalifikacji na gruncie VAT świadczeń pomocowych na rzecz uchodźców – czy KAS rozważa zawieszenie postępowań podatkowych oraz wstrzymanie czynności egzekucyjnych wobec przedsiębiorców w analogicznych sprawach do czasu wydania orzeczenia przez TSUE?
-
Czym kierują się organy skarbowe, decydując się na drastyczny środek w postaci zajęcia rachunków bankowych przedsiębiorstw w sprawach, w których wykładnia prawa budzi poważne wątpliwości nawet na szczeblu sądów administracyjnych i unijnych? Czy KAS analizuje ryzyko doprowadzenia dobrze prosperujących firm do upadłości przed ostatecznym rozstrzygnięciem sporu?
-
W ilu przypadkach w skali kraju (oraz w danym województwie) organy KAS zakwestionowały rozliczenia VAT przedsiębiorców z tytułu świadczenia usług zakwaterowania/wyżywienia uchodźców z Ukrainy w latach 2022–2024 i jaka jest łączna kwota żądanych do zwrotu zaległości wraz z odsetkami?
Liczymy na odpowiedź, żywiąc nadzieję, że KAS nie zasłoni się "tajemnicą skarbową"
Sąd wstrzymuje oddech, skarbówka idzie po swoje
Że spór ma charakter systemowy i jest efektem bubla prawnego, wiedzą już nawet sądy. 27 maja 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. I SA/Wr 1/26) skierował w analogicznej sprawie pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sędziowie sami mają wątpliwości, czy państwowa rekompensata za zadanie pomocowe w ogóle powinna podlegać pod rygor podatku VAT.
Jeżeli sam sąd administracyjny nie wie, jak interpretować przepisy, jak państwo może wymagać od lokalnego przedsiębiorcy, by w warunkach chaosu z lutego 2022 roku przewidział intencje urzędników skarbowych z 2026 roku?
To brutalne zaprzeczenie naczelnej zasady praworządności i ochrony zaufania obywatela do państwa (art. 2 Konstytucji RP). Państwo, które w kryzysie wyciąga rękę po pomoc do swoich obywateli, a po opanowaniu sytuacji wbija im nóż w plecy, traci moralny mandat do dojrzałego rządzenia.
Nauczka na przyszłość: Następnym razem nikt nie otworzy drzwi
Sprawa Hotelu Mieszko i dziesiątek innych obiektów w Polsce to nie tylko spór o cyfry na koncie. To przerażający precedens rzutujący na przyszłość.
Polska leży w geopolitycznie niebezpiecznym miejscu, a katastrofy naturalne, takie jak powodzie czy pożary, zdarzają się regularnie. Co się stanie, gdy przyjdzie kolejny kryzys? Gdy rząd ponownie zaapeluje do prywatnego biznesu o wsparcie, udostępnienie floty, hal, magazynów czy pokoi?
Przedsiębiorcy nie pobiegną po klucze. Pobiegną do prawników i doradców podatkowych. Przeczytają nagłówki o Lesie Gondorze i innych, którzy wyciągnęli rękę do potrzebujących i zrozumieją prostą lekcję: odruch serca w relacji z polskim fiskusem kończy się egzekucją na koncie.
Nadszedł czas, by politycy – niezależnie od opcji – zatrzymali tę absurdalną samowolę Andrzeja Domańskiego i jego podwładnych. Jeśli państwo nie potrafi uszanować ludzi, którzy w najtrudniejszym momencie wzięli na siebie część jego obowiązków, to w kolejnym kryzysie zostanie zupełnie samo.
źr. wPolsce24











